#FjoKA

Działo się to ponad 20 lat temu, jako gówniarz pełen pomysłów, razem z kolegami postanowiliśmy porzucać w samochody. Nie były to kamienie, tylko kasztany, żołędzie, jabłka dziczki, czyli coś, co nie zniszczy samochodu, a jedynie wywoła (lub nie) pewną reakcję kierowcy. Rzucanie oczywiście było z ukrycia, coby nie ładować się na przypał. I tak kilka takich akcji było, kierowcy co najwyżej zwolnili lub zatrzymali się, by obejrzeć, czy nie ma zniszczeń i jechali dalej.
Jeden raz zapamiętałem szczególnie: schowaliśmy się pod dużym dębem i pech chciał, że obrzucaliśmy kilkukrotnie ten sam przejeżdżający samochód dostawczy.
Po ostatniej serii z żołędzi samochód się zatrzymał i wybiegło z niego dwóch facetów, wybiegli i lecą do nas, my oczywiście w długą, ale po ok. 100 m dogonili nas, stwierdzili, że rzucamy w nich kamieniami i że zaraz za to dostaniemy.

Tłumaczenia, że to były żołędzie, przeszły bez echa. Faceci zrobili tak, jak mówili – jeden z nich zdjął pas skórzany ze spodni i każdy z nas dostał po dupie ze 2-3 razy.

Dupa nie bolała, bo zasłoniłem ją ręką, bolała więc ręka.
Po tym wszystkim przeszła nam ochota na rzucanie w samochody.
Dragomir Odpowiedz

Tam gdzie brakło ojca, dwóch facetów wypełniło jego obowiązek. Efekt? Natychmiastowy sukces wychowawczy. Brawa dla panów.

Lyssa Odpowiedz

żołędzie i kasztany - na tyle twarde, że jak najbardziej mogą lakier uszkodzić. Z jabłkami jeszcze lepiej - bo swój ciężar mają na tyle duży, że wgniecenia są bardzo prawdopodobne.

Potraktowali gnojów prawidłowo.

wyzwolonaa Odpowiedz

Debile. Wy i oni. Rzucanie w samochody i bicie dzieci to typowe męskie pomysły

Dragomir

Ciebie stara kapciem po garbie też nie głaska, tylko trzepie aż mlaska. Stąd masz fiksację na stopach ale to jest w wyniku traumy. Dlatego wymyśliłeś sobie rzeczywistość i osobowość alternatywną.

wyzwolonaa

Xd jaka piękna projekcja. Nie mierz innych swoją miarą

Lyssa

U każdego gatunku rodzice uczą młode konkretnych zachowań, jak i tego jak właśnie się nie zachowywać, mimo, że dane zachowanie przez przychówek, może być odbierane jako "fajne". A że bywają zachowania, które do tego są szkodliwe - to istotne staje się, by przychówek poniósł odpowiednie konsekwencje (czyt. poczuł na własnej skórze, że nie wolno) - Najlepsze jest to, że dotyczy to praktycznie każdego gatunku ssaka - jak młode za bardzo przecholuje, narazając siebie, czy innych - obrywa. w praktyce jest to jedyny skuteczny sposób nauki pewnych rzeczy.

Nie istnieje coś takiego jak "bezstresowe wychowanie" - jakiekolwiek tłumaczenia, za którymi nie idą faktycznie odczuwalne konsekwencje, uczą przychówek jedynie tego, że wszystko mu wolno, a madka i tak nic mu nie zrobi - więc będzie wymuszał ile wlezie. Bachor, który w sklepie drze mordę bo chce czipsy - i te czipsy dostaje - uczy się, że wymuszanie jest skuteczne. Bachor, ktory dostanie klapa zamiast chipsów i szlaba na wszelkie słodycze na tydzien - nastepnym raze dwa razy sie zastanwoi, czy warto drzec pysk.

Dodaj anonimowe wyznanie