#ulK1G
Zna moje zainteresowania. Ma dostęp do wszystkich moich kont na różnych stronach, często mam tam dodane jakieś produkty do obserwowanych (i na przykład czekam na niższą cenę). Kiedyś potrafił mi zrobić prezent, wiedząc o mnie dużo, dużo mniej niż teraz. Zawsze się cieszyłam.
A teraz nic. „Bo ja nie wiem co”. Bo mu się nie chciało włożyć odrobiny wysiłku, żeby mi sprawić radość.
Dzieci chciały kupić mi prezent pod choinkę, ale ja musiałam z nimi pójść. Starsze dziecko, mimo że nie ma 5 lat, samo mi wybrało prezent i zapłaciło. Trafiło idealnie. Młodsze też mi coś wybrało, choć potrzebowało pomocy w płaceniu. A mąż nic. Mimo że wiedział, jaką wartość mają dla mnie święta. Że ja mu prezent od siebie kupiłam. Że kupiłam z dziećmi coś dla niego.
Chyba jeszcze nigdy nie było mi tak przykro przez niego.
A ty mu kupujesz prezenty? Starasz się? Jeśli tak, to najwyższa pora przestać. Oczywiście najpierw porozmawiaj z mężem i dopiero jak rozmowy nic nie dadzą, spróbuj ostrzej. Niestety, niektórzy czasami muszą poczuć na własnej skórze by zrozumieć.
Przeciez napisala ze kupila mu prezenty
Czytamy to samo wyznanie czy zaciales sie w polowie?
Bardzo przykre to jest. Biorąc ślub, rodząc dzieci decydujesz się na zawsze związać z kimś życie. Niestety niektórzy widząc, że już nie możesz się wycofać z tej decyzji przestają się starać.
A tak z innej beczki, jako dziecko bardzo nie lubiłam tego zwyczaju dawania prezentów rodzicom, dziadkom itd. Czułam się do tego zobligowana, „bo im będzie przykro”, ale co ja im za te drobne ze skarbonki mogłam kupić? Co gorsza tych świąt było dużo, dzień matki, ojca, babci, dziadka, rocznica ślubu, urodziny… wbrew pozorom było to dla mnie dość obciążające. I dalej w sumie jest. Lubię kupować prezenty dzieciakom, i z tego co mi się wydaje, to oryginalnie na tym ta tradycja polegała - prezenty były dla dzieci, i utrzymywało się, że są nie od rodziców, ale od Mikołaja. I ma to o tyle sens, że dziecko swoich pieniędzy nie ma, więc sobie nie kupi.
To może być drobiazg. Może drugi rodzic coś dołożyć jeśli dziecko coś z sensem wymyśli. Uwielbiam dawać prezenty i nawet jako dziecko zawsze się starałam trafić w gust rodziców. Drobiazg ale trafiony.
To w oryginale był komentarz do innego wyznania, gdzie dziewczyna pisała, że ludzie się dla niej nie starają, bo nie trafili z prezentami. Nie dodawałam tego tekstu jako osobnego wyznania.
A co do prezentu od męża - zazwyczaj nie oczekuję prezentów. Święta Bożego Narodzenia Narodzenia są dla mnie wyjątkowe, dlatego też chciałam coś dostać. Nawet powiedziałam mężowi, co to mogłoby być. Ba, nawet kupiłam sobie tą rzecz! Powiedziałam mu, żeby odebrał i zapakował. Niw odebrał, odebrałam sama. Powiedziałam, że zostawiłam przy drzwiach paczkę, może mi to zapakować i zostawić pod choinką. Następnego dnia leżała w tym samym miejscu. Ja się aż nachalnie prosiłam o poświęcenie mi 5 minut, co przyniosło mi jedynie rozczarowanie.
Kompletnie mnie zignorował. Zdarzyło się to pierwszy raz, oczywiście powiedziałam mu, jak przykro się poczułam. Przeprosił mnie i nawet nie potrafił wyjaśnić, dlaczego nie poświęcił chociaż 5 minut. Święta mają dla mnie magiczny charakter. Rozumiem, że dla niego prezenty nie mają aż takiej wartości, ale to nie o to chodzi w związku - stara się dla drugiej osoby, nie dla siebie. Tutaj z jego strony tego starania się kompletnie zabrakło.
Dalej ci współczuję i rozumiem. Chodzi o troskę i uwagę a nie o prezent. Mam nadzieję że za rok dostaniesz coś specjalnego.
Współczuję, moja partnerka dała mi karte podarunkową. Oczywiście pomyślałem że to dlatego że nie chce się jej pomyśleć i starać, powiedziałem że wolę jednak zwykłe prezenty i takie dostaje. Zrozumiałem że dała mi tą kartę nie z powodu niezainteresowania mną tylko tak o. Współczuję faceta bo ja potrafię przez miesiąc szukać czegoś fajnego :( Ale przede wszystkim pogadaj o tym z nim a nie z nami :)
A może różne języki miłości macie? Na początkach związku ludzie często posługują się nimi wszystkimi w jakimś stopniu, a później ograniczają się do 1/2, niekoniecznie tych od partnera. Wytłumacz mu ile dla ciebie znaczą te gest i że dzięki nim czujesz się przez niego kochana. I tu ważne, pozytywna zachętą, a nie z.ebka
Jak mój poprzednik napisał "przede wszystkim pogadaj o tym z nim a nie z nami :)". Warto przy lampce wina pogadać teraz i wyjaśnić sprawę niż dusić to w sobie. Bez pogadania z nim, za tok sytuacja się powtórzy.
Prezenty w większości są nietrafione bądź wymagają za dużej ilości czasu w stosunku do osoby która sama sobie coś kupuje.
U siebie ustaliłem że kupujemy sobie tylko jakieś drobnostki które mają wzbudzić uśmiech u obdarowanej osoby, reszta w gotówce.
Gotówka też trochę nie ma sensu. Ty dasz żonie 1000 zł ona ci też da 1000 zł?
Dlatego bez sensu? To jest genialne przeciez. Duzy prezent dany, duzy prezent otrzymany a wydatek zaden.
@niechcealemusze, no tak 😂 jakby na to tak spojrzeć to i milion można komuś podarować
Ten jedyny mężczyzna najpierw w Tobie dostrzega czterolistną koniczynę na górskiej polanie pełnej innych kolorowych kwiatów i gotów jest ściągnąć Ci gwiazdkę z nieba. Zrywając Cię z polany spełnia wszystkie Twoje potrzeby i pragnienia żebyś zakwitła w jego ogrodzie. Później razem zaczynacie tworzyć ogród pełen kwitnących latorośli. Wtedy on dbając o cały ogród czasem zapomina o podlewaniu tej jedynej czterolistnej koniczyny.
Mężczyźni tacy są. Dbają o cały swój świat, gubią się czasem w niezwykle istotnych szczegółach.
Więc jeśli Twój facet ogarnia cały ogród dając mu słońce, ciepło, bezpieczeństwo i wilgoć niezbędną do rozkwitu to daruj mu drobne wpadki w ogrodnictwie. On zapewne stara się, każdego dnia ciężko pracuje i dba, żeby Wasz ogród kwitnął nieustannie.
"Mężczyźni tacy są. Dbają o cały swój świat, gubią się czasem w niezwykle istotnych szczegółach."
Choć na usta czasem ciśnie się "jak mogłeś zapomnieć", to warto ugryźć się w język i przypomnieć sobie ten komentarz 🤗