#ivVvD
Codziennie do niego dzwoniła, codziennie chciała by ją odwiedzał, a kiedy nie przychodził dzwoniła, że źle się czuje i ma natychmiast do niej iść. Jak już zaczął widzieć co jego rodzicielka odstawia zaczęło się robić „grubiej”. Dzwoniły do niego koleżanki z reprymendą, że matka się źle czuje a on ma ją gdzieś i zajmuje się ciężarną żoną zamiast mamusią.
Dodam może, że teściowa to kobieta w wieku 55 lat, sprawna, pracująca. Nasze życie było koszmarem, co z tego, że między nami wszystko się układało skoro ciągle między nami stała matka? Mąż nie potrafił się odciąć. W końcu nie wytrzymałam i spakowałam mu walizki. Po tygodniu mieszkania z mamą wrócił do mnie i błagał o wybaczenie. Uciął z nią kontakt do minimum, przez pół roku było wszystko idealnie. 2 tygodnie temu zadzwoniła do niego matka z informacją, że ma raka. Nie wierzę w to.
Nie widział żadnych wyników badań, ma nie mówić nikomu z rodziny. Sprawa śmierdzi na odległość. Niestety znowu zaczęły się codziennie telefony i to takie z histerycznym płaczem „synku dlaczego mnie porzuciłeś?”.
Nie mam dużej siły na trójkącik ja-mąż-mamusia :|.
W przypadku raka konieczne są systematyczne badania i wizyty u lekarzy. Niech mamusia pokaże grafik, zaproponujcie że ją zawiedziecie na kilka najbliższych. Okaże się czy ściemnia czy nie.
Nie uważasz, że czas ustawić męża i teściową do pionu?
Teściową do poziomu. Sześć stóp pod ziemią.
Napisała wyznanie o tym, że uważa...
powiedz mamusi, ze uwierzysz jak pojdziesz z nia na wizyte i uslyszysz diagnoze od lekarza
popros o wyniki badan
jesli sie nie zgodzi na zadna z tych opcji, znaczy, ze klamie
poza tym leczenie raka wymaga naswietlan, chemioterapii, operacji... klamstwo szybciutko wyjdzie
Zawsze w takich przypadkach astanawiam się jak to możliwe, że nie zauważacie takich rzeczy przed ślubem? Jakim cudem? Dopóki syn byl kawalerem ale mial narzeczona mamunia miała go na oku k dopiero jak zamieszkał z żoną zaczęła świrować?
Tu autorce zaimponowała troska o matkę, którą wykazywał się jej partner. Dopiero po ślubie wyszło na jaw, że to toksyczna relacja.
Przynajmniej tak to rozumiem.
Było już kiedyś podobne wyznanie. Na początku to może trochę imponować plus jeszcze większość ludzi nosi różowe okulary przez jakiś czas, dopiero później zaczyna docierać do człowieka, że związał się z pizdeczką a mamunia jest psychiczna
Już po przeczytaniu drugiego zdania wiedziałam jak to się skończy.
Jeśli już nie jesteś w ciąży to zaproponuj teściowej towarzystwo przy okazji pójścia na badanie. Jak zacznie kręcić to będzie wiadomo o co chodzi.
Nie możecie tego ustalić jak ma wyglądać ta jego relacja z matką i się tego trzymać? Matka jest ewidentnie samotna i cały czas potrzebuje atencji syna, ale może należałoby z nią porozmawiać? Wyjaśnić, że on ma swoje życie? Może ona jest aż tak bardzo samotna? Ja rozumiem, że masz dość, ale sprobuj chociaż ją trochę zrozumieć i jej położenie. Jakbyś sama się czuła gdyby mąż nie żył na przykład, a dziecko zerwało kontakt? Nie byłabyś samotna i nie czułabyś się opuszczona? Może zamiast zrywać kontrakty do minimum to ustalcie, że odwiedzacie ją tego i tego dnia i się tego trzymajcie? Dodatkowo skoro jesteś w ciąży to może zaangażować ją w opiekę nad wnukiem? Wy będziecie odciążeni, a babcia zadowolona. Serio poszukaj jakiegoś wyjścia, a nie uważasz, że tylko Ty jesteś najważniejszą osobą w życiu męża. Może jego mama w końcu skończy udawać te choroby by zwrócić na siebie uwagę. Mam nadzieje, że znajdziesz rozwiązanie, a nie tylko będziesz ją próbować zepchnąć totalnie na boczny tor.
To że w to nie wierzysz nie musi oznaczać że tak nie jest. Jeśli jest opiekuńczy dla matki będzie też opiekuńczy dla rodziny, a jak sie nie podoba to pakuj mandżur i wypier... :)
Dokładnie odwrotnie. Facet, który wisi na pępowinie u mamusi, nigdy nie będzie naprawdę opiekuńczy dla swojej żony i dzieci. NAJPIERW mamusia, potrzeby żony zawsze są na drugim planie.
Myli się każda kobieta, która myśli, że maminsynek będzie dobrym mężem. Nie będzie. Nigdy.
Nigdy nie stworzy naprawdę głębokiej, satysfakcjonującej, pełnej zaufania i miłości relacji z kobietą. Dlaczego? Bo on już taką relacją ma - z mamusią.
W miejscu, gdzie powinna stać partnerka, stoi już mamusia. Dla partnerki nie ma już tam miejsca.
I nawet śmierć mamusi tego nie zmieni. Bo maminsynek zwyczajnie nie umie tworzyć dorosłych, partnerskich relacji z kobietami. On tworzy tylko relacje zależne.
Ale to nie jest maminsynek. Maminsynki nie troszcza sie ani nie opiekuja wlasna matka, to maminsynkiem trzeba sie opiekować.
Ależ właśnie nie. Maminsynek zawsze dba o mamunię. Dla takiego mamunia jest na pierwszym miejscu, najważniejsza kobieta po wsze czasy. Taki koleś nigdy nie odcina pępowiny od mamuni. Dynda na niej aż do śmierci.
Ten, którym to mamunia się opiekuje, dba o niego, pod nosek podstawia, to nie jest maminsynek. Tutaj pępowina ze strony synusia jest już dawno odcięta.
Taki koleś matkę ma głęboko w dupie. To z kolei skończony egoista, który zawsze będzie takiego traktowania wymagał. Pan i władca wszystkich kobiet. Usługuj mu, sprzątaj po nim, dogadzaj, tak jak matka.
Taki koleś głęboko swoją matką gardzi. Jak i wszystkimi innymi kobietami.
A maminsynek swoją matkę wielbi. Nie da na nią złego słowa powiedzieć, bo jego mamunia jest zawsze doskonała i najlepsza na świecie. Wierny jak pies, uwiązany na zawsze synuś mamusi.
Każ teściowej się od was odpieprzyc, a męża spytaj czy woli żyć z mamusią, czy z żoną i dzieckiem.
Eh..mam ten sam problem, tylko nie mąż, a narzeczony. I teściowa też pracuje, i co dzień narzeczony musi do niej chodzić, bo tu bolą ją plecy i trzeba jej posmarować, albo najlepszy hit. Mówi że zrobi nam obiad, bo ma chwilę a my pracujemy od rana do wieczora, a później narzeczony do niej idzie i okazuje się, że nic nie ma bo jej się nie chciało, i to jest takie wkurzające. Tyle kłótni ile o to było to niezlicze. I w sumie to niewiele się zmieniło.
Ja Wam moge ugotować.