#AbGHj

Od kiedy pamiętam byłam trochę nieśmiała, umysł analityczny, często bujałam w obłokach. Moja matka, jest moim przeciwieństwem od zawsze starała się mnie pchać w sytuacje dla mnie niekomfortowe, uznawała mnie za dziwaka, bo często stroniłam od ludzi, porównywała mnie do tych super ekstrawertycznych dzieciaków, które znała.

Kiedy miałam z 10 lat pojechałam z mamą na imieniny jej koleżanki. Było tam strasznie dużo ludzi i było też pełno dzieci, a wśród nich ulubienica mojej matki - Kaśka. Jakbyśmy mieszkali w USA, to z marszu zostałaby cheerleaderką (to tak, żeby wam nakreślić jej osobowość). Koleżanka mojej matki miała dom z bardzo dużym ogrodem, na swojej posiadłości trzymała parę rodowodowych psów. Jedna z suk miała 4-tygodniowe szczeniaki. Wszystkie dzieci chciały się z nimi bawić, ja też, ale nie mogłam się dopchać.

Wtedy banda najbardziej rozwydrzonych bachorów pod przywództwem Kaśki, dopadła dwa małe pieski. Poszli z nimi nad staw na podwórzu i wtedy Kaśka wpadła na "genialny" pomysł nauczenia tych szczeniaków pływania. Wrzuciła dwie futrzaste kulki do zimnej wody. Dzieciarnia zebrana na brzegu patrzyła jak pieski toną. Jak tylko to zobaczyłam próbowałam się dopchać. Starsi chłopcy mnie trzymali, a Kaśka się śmiała. Jakoś udało mi się wyrwać i niewiele myśląc wskoczyłam do stawu w mojej pięknej białej sukience. Wyjęłam dwa zmarznięte, ledwo żywe psy. Krzyczałam, że powiem ich rodzicom i pożałują.

Nie wiem co przestraszyło Kaśkę - to, że miałam na nią naskarżyć, czy to, że słyszała zbliżające się z daleka głosy rodziców. Wtedy zaczęła na mnie krzyczeć, że jestem nienormalna i że chciałam utopić psy, jej banda też zaczęła na mnie skarżyć. Dorośli zrobili niezła awanturę, wezwali weterynarza, a moja matka wpadła w furię, że postradałam rozum, że zrobiłam jej wstyd, że Kaśka nie kłamie, że mam brudną sukienkę, że wyszłam na dzikusa. Próbowałam się tłumaczyć, ale wszystko było przeciwko mnie - Kaśka, jej koledzy, reszta dzieci oczywiście nie pisnęła słowa. Nikt mi nie wierzył.

Siedziałam sama w pokoju, kiedy do pomieszczenia obok przyjechał weterynarz i zaczął badać zwierzaki. To była młoda kobieta, zostawili ją tam samą, bo przecież impreza trwała w najlepsze. Podeszłam do niej i spytałam czy zwierzaki przeżyją. Ona się uśmiechnęła i powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Pokazała mi jak je bada, dużo opowiadała o weterynarii. W pewnym momencie się popłakałam z tego całego stresu, przez łzy mówiłam, że ja chciałam te pieski tylko ratować. Kobieta przytuliła mnie i powiedziała:
- Wiem, że to nie ty je tam wrzuciłaś. Tylko ty tutaj z nimi jesteś i tylko tobie na nich zależy.

Matka często mi wypomina ten incydent i nadal nie wierzy, że nie chciałam utopić tych psów. Dlatego też kiedy wybrałam weterynarię, była w niezłym szoku!
cosmicdust Odpowiedz

Również byłam analitycznym dzieciakiem traktowanym jak śmieć.

Cyklobutan

Meh, ja również. A dla mojej rodziny nadal jestem nienormalna, mimo że nie mam 9 lat 19 :D

paroleparole Odpowiedz

Co za matka

Anda

@Solo
Tak, w sumie to powinno być ważniejsze. Powinniśmy wierzyć naszym bliskim, chyba że są patologicznymi kłamcami.
Kiedy byłam dzieckiem moja mama zawsze powtarzała, że dopóki nie złapie mnie na kłamstwie, zawsze będzie wierzyć mi.
I potwierdziło się to, kiedy w gimnazjum próbowano zrzucić na mnie winę za pewną sytuację, zupełnie bezpodstawnie, a moja mama twardo twierdziła, że skoro mówię, że to nie ja to jest to prawda i koniec końców prawdziwy winny został ukarany

Anda

Nie, nie była patologiczna. Po prostu jak nie widziała czegoś na własne oczy to wierzyła mnie, a nie obcym ludziom. I bardzo się cieszę, że w sytuacji, gdy ktoś próbował mnie w coś wrobić nie musiałam się martwić "jak ja to udowodnię mamie". Wiedziałam, że po prostu jej powiem jak było, a ona uwierzy mi a nie innym dzieciakom

Anda

A jak widać w opisanej historii, nie ma żadnych powodów, by zakładać, że większość jest mniej skłonna do kłamstwa niż jednostka

Ultraviolett

Anda: Dziecko niezastraszone przyzna sie "bez bicia" gdy zrobi cos niestosownego. Samo z siebie nie bedzie chcialo ryzykowac utraty kredytu zaufania. Mialas/masz madra mame.

DioBrando Odpowiedz

Szkoda, że Kaśka i reszta bandy się nie utopiła. Takim ludziom życzę wszystkiego co najgorsze.

wmw Odpowiedz

Ale co tak jej odpuściłaś? Ode mnie nawet po latach dostałaby w ryj 😕

Dodaj anonimowe wyznanie