#uzk2L
Praca dość ciężka, głównie ścisło-umysłowa i wymagająca sporego zaangażowania. Na porządku dziennym stres, nerwy, presja czasowa.
Przyszło na świat nasze dziecko. Zaczęły się bezustanne porównywania przez moją żonę kto ma lepiej. Twierdziła, że to ja mam lżej od niej.
Przez co moje dni wyglądały tak, że wracając z pracy odciążałem ją z jej obowiązków, a ona odpoczywała, bo całe dnie zajmuje się dzieckiem. Gdy mały spał, sprzątałem i ogarniałem dom. Resztę czasu zajmowałem się tylko i wyłącznie nim. Gdy tylko zasnął - zasypiałem i ja.
Podczas jednej z kłótni, zdenerwowany ciągłym porównywaniem, postanowiłem w nerwach zamienić się z żoną rolami życiowymi. Syn miał już ponad pół roku.
Nie powiem, że było lekko, ale:
- Mogłem sobie pozwolić na godzinę, a czasem nawet 2 godziny snu więcej na dobę.
- Odstawiłem kawę, papierosy.
- Czułem się mocniejszy fizycznie i psychicznie (spacery, zabawy z dzieckiem).
Zawsze był obiad, wszystko było posprzątane, pomyte, nawet naprawiłem wreszcie parę usterek w domu.
Jeśli chodzi o żonę, to byłem zadręczany telefonami,
czy to od niej, czy od klientów, nowych lub potencjalnych. Kilku stałych mi niemal uciekło.
Eksperyment miał trwać dwa tygodnie, trwał niecałe 5 dni.
Mimo łez momentami w oczach żony, ta nie przyznała mi racji kto ma cięższe dni. Aczkolwiek licytować się z nią nie zamierzałem. Dla mnie ważne było, że temat porównywania mam z głowy.
Zamieniłbym się tak jeszcze od czasu do czasu, ale żona już nie chce o tym słyszeć.
Wiem, że poruszam drażliwy temat. Wiem, że na ogół panuje inne przekonanie i stereotyp. Nie szufladkuję jednak wszystkich kobiet. Opisałem tylko swój przypadek. A może okaże się, że nie jest to przypadek jedyny?
Ja tam lubię chodzić do pracy i nie wyobrażam sobie całe dnie siedzieć w domu z dzieckiem.
Dlaczego to piszesz?
Gdyż ma takie prawo i jest wolnym człowiekiem...?
Mamy robić wszystko co możemy, ale nie jest potrzebne? Twój powód to bzdura. Dlaczego ktoś na anonimowym portalu pisze coś takiego.
A co ci to przeszkadza?
Twoje komentarze to bzdura Sebastian. Są zjebane.
Pisze tak, bo tak uważa, co w tym złego? Chyba po to jest opcja komentarzy. Jedni chcą siedzieć w domu zajmować się dzieckiem i wszystkimi domowymi sprawami a inni lubią swoją pracę i nie chcą jej przerywać, mogę tego nie rozumieć ale czy mam mieć pretensje, że podczas wymiany zdań szczerze się wypowie ktoś z kim się nie zgadzam?
ja siedzę w domu z nieco ponad rocznym dzieckiem, mój mąż pracuje. i bywa różnie. są takie dni, kiedy usypiam na stojąco i nie mam nawet siły umyć zębów, bo dziecko w nocy nie spało, w dzień było nieznośne i jeszcze masa rzeczy do zrobienia w domu czy na mieście. a są takie dni, kiedy mam wszystko zrobione, dziecko dało się wyspać, zajmie się sobą, a w czasie drzemki siedzę i gram na komputerze albo czytam. to samo mój mąż. są takie dni, kiedy wraca z pracy po 6 godzinach zadowolony, bo wszystko mu wyszło, albo było mało do zrobienia, a są takie dni, kiedy siedzi w pracy 12 godzin, nic mu nie wychodziło, dostał swoją część projektu do zwrotu, czy miał jakieś stresujące spotkanie z klientem. po prostu jak wraca do domu to widzimy, które z nas jest bardziej zmęczone i wtedy to drugie bierze dziecko na siebie. jeśli jesteśmy podobnie zmęczeni to zwykle zmieniamy się w opiece mniej więcej co godzinę albo po prostu robimy coś we troje. wszystko da się pogodzić i dogadać, tylko po prostu trzeba ze sobą rozmawiać, w większości przypadków to klucz do rozwiązania tego typu problemów
Zawsze jest dobrze tam, gdzie nas nie ma. Faktycznie opieka nad dzieckiem jest ciężka.... jednak sama wolę dzidzię, niż pracę która pochłania cię nawet w "czasie wolnym". Aczkolwiek nie można tego szufladkować. Są różne dzieci, różne sytuacje rodzinne i różne prace.
"Dzidzia" nie pochłania Cię w "czasie wolnym"?
Dzidzia nie pochłania w czasie wolnym, bo przy dzidzi czas wolny to jedynie odległe marzenie.
Czyli to dokładnie jak z pracą, która zajmuje "czas wolny", którego nie masz, bo zajmuje Ci go praca.
Prawda jest taka, że i Ty, Autorze, miałeś ciężko jak i żona. Siedzenie w domu z małym dzieckiem, non stop, jest przytłaczające, wiem to po sobie. Praca jednak do lekkich też nie należy.
