#uaxho
• Na początek coś pozornie lajtowego, czyli ludzie, którzy proszą lub żądają od pracowników rzeczy takich jak: "może pani jakoś wypędzić tego tygrysa, żeby wyszedł z kryjówki, bo mój mały Maciuś go nie widzi?", "moja córka chce zdjęcie z surykatką na rękach, zapłaciliśmy za bilety, więc proszę nam pozwolić!". O ile możemy zbyć takich ludzi, to i tak najczęściej kończy się to rzucaniem przedmiotami w zwierzęta, żeby się ruszyły albo składaniem skarg.
• Zoo to chyba ukochane miejsce madek. Ostatnio znaleźliśmy brudnego pampersa wrzuconego na wybieg. Cud, że zwierzęta się do tego nie dobrały, bo wrzucanie śmieci na wybiegi to standard, tak samo późniejsze problemy ze zwierzętami, które potem zjadają np reklamówki, opakowania po jedzeniu, papierki itd. Ale wracając do madek, śmiecenie już pominę, ale wsadzanie dzieci na barierki, gdzie wystarczy, że omskie się ręka i dziecko może spaść? Ludzie nie myślą, a tablice ostrzegawcze ignorują. Hit z ostatnich dni to sytuacja, gdy dziecko chciało, aby ryś za szybą się poruszył, więc zaczęło mocno uderzać w nią. Jego madka stojąc centralnie na przeciwko informacji o zakazie pukania w szyby, zamiast zwrócić uwagę dziecku, dołączyła do niego. Później tłumaczyła, że chciała tylko filmik nagrać...
• Jedno z rzadszych zjawisk, ale najgorszych. Czyli pijani ludzie lub tacy bez rozumu, którzy chcą się popisać. A konkretniej to próby wchodzenia na wybiegi. W niektórych miejscach barierki są dość niskie, np na wybiegu dla surykatek. Zdarza się, że ktoś chce zabłysnąć lub stracił rozum i próbuje przejść przez taką barierkę.
• I ponownie niebezpieczne, tylko tym razem dla zwierząt. A chodzi mi o ludzi, którzy celowo próbują krzywdzić zwierzęta. Byłam świadkiem, gdy jakiś facet skorzystał z tego, że jelenie czasem podchodzą do barierek i oblał jedno zwierzę piwem. Bardzo często zdarza się, że ludzie próbują karmić zwierzęta np goframi, lodami czy słodyczami z pobliskich stoisk, mimo setek znaków o zakazie dokarmiania. Kilka lat temu mieliśmy dziwny przypadek, że ktoś na wybieg antylop wrzucał bułki, w których były szpilki. Sprawca na szczęście został złapany, a tłumaczył, że zrobił to dla żartu.
Mogłabym opisać jeszcze znacznie więcej, ale mam limit znaków. Więc myślę, że tyle wystarczy, a ludzie, którzy pasują do choć jednego z opisów, może zastanowią się nad sobą następnym razem, zanim przejdą do czynów. Ludziom na ogół nic się dzieje, w razie czego zdążamy pomóc, ale wiele było już przypadków, że zwierzęta w zoo giną przez turystów.
Nie zdajecie sobie sprawy, że nawet głupia reklamówka po pączku, którą zje zwierze, może je zabić. Najczęstszą przyczyną takich śmierci jest to, że ludziom nie chce się podejść do śmietnika.
Niektórzy, gdy przychodzą do zoo, wyłączają chyba jakiekolwiek myślenie i empatię dla tych zwierząt. W zoo w Warszawie jest hala wolnych lotów, gdzie można usiąść i poobserwować ptaki z bliska bez żadnej bariery w postaci szyby czy siatki i jest to naprawdę fajne miejsce, ale problemem są tam ludzie niestety. Pojawiam się tam około 4 razy do roku i ostatnio byłam świadkiem jak dwóch dorosłych mężczyzn (przyszli z 2 dzieci ok. 5-7 letnich) zaganiali jednego z nielotów tak, by go złapać w ręce żeby dzieci pogłaskały. Nie rozumiem jak tak można, wstyd mi, że nie zareagowałam, ale bałam się, bo faceci byli ogromni i łatwo byłoby od nich oberwać. Z drugiej strony, nie mam pojęcia dlaczego w tej hali nie ma na stałe jakiegoś pracownika, bo wątpię, żeby takie sytuacje były jednorazowe.
Mam wrażenie, że niektórzy weszliby do wybiegu z tygrysem, żeby tylko mieć fajną fotkę
Ja nie mam takiego wrażenia, ja to wiem. Na dniach była akcja jak laska weszła na wybieg lwów żeby zdjęcie lepszejsze zrobić. Przeżyłą tylko dlatego że lwy były swierzo po karmieniu, rozleniwione i miały po prostu na laskę wyjeba.. .
