Często wyobrażam sobie jadąc autem, że samochód przede mną ma wypadek, wjeżdża na pobocze, w rów, dachuje, a ja biegnę na ratunek, wyciągam kierowcę z płonącego auta, ratuję mu życie i zostaję bohaterem.
Zasada numer jeden pierwszej pomocy: bezpieczeństwo ratownika. Jeśli będziesz świadkiem jakiegokolwiek wypadeku (odpukać w nie malowane) to zawsze pamiętaj żeby zapewnić SOBIE bezpieczeństwo potem udzielać pomocy. Bo zamiast bohatera i rannego będzie dwóch poszkodowanych 🙂
Na obwodnicy parę metrów przede mną jechał samochód - nagle skręcił, zatrzymał się na barierce, odbił i leciał wprost na mnie na dach. Jakby spadł to zmiażdżył by mnie w tym samochodzie.
To był moment w którym pomyślałam „Boże, nie zabijesz mnie, nie zrobisz mi tego bo rozniosę wszystkich w niebie czy tam w piekle, choroba mnie nie zabiła, przeżyłam, to na co walczyłam!? By zginąć od wypadku!? Chyba śnicie...” - wylądował obok mnie. Autentycznie.
Ale strach jaki był - nie polecam. Ja wyleciałam z samochodu na ratunek, a mama, pielęgniarka była tak roztrzęsiona, że masakra.
I nie, nie było bohaterów. Potem dużo ludzi się zatrzymało, ale nikt gościa nie wyciągał, dopóki karetka nie przyjechała - a była mega szybko, bo jechała niedaleko za nami. Czasem wyciągnięcie go może mu bardziej zaszkodzić, gdyby miał np. jakiś uraz. W tym przypadku nic nie płonęło czy coś :)
PaniPanda
Mocne :D niecodzienie widzi się lecący na Ciebie samochód w powietrzu...
Ciekawi mnie, czy kierowca przeżył
Mam tak samo, ale nie tylko na drodze. W sklepie, na wycieczce, w pracy. Wszędzie gdzie może zdarzyć się nieszczęśliwy wypadek. Jak wchodzę do pomieszczenia zawsze się rozglądam. Apteczka, gaśnica, wyjścia ewakuacyjne.
Różnica jest tylko taka, że powodem takiego myślenia są moje kursy z ratownictwa medycznego.
Gdybym nie była kobietą to poszlabym na takie studia :)
Lepiej skupiaj się na jeździe, bo jak faktycznie coś się stanie, to rozmyslajac o swoim bohaterstwie możesz się komuś wbić w dupę....
Hmm ciekawa propozycja
Całkiem pozytywne myślenie. Ja zawsze wyobrażam sobie wypadek, w którym ginę tragicznie ☺️
@Lavellan też tam mam.. Czasem nawet wyobrażam sobie co dokładnie mnie rozcina w danej części ciała, i aż czuję takie dreszcze w tym miejscu 😅
Już nie takie pozytywne dla kierowcy z przodu :D
Ja nie mogę jechać za samochodem który wiezie drewno. Od razu przypomina mi się scena z "Oszukać przeznaczenie".
Zasada numer jeden pierwszej pomocy: bezpieczeństwo ratownika. Jeśli będziesz świadkiem jakiegokolwiek wypadeku (odpukać w nie malowane) to zawsze pamiętaj żeby zapewnić SOBIE bezpieczeństwo potem udzielać pomocy. Bo zamiast bohatera i rannego będzie dwóch poszkodowanych 🙂
Bylam kiedys w takiej sytuacji. Udalo mi sie z plonacego auta wyciagnac jedna osobe. Drugiej nie zdazylam.
Na obwodnicy parę metrów przede mną jechał samochód - nagle skręcił, zatrzymał się na barierce, odbił i leciał wprost na mnie na dach. Jakby spadł to zmiażdżył by mnie w tym samochodzie.
To był moment w którym pomyślałam „Boże, nie zabijesz mnie, nie zrobisz mi tego bo rozniosę wszystkich w niebie czy tam w piekle, choroba mnie nie zabiła, przeżyłam, to na co walczyłam!? By zginąć od wypadku!? Chyba śnicie...” - wylądował obok mnie. Autentycznie.
Ale strach jaki był - nie polecam. Ja wyleciałam z samochodu na ratunek, a mama, pielęgniarka była tak roztrzęsiona, że masakra.
I nie, nie było bohaterów. Potem dużo ludzi się zatrzymało, ale nikt gościa nie wyciągał, dopóki karetka nie przyjechała - a była mega szybko, bo jechała niedaleko za nami. Czasem wyciągnięcie go może mu bardziej zaszkodzić, gdyby miał np. jakiś uraz. W tym przypadku nic nie płonęło czy coś :)
Mocne :D niecodzienie widzi się lecący na Ciebie samochód w powietrzu...
Ciekawi mnie, czy kierowca przeżył
Jeśli dzięki temu jeździsz ostrozniej, to super!
Mam dokładnie tak samo :D nie życzę nikomu wypadku, ale byłoby fajnie być takim "herosem"!
Fajnie, gdybyś w rzeczywistości okazał się bohaterem a nie tylko w wyobraźni.
Fajnie, gdyby jednak nie miał opisanej w wyznaniu sytuacji by stać się bohaterem :)
Chwila dla Ciebie czy Superexpres?
Mam tak samo, ale nie tylko na drodze. W sklepie, na wycieczce, w pracy. Wszędzie gdzie może zdarzyć się nieszczęśliwy wypadek. Jak wchodzę do pomieszczenia zawsze się rozglądam. Apteczka, gaśnica, wyjścia ewakuacyjne.
Różnica jest tylko taka, że powodem takiego myślenia są moje kursy z ratownictwa medycznego.
Gdybym nie była kobietą to poszlabym na takie studia :)