Podejrzewam, że jakbym nagle dostał firmę do ogarnięcia, którą znam po łebkach - potrzebowałbym kilku tygodni, by się wkręcić, poznać co i jak, i zacząć pracować na spokojnie.
różnica jest między pracą 8 lub 12 godzin, gdzie wychodzisz z pracy i koniec. Ale jeśli prowadzisz własną działalność to tak naprawdę jesteś w pracy 24/7. Nie powiedziałabym, że twoja praca jest łatwiejsza. Zwłaszcza, że jeśli wracasz do domu i jeszcze pomagasz żonie, jej może się wydawać, że siedzisz i pierdzisz w stołek, ale szczerze wątpię że tak jest przy własnej działalności.
Tak, teraz możecie minusować :-))
Minus za to, że stwierdzasz kto ma gorzej. Oboje mają trudno i tyle.
Sebastian001, powiedz, w którym fragmencie zostało powiedziane, że ktoś ma gorzej lub lepiej? SweetChildOMine jedynie stwierdza, że praca Autora nie jest łatwiejsza od opieki nad dzieckiem i że jedynie żona Autora może twierdzić mylnie, że on niewiele robi. Ale nigdzie nie jest napisane, że ktoś ma lepiej lub gorzej.
Nie jest łatwiejsza, więc trudniejsza?
Może być w tym samym stopniu trudna przecież.
Szczerze? Wydaje mi sie ze w opiece nad dzieckiem najtrudniejsze jest to 24/7, nonstop. Jesli zajmowałeś sie dzieckiem tylko przez 5 dni, to rzeczywiście nie musiałeś sie zmęczyć. Tym bardziej, ze dziecko miewa rownież swoje nastroje. Po co sie tak licytować kto ma gorzej?
Ja osobiście dużo mniej byłam zmęczona gdy godziłam wychowywanie dziecka i prace. Teraz jestem 24/7 i tez padam na pysk, choć na samym początku rownież czułam sie lepiej.
I po co te minusy pod ta wypowiedzia i jedna nizej?
Tez mam dziecko, tez jestem 24/7, padam na pysk.
Moja mala w dzien akurat nie stwarza wiekszych problemow, jednak noc to katorga, potrafi budzic sie co godzine. I mam powiedziec, ze wychowanie dziecka to sama przyjemnosc?
W dzien mam czas praktycznie na wszystko, na obowiazki i przyjemnosci, ale nawet najwiekszy relaks w dzien nie zastapi mi tych wszystkich nieprzespanych nocy.
A nie wzięłyście pod uwagę, że są różne prace, o różnych stopniach odpowiedzialności? Są zawody, od których zależy czyjeś życie i wtedy trzeba mieć umysł na pełnych obrotach przez 8 godzin i do tego dochodzi stres. A jeszcze problemy w pracy powodują, że też nie da się spać. A prawda jest taka, że dziecko dorasta i to nie jest tak, że będziecie w tym samym stopniu zaangażowane aż do ukończenia przez nie 18 roku życia. Poza tym to żona autora się przede wszystkim licytowała, a nie autor. I chyba jednak daje do myślenia to, że już więcej nie chce się zamienić z mężem.
Oczywiście, ze brałam to pod uwagę. Sama mam bardzo stresująca prace z ludźmi. Dlaczego bronię matki? Bo sama nią jestem, znam to z autopsji- gdy maz wraca do domu ma wszystko w nosie- dziecko, czy sprzątnięcie po sobie. bo przecież on pracuje a ja siedzę w domu. Dlatego najczęściej kobiety sie licytują. Najczęściej boli poprostu brak docenienia ich pracy. Wiadomo, ze dziecko dorośnie. Ale wtedy zazwyczaj kobieta idzie do pracy, wiec argument nie ma sensu.
@Kisielmielony - mogę jedynie współczuć życiowego wyboru, tzn. męża.
Ja natomiast uwielbiam "siedzieć w domu" z dzieckiem, totalnie nie spieszy mi się do pracy, której nienawidzę a w wolnym czasie zarabiam całkiem niezle pieniądze na tym, co robić lubie.
To dlaczego nie zamienisz tego co lubisz robic na swoja prace?
Zonka to chyba troche uparta franca :P przeciez powinna cie przeprosić.
Ja mam odwrotnie. Pracuję po 10godz dziennie, facet zajmuje się rocznym dzieckiem. Śpię zwykle 4 godz Bywa różnie. Raz zastaje posprzątany dom, zrobiony obiad, ogarnięte rzeczy do których ja nie mam głowy. Innym razem po pracy to wszystko spada na mnie, bo ze względu na chorobę chłop ma gorszy dzień. Wiem ze naszą pociechą zajmuje się dobrze, czasem mam wrażenie ze lepiej się dogadują niż ze mną. On często mi wypomina prace, wyjazdy, a ja zapieprzam by im było dobrze. Z niewielkiej wypłaty nic nie kupuje dla siebie, a głównie rzeczy dla dziecka i wypełniam lodówkę. Cholernie chciałbym żeby to facet pracował, ja marze o spędzaniu większego czasu z dzieckiem. Kilka pierwszych miesięcy często spędzałam z nim czas sama i tez uważam że osoba będąca z dzieckiem w domu może znaleźć czas na wszystko kwestia dobrej organizacji. Czasem odechciewa mi się tego wszystko i ciągłej pretensji ze jestem dupną matką bo ciągle mnie nie ma.
Mówię codziennie i nic :)
To mu powiedz, że jak sytuacja się nie zmieni to zabierzesz dziecko i go zostawisz. Tylko się męczysz zyjąc w ten sposob.