#usLjh

To będzie  wyznanie o koronawirusie, więc jeśli masz dosyć tematu, pomiń je.

Mam 17 lat. Chodzę do drugiej klasy liceum, a raczej chodziłam, dopóki nie zauważyłam u siebie niepokojących objawów. Miała je także moja siostra. Wkrótce okazało się, że mogłyśmy mieć kontakt z osobą zarażoną, więc całą rodziną postaraliśmy się o skierowanie na testy na covid. Tutaj nasuwa się pierwsza refleksja: ile osób postąpiłby tak samo jak my, a ile zignorowałoby to i poszło w świat rozsiewać potencjalnego wirusa?

Same testy to też dosyć śmieszna sprawa. Wstaliśmy wcześnie rano, żeby udać się do punktu, ale przed nami stało już jakieś 100 samochodów. W owym punkcie obowiązywał limit 120 testów dziennie. Musieliśmy więc pojechać do innego, w którym w kolejce czekało się już na nogach, a nie w aucie. Było zimno, padał deszcz, a na chodniku w niewielkich odstępach stali sobie potencjalnie zakażeni wirusem ludzie. Jeśli ktokolwiek z nich jednak nie miał korony, to po takiej przygodzie raczej na pewno już miał.

Na koniec opowiem, jak wygląda funkcjonowanie szkoły. Nie będę wchodzić w szczegóły, ale tyle zastępstw to ja nie miałam przez całą podstawówkę. Dwóch nauczycieli ma koronę, reszta się zwyczajnie boi. Jedna z nauczycielek z przejęciem żaliła nam się, że przecież niektórzy mają w domu chorych i starszych rodziców. Sanepid podobno każe potencjalnie chorym pracownikom oświaty przychodzić do szkoły aż do otrzymania wyniku testu.
Mając w perspektywie maturę, nie do końca chciałabym powrotu nauki zdalnej, lecz raczej nie ma innego wyjścia. Warunkiem koniecznym powinno być jednak odchudzenie podstawy programowej, na co nie ma szans, bo apele o to są już zewsząd i wciąż nic nie dają.

Morału ani apelu nie ma. Dbajcie o siebie.
ohlala Odpowiedz

Najlepsze jest to, że dopóki nie masz wyniku normalnie możesz, a nawet musisz, chodzić do pracy. Nasz rząd jest genialny :)

nowyrokNOWAJA

Akurat jeśli zostajesz skierowany na testy masz 14dniową kwarantannę. Ale zanim sanepid zadzwoni, że ją masz może się okazać, że już jest po niej, a pracodawca oczekuje że będziesz w pracy dopóki oficjalnie nie jesteś "zablokowany.

mleczkoczekoladowe Odpowiedz

Ja w tym roku pisze maturę a nie będę mieć nawet ustnych odwołanych. Ale rocznik poprzedni na spokojnie miał łatwiejsza maturę i brak ustnych mimo, że oni przeszli na zdalne jak już SKOŃCZYLI program. A mój rocznik, który miał strajki w 1 klasie, w 2 pół roku przerwy na zdalnym a mamy mieć normalna maturę. Łatwo można przewidzieć, że będą strajki

PaniPff

Nie mów jeszcze hop, bo do matury jeszcze dużo czasu, może odwołają nie wiem, miesiąc przed? Sama jestem w klasie maturalnej

Idonot

Matura nie była łatwiejsza. Była taka jak zawsze. Mieliśmy zdalne przed skończeniem programu z wielu przedmiotów. W związku z brakiem regulacji co do funkcjonowania szkół przez dwa tygodnie, nie mieliśmy żadnych zajęć prowadzonych zdalnie. Do tego nie było wiadomo jak i czy matura się odbędzie. Na miesiąc zostaliśmy całkiem sami z przygotowaniami. To nie jest licytacja kto ma gorzej:) Wierze, ze cierpcie na sytuacji, dlatego odpowiednie środki w odpowiednim czasie mogą zostawać podjęte, ale do matury jeszcze pół roku, nikt nie wie co wtedy będzie.

Urlika

@Idonot oj tak. z dnia na dzień byliśmy zostawieni sami sobie. Jedynym plusem było odwołanie ustnych

