#ui6AJ
Było ciepło, pachniało latem, ptaszki ćwierkały... Szłam z dwoma towarzyszkami, nagle nasrał na mnie ptak. Dokładniej na bluzkę. Koleżanki w śmiech, ja również. Dobra, pośmialiśmy się, ale sprawa ważna - kto ma chusteczki? Oczywiście nikt. A byliśmy na takim zadupiu, że żadnego sklepu w pobliżu, a ludzi gromada. Ja załamana, koleżanki dalej z uśmiechami... Nagle idzie on, Wojtek, kolega z liceum. Wysoki blondyn z brązowymi oczami. W liceum byliśmy tylko znajomymi z klasy, nigdy nas do siebie nie ciągnęło, ale lubiliśmy się. Z uśmiechem na twarzy mówi "Hej, co tam?", nie czekając na moją odpowiedź zaczyna grzebać w plecaku, a po chwili miał w ręku skarb - chusteczki. Wyciągnął jedną i zaczął wycierać to gówno z mojej bluzki. Koleżanki w jeszcze większy śmiech niż poprzednio. Wojtek tylko się uśmiechał. Gdy skończył, powiedziałam z burakiem na twarzy "Dziękuję".
Wymieniliśmy się numerami i umówiliśmy się wieczorem na spacer. Podczas tego spaceru dużo przegadaliśmy. Były kolejne i po ok. 2 tygodniach byliśmy oficjalnie parą. Po dwóch latach bycia razem Wojtek oświadczył mi się, mamy już zaplanowany ślub.
PS Pamiętam, kiedy kolega Wojtka zapytał jak się znaleźliśmy. Na co mój ukochany - "Jak wracałem do domu zobaczyłem ją, osrał ją ptak, a ja wycierałem gówno z jej bluzki".
Kocham go :)
„Udając się na miasto” a potem „ A byliśmy na takim zadupiu, że żadnego sklepu w pobliżu”, coś mi tu śmierdzi i nie jest to gówno.
Kwiaty pachły, wiater wiał, ptacy śpiewali, szłam z koleżankami dwoma, pośmialiśmy się i byliśmy 🤪
Troche jak z pamietnika mlodej lekarki.
Tak 😄
Och jak slodkopierdząco ;*
Weźta
Fajna historia. Trochę mdła, ale pozytywna.