Takie czasy... Musi mieć fotkę na insta, żeby dostać lajki.
i powinni mieć taką możliwość. selekcja naturalna, może wtedy ludzie nauczyliby się, że NIE to NIE.
oczywiście szkoda zwierząt, które przez taką głupotę ludzi zostają uśpione lub zwyczajnie chorują
Mało było takich przypadków? :D
Ja ostatnio byłam w papugarnii. To co się tam działo, przeraziło mnie. Odbywały się jakieś urodziny i była tam grupka dzieciaków (ok. 5-6 lat) z opiekunem. Krzyczały i biegały (a w regulaminie na wstępie był zapis, aby patrzeć pod nogi, bo papużki mogą siadać na korę wysypaną na ziemi i chodzić sobie). Najgorzej było w dwóch momentach.
1. Jak straszyły największą czyli arę czerwoną (o niej również był zapis w regulaminie, żeby jej nie drażnić, bo nie wiadomo jak zareaguje, jednak jej pazury i dziób są dość spore) podchodząc i krzycząc do niej.
2. Jak zaczęły łapać inne papugi. Rozumiem wystawianie rąk, żeby mogły sobie usiąść na człowieku i pokarmić je (karmę można było kupić na wejściu). Tylko, że te bachory łapały je za ogony, a później chwaliły się jakie to pióra nie wyrwały. Nie wytrzymałam, powiedziałam głośno, że to gnębienie, jeżeli opiekun nie umie się nimi zająć. I wychodząc, powiedziałam jeszcze obsłudze co się dzieje. Niestety, wolałam wyjść wcześniej, niż kłócić się i narażać papugi na jeszcze dodatkowy stres. Wystarczająco uciekały od tej bandy bachorów, wiec więcej ich nie trzeba było straszyć.
W stadninie, w której kiedyś uczyłam się jeździć konno, ktoś dał jednej klaczy chipsy. Koń się rozchorował. Wymiotował całą noc i mimo pomocy weterynarza, zdechł. Winnego nie znaleźli, nikt się nie przyznał, a klaczy szkoda, bo to była jedna z ładniejszych i łagodniejszych. Na jej grzbiecie jazdy uczyły się głównie dzieci.
Konie nie sa w stanie wymiotowac. Jedyne co mogla dostac rozwolnienie.
Konie są w stanie wymiotowac. Ale jak wymiotują to nie ma już opcji żeby je uratowac.
Dokładnie. Koń jest w stanie zwymiotować, ale będzie to jego pierwsze i ostatnie wymiotowanie.
Konie normalnie nie wymiotują ze względu na swoją budowę anatomiczną. Jeśli koń zwraca pokarm, to przez nos i oznacza to, że pękł mu żołądek.
Takie rzeczy niestety nie tylko w zoo.
Kiełbasy ze szpilkami, chleb z gwoździami na trawnikach. Albo zepsute jedzenie, gotowane kości, skóry. Kiedyś, idąc chodnikiem z psem zapytałam starszego pana dlaczego wyrzuca na trawnik skóry, stare śmierdzące mięso i gotowane kości. Stwierdził, że on kocha zwierzęta i dokarmia pieski. Wskazał na mojego i psa i powiedział: o właśnie dokarmiam takie chudzinki jak ten pani. Zaczęłam mu tłumaczyć jak to może zaszkodzić zwierzętom, ale ten Pan dalej swoje. Mój pies parę razy dorwał taki syf z trawnika i potem była sraczka przez tydzień oraz zastrzyki, o których cenie nawet już nie chcę myśleć. Ludzie myślą, że dokarmiając w ten sposób, pomagają zwierzętom, co jest nieprawdą. Skoro te resztki są takie dobre, to niech ten człowiek sam je zje. Poza tym słynne kromki chleba porozrzucane dla gołębi, potem taki gołąb porusza się z kromką dookoła głowy, bo nie może jej zdjąć i strasznie się męczy. Dodatkowo może sobie przez to zrobić krzywdę jak się gdzieś zaczepi. Mogłabym opowiadać o wielu przypadkach. Bo np. znam też historię z dokarmianiem zwierząt trutką.
A ja bym miała pytanie, trochę nie na temat.
Żeby pracować w zoo trzeba ukończyć jakieś szkolenie/kurs? Bo zakładam, że od tak ludzi nie przyjmują, a sama jednak w przyszłości chciałabym pracować i nie do końca wiem co i jak :(
Podbijam z ciekawości, za dziecka strasznie o tym marzyłam.
Są takie studia: zootechnika. Można pewnie po weterynarii albo może po technikum weterynaryjnym.
Strasznie to przykre...
Dorośli ludzie, A są po prostu głupi,nie myślą. Najgorsze, ze nawet racjonalne argumenty do nich często nie trafiają, więc jak z takimi rozmawiać?
Przykre to bardzo, że wiele osób ma problem z dostosowaniem się do zasad i reguł panujących w danym miejscu.
No ale to anonimowe,nie piekielni. Tam bardziej się nada.
Mi się wydają takie wpisy bez sensu. Jak ktoś ma mózg to wie jak się zachować,a jak jest głupi to taki wpis nic nie zmieni
A ten ryś od stukania w szybę umarł?