PepperPotts

Trudność matury to kwestia subiektywna. Dla mnie osobiście polski i matematyka były trudniejsze niż rok wcześniej (co widać też po dużo niższych progach na uczelniach, na przykład na pwr), a angielski i fizyka łatwiejsze. Nie wiem jednak gdzie ma uzasadnienie twoja sugestia, że było to łatwiejsze z powodu wirusa, skoro na arkuszu było napisane „matura MAJ 2020”. Dali zadania, które były gotowe już dużo wcześniej. Co więcej, od zakończenia szkoły do matury z fizyki minęły prawie dwa miesiące, w ciągu których nauczyciel nie odezwał się do nas ani razu, a zostało nam 1,5 podręcznika do przerobienia. Na zdalne nauczanie przeszliśmy w marcu. Jeżeli ty będziesz mieć wtedy wszystko przerobione, to pozostaje tylko pogratulować super nauczycieli, bo to bardzo mało prawdopodobne. Każdy w tej sytuacji ma źle na swój sposób, my, wy, dzieci z podstawówki które zdalnie nie nauczą się pisać, studenci mający problem z obroną. Nie ma co doszukiwać się najbardziej pokrzywdzonych. No i nie zapominaj o fakcie, że nam odwołali ustne bardzo późno, a wam do matury jeszcze trochę zostało.

Finia

Dorzucę jeszcze, że ostatni maturzyści również mieli strajki w 2 klasie w której jest przerabiane dużo materiału na rozszerzenia. Do tego kompletny brak organizacji zdalnego nauczania zostawiło ich samych sobie

KuropatwaWDrzewie

Szczerze? Jestem w 4 klasie technikum, przeszlam przez strajk, nauczanie zdalne w 3 klasie i mam je teraz. Odpada nam naprawde wiele, czuje ze umiem ogromnie malo, tak naprawde muszę liczyć teraz sama na siebie. Rowniez przypada mi za 2 miesiace egzamin zawodowy, czego tez wirus nie ulatwil, zrobilismy stanowczo duzo mniej niz poprzednie roczniki. Do matury malo czasu i zapowiadają nam ze raczej nie mamy co liczyć na odwolanie ustnych - będą nowe procedury. Szczerze to się boje i uwazam ze stracilam jednak jeszcze więcej niż klasy które pisały maturę rok temu. Wiem, ze to nie konkurs kto ma gorzej i każdy ma źle w tej sytuacji, ale my tez nie mamy kolorowo, mimo wszystko materiału przez wirusa tegoroczni maturzysci stracili powiedzmy 1-1,5 miesiąca (chociaż chyba ten materiał powinien być skończony trochę wcześniej niż dzień przed matura), my stracilismy go wiecej, tez stracilismt w drugiej klasie na rozszerzeniach.

diq1

Mój rocznik dałby się pokroić za możliwość siedzenia w domu i spokojne kucie.
Nie trzeba by było kombinować z lewymi zwolnieniami, jak to większość robiła.
Jesteście dziwni.

Jawiem1210 Odpowiedz

U mnie lekarka kazała wezwać do siebie taksówkę i taxą podjechać do punktu badań. Nie miałam już smaku, więc koronę miałam, co zresztą potem test potwierdził. A lekarka miała gdzieś, gdy mówiłam, że przecież nie będę jakiegoś biednego taksiarza narażać. Niby jestem już zdrowa. Chodzę do pracy, ale nikt mi 2. testu nie zrobił, a lekarz nie przedłużył mi ani zwolnienia ani kwarantanny mimo że dalej bolą mnie płuca, kaszlę i mam chrypkę (od chrypki się zaczęło). Nie ma się co dziwić, że zachorowania rosną, jak nawet lekarze tak kładą lachę.

ohlala

Oczywiście drugie badanie powinno być, ale jeśli chodzi o kaszel, to niestety ale prawdopodobnie będzie Ci jeszcze towarzyszyć przez jakiś czas. Tak się dzieje przy większości chorób płuc. Ja dalej mam kaszel, chociaż po innej chorobie miałam robione badania i wszystko jest ok.
Ale na Twoim miejscu poszłabym na własną rękę zrobić prześwietlenie płuc, żeby się upewnić, że nie ma zmian.

PiratTomi Odpowiedz

Rzygam tą koroną.
PiS odbiera nam wolność, której już nigdy nie odzyskamy. Zaczną nas szczepić pod przymusem (już są wprowadzone odpowiednie przepisy). Ch*j wie co będzie w tych szczepionkach. To nawet nie jest przebadane. Nie wiadomo jakie będą skutki uboczne. Już lepsze powikłania po covid, niż po tym gównie, które nam podadzą.

I nie, rzad ma wywalone w nasze zdrowie. Jakby im zależało na naszym zdrowiu, to:
-nie zmuszaliby do rodzenia zdeformowanych płodów,
-nie zamknęliby nas wiosną w domu (jak mamy mieć odporność nie wychodząc na powietrze?),
-nie zmuszaliby nas do noszenia maseczek (jak oddychać w tym gównie?),
-nie pozbawialiby nas pieniędzy (jak mamy się zdrowo odżywiać, nie mając środków na zakup jedzenia? Ludzie masowo tracą pracę, bo te ku*wy zamykają kolejne sektory gospodarki, obywatele są karani mandatami za to, że chcą żyć, oddychać),
-nie odizolowaliby ludzi starszych (co to za pomysł, by zabronić ludziom wychodzenia na spacery, odwiedzania bliskich, zakupy w godzinach, w których w jednym miejscu o jednym czasie znajdzie się mnóstwo ludzi z brakiem odporności? Te pomysły na pewno sponsoruje zus).

Odbierają nam wolność pod płaszczykiem walki z tym gownem. Ludzie szybciej poumieraja z powodu depresji, głodu, braku odporności (zabije ich zwykły katar) niż na ten sztucznie nadmuchany wirus.

Może mi ktoś wyjaśnić, jaki wpływ na zwalczanie tego wirusa ma wprowadzanie godzin milicyjnych w wielu krajach?
Ten wirus to świetny pretekst do wprowadzenia ustroju totalitarnego w większości państw świata.

PiratTomi

Ciekawe co nowego wprowadza za tydzień. Lapanki? Wywóz do obozów? Milicja zacznie do nas strzelać?

Jedno jest pewne.Mamy się bać i posłusznie wykonywać polecenia. Dlatego w mediach straszą liczba chorych (niedługo im zabraknie Polaków do statystyk),brakiem łóżek i respiratorow, liczbą zgonów (ciekawe ile z tych śmierci to zasługa działań rządu) i wystawionych mandatów.
Dla rządu to wytyczne (Mateuszek bez maseczki w restauracji), a dla obywatela nakaz. Oni, mając stwierdzone covid mogą chodzić na zakupy, obywatel dostaje 30 tys kary.

Do tego przepisy o bezkarnosci lekarzy i urzędników. To bardzo pojemne przepisy. Wszystko tam można włożyć. Nawet ludobójstwo da się uzasadnić jako walkę z wirusem.

PiratTomi

Żebyś się czasem nie zdziwił.

O drugiej wojnie światowej też tak mówili, że to niemożliwe, żeby Hitler zaatakował Polskę. Gdy zaczęły się pierwsze wywozy do Oświęcimia i innych też nikt nie wierzył, bo to było takie nierealne.

Politycy nie cofną się przed niczym, tym bardziej, że są przy korycie, więc to nie oni wylądują w szpitalach-obozach. No i pamiętaj, kto jest u władzy. Ten malutki człowiek to taki sam zakompleksiony dupek jak Hitler. Jego przydupasy to ten sam typ ludzi co ludzie Hitlera. Zbieranina malutkich, msciwych i poszkodowanych przez los psychopatów. Im ta pandemia jest na rękę, bo umożliwia zrealizowanie planów, które po malutku wcielali w życie. Nie przez przypadek mieszali w przepisach dot. sądów i prokuratur.

Ebubu

to fejk news... przepisy o których piszesz obowiązują od około 10, 11 lat

azsyM Odpowiedz

Od razu przypominały mi się czasy szkolne.
Byliśmy pierwszym rocznikiem, który podchodził do nowych matur. Pamiętam, że drukarnie nie wyrabiały z podręcznikami, więc bardzo często pracowaliśmy na kserówkach. Nie raz, ani nie dwa, zdarzyło się, że podręczniki docierały do nas na dwa miesiące przed zakończeniem roku szkolnego.
Kiedy szliśmy do pierwszej klasy nauczyciele nie byli pewni jaką maturę będziemy pisać. Trwały ciągłe dyskusje i przepychanki. W drugiej klasie okazało się, że napiszemy nową, ale żaden nauczyciel nie wiedział jak nas do niej przygotować. Pod koniec drugiej klasy pojawiły się arkusze próbnych matur i okazało się, że o ile z niektórych przedmiotów będzie dużo łatwiej, bo matura będzie bardziej przejrzysta, to humany dostały po tyłku, przez słynny już klucz.
Moja polonistka w drugiej klasie powiedziała, że mamy zapomnieć wszystko, czego do tej pory się nauczyliśmy. Wcześniej otwierała nam głowy, uczyła twórczego myślenia i pozwalała na dowolne interpretacje. Teraz ważny był klucz. Do tego ogrom materiału przytłoczył nie tylko nas. Okazało się, że przy rozszerzonym programie, powinniśmy omawiać jedną lekturę, co dwa tygodnie. Nikt nie był w stanie tego przeczytać. Dlatego podzieliliśmy się na grupy i każdy czytał tylko część lektur, a potem wymienialiśmy się opracowaniami. Polonistka była zachwycona, bo zawsze miała z kim rozmawiać o lekturach, a cała klasa miała jakieś pojęcie o przerobionym materiale.
Wszyscy nauczyciele powtarzali nam jedno: "Musicie sami się przygotować do matury, bo my nie damy rady skończyć programu". Przy prostszych zagadnieniach mówili nam tylko, że ten materiał mamy sobie sami opracować w domu, a za dwa tygodnie będzie z tego sprawdzian.
Jedynie historyk skończył program i w ostatnim semestrze mieliśmy same powtórki, ale wszystko dlatego, że wywalczyliśmy dodatkową godzinę historii w tygodniu.
Więc covid covidem, ale do matury zawsze przygotowuje się maturzysta. Książki w dłoń i do nauki :D
Trzymam kciuki.

PiratTomi

Straszne, że ci zyebani politycy od zawsze mają takie podejście do młodzieży. Nagle zmieniają podstawę programowa, wszystko jest takie chaotyczne, na szybko, do dupy.

agathe

Nam zmienili program w trakcie studiów dzięki wspaniałej ustawie 2.0, przez co mamy pięć dodatkowych przedmiotów do wyrobienia na piątym roku, kiedy musimy pisać prace magisterskie

Vito857 Odpowiedz

Witamy w Polsce - tu służba zdrowia leży i kwiczy od lat, a rządzący zamiast martwić się sytuacją nauczycieli wolą zmieniać program nauczania, żeby nie było "lewackich treści".

tramwajowe Odpowiedz

Nie rozumiem ludzi którzy na własną rękę idą na test. Ostatnio byłem przeziębiony, na teleporadzie dostałem l4, żona też. To zależy od przychodni i od pracy, wiem.
Dzieci bez problemu 'zostały w domu bo katar'. Jakbym miał objawy sugerujące koronę zrobiłbym tak samo.

ohlala

statystyki są ważne.

Orava

Tramwajowe, a ja bym wolała wiedzieć, czy mogę iść z czystym sumieniem do sklepu po chleb, czy jednak lepiej byłoby zamówić zakupy z dostawą pod drzwi, by nikogo nie zarazić.

tramwajowe

@Orava To że się izoluję i nie zarażam, zakupy pod drzwi, to jest akurat moja postawa. Proszenie i jeżdżenie na test nią nie jest.

Soczewica

A co byś zrobił jakby twój stan się pogorszyl? Jakbyś miał duszności i klopoty z oddychaniem? Unikając testu na koronę wydluzasz czas reakcji medykow w razie potrzeby pomocy.

335579 Odpowiedz

Odchudzenie podstawy programowej... Rozumiem Twój ból, że chcesz się czegoś w szkole nauczyć, a nie możesz albo raczej masz to utrudnione. Ale to nie powód, żeby obniżać poziom egzaminów. I tak ten poziom jest już bardzo niski - żeby zdać trzeba umieć niewiele więcej niż pisać i czytać... Rozumiem jeszcze jakoś, że z przedmiotów, których nie zdajesz matury ilość materiału do przerobienia wydaje się bez sensu, ale mimo wszystko jeśli wynik matury ma się liczyć na studia, to raczej tej wiedzy na studiach wymagają i jest potrzebna.

Suuu

Mnie bardzo irytuje fakt, że muszę się uczyć do rozszerzeń, które na moim kierunku są kompletnie nieprzydatne. Są takie kierunki, gdzie żaden przedmiot z LO nie jest użyteczny, dlatego jestem za przywrócenien egzaminów na studia

Wrath1

No właśnie sęk w tym, że zazwyczaj ta wiedza nie jest potrzebna.

ohlala

Specjalizację robi się na studiach, wcześniej przyswaja się głównie wiedzę ogólną. Jak ktoś uważa, że wiedza ogólna jest nieprzydatna, to cóż...

Wiaderny

Na studiach masz historię filozofii logikę i etykę. Sorry ale to nie zawodówka. Chcesz mieć wykształcenie wyższe to i wiedzę ogólną musisz mieć, nie chcesz to nie, droga wolna. Dobry ślusarz też się na rynku przyda. Tylko nie gadajcie, że trzeba się uczyć niepotrzebnych rzeczy

Albina Odpowiedz

Z każdym przeziębieniem będziesz leciała na testy?

Nie, ale w momencie kiedy miałam kontakt z dwiema zarażonymi osobami a objawy są inne, niż przy przeziębieniu, to może jednak warto

Niemazaco Odpowiedz

Rozumiem twoją frustracje ale uszczuplenie podstawy programowej i łatwiejsza matura byłaby nie fair w stosunku do innych roczników. Co więcej załóżmy, że uczeń po zrealizowaniu takiej okrojonej podstawy programowej dostaje się na studia i nagle okazuje sie, że ma ogromne braki. Uczelnia nie zgodzi sie na dostosowanie poziomu do takich studentów , ponieważ oznaczało by do obniżenie sie jakości kształcenia na uczelniach ( a uwierz mi poziom polskich uczelni i tak nie jest wysoki) oraz "wypuszczanie" słabych fachowców w danej dziedzinie .

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie