Wiecie co mnie bawi? Wszystkie laski mówią "nie stroimy się dla was, a same dla siebie!", że przecież te wszystkie makijaże, fryzury, paznokcie itp. robią tylko i wyłącznie dla samych siebie, a nie dla innych. I nagle gdy nadszedł czas kwarantanny i nie trzeba wychodzić, to okazało się, że nie trzeba dbać o siebie. Moja dziewczyna przestała się malować, depilować, stroić (zamiast tego zakłada ciągle brzydkie domowe ubranie) i rzadziej myje włosy.
I niech ktoś mi teraz powie: dla kogo te kobiety tak się stroją? Bo jeśli dla siebie i dla partnerów, to niezależnie od okoliczności powinny to robić, a tak nie jest. U wszystkich moich kumpli sytuacja podobna - laski chodzą zapuszczone i nie widzą sensu dbania o siebie. Takie to kobiece hipokrytki.
Dodaj anonimowe wyznanie
Mam nadzieję że Ty za to codziennie jesteś umyty, świeżo ogolony, z ułożoną fryzurą i w eleganckich ubraniach, nawet jak cały dzień oglądasz seriale i grasz w gry? Z wyznania bije duża niechęć do partnerki i generalnie kobiet. Może spróbuj porozmawiać na spokojnie z dziewczyną - bez nazywania jej hipokrytką ani zapuszczoną. Może czuje się przygnębiona kwarantanną i nie ma ochoty na takie rzeczy, może nie wie, ze Tobie zależy na tym, żeby ubierała się elegancko i malowała, może to przez zamknięte sklepy i fryzjerów/kosmetyczki? Plus muszę to podkreślić - depilacja, malowanie się - to nie elementy dbania o siebie! Można być zadbaną, czystą osobą bez tego.
Wydaje mi się, że autor nie miał na myśli samego nie malowania się. Tylko faktu, że dziewczyna mówi, że maluje się dla siebie. Że gdyby nie te słowa, to facet miałby gdzieś jej malowanie się bądź nie w domu.
Ja co dzień wstaje o 6:30 golę się. Jem śniadanie , myje zęby. Potem trening w domu z tym co mam. Bo siłownie zamknięte. Prysznic. I eleganckie ciuchy. Dres tylko na siłownie.
Wiecie, co mnie bawi? Wszyscy faceci mówią "nie lubię makijażu u dziewczyn, najbardziej podobają mi się naturalne", "ja nie wiem, po co one tyle pieniędzy wydają na te mazidła", "ja się szykuję w 5 minut, a ona dalej siedzi w łazience!"
I niech mi ktoś teraz powie: po co ci faceci tak p*******? Bo jeśli serio tak uważają, to powinni być zachwyceni w takich sytuacjach jak powyżej, a tak nie jest. U wszystkich moich koleżanek sytuacja podobna.
To tacy męscy hipokryci.
Moim zdaniem tacy mężczyźni chcą kobiet bez makijażu - naturalnie pięknych kobiet, z czysciutką, promienną cerą bez skazy, bez worów pod oczami i zmarszczek, z gęstymi, ciemnymi rzęsami, małym noskiem, okrągłymi policzkami... Kobieta ma tak wyglądać, ale broń boże się nie malować, a skąd! Tak ma wyglądać zaraz po wstaniu albo po prysznicu.
I jeszcze zaraz po wstaniu ma mieć różany oddech i zapach morskiej bryzy pod pachami.
A broń boże gdzieś wyrośnie niechciany włosek, nawet brwi mają być wiecznie takie same jak robione makijażem permanentnym
U mnie jest inaczej. Jak się stroję i maluję, to faktycznie on ma wnerwa, że znowu musi na mnie czekać, ale jak go pytam, czy się pomalować, to mówi, że nie bo szkoda czasu, a i tak nie widać różnicy (co w moim odczuciu jest zarąbistym komplementem xD bo faktycznie jestem ładna bez makijażu, ale nie aż tak, jak on myśli). Z drugiej strony jednak on potrafi układać sobie włosy dobre 15 minut i przebierać się 3 razy, bo "ten czerwony pasek na butach nie pasuje do żadnego elementu garderoby".
Już od dawna wiadomo, że mężczyźni nie mają pojęcia, jak naprawdę wygląda ta ich "naturalna" kobieta o której marzą.
@chouette a mój natomiast poznał mnie bez makijażu. Pracując w barze mojej rodzicielki nie chciałam się podobać klientom (problemy z ojczymem i wiecznym czepianiem się o wszystko) i chodziłam bez makijażu (z resztą nie umiem się malować), i jak na złość miałam dużo adoratorów, a twarz moja w trondzik obsypana od końca podstawówki. W liceum przeszłam kuracje i jest lepiej, ale i tak mam trądzik. I mojemu to nie przeszkadza, miał moment że chciał żebym robiła sobie makijaż, ale jak zaczęłam usta malować i inni na mnie się gapili to się uspokoił xD tak więc mam perełkę w tym morzu hipokryzji która kocha mnie naturalną :D
Ja w większości sytuacji wolę dziewczynę bez makijażu. W domu to na pewno. W niektórych sytuacjach, ślub czy inna uroczystość, delikatny makijaż wg mnie jest formą okazania elegancji, o ile dziewczyna bez niego wygląda gorzej (tak jak np. jakbym na własny ślub przyszedł nieuczesany). Ale ze swoją ex się mocno pokłóciłem jak raz się tak umalowała, że prawie jej nie poznałem.
chouette
Faceci są też często zniecierpliwieni tym, że kobiety uważają na to co jedzą, zamiast wcinac jak leci... Ale za pulchną dziewczyną to się nie obejrzą.
@Infea
Jak ktoś się w ogóle nie maluje, a ma trądzik, to sprawa wygląda nieco inaczej, bo od razu widać, że na bank nie ma makijażu, więc standardy są inne. Jak ktoś np. robi makeup no makeup do pracy, a poza pracą lubi sobie walnąć niebieskie oko, to wtedy pojawia się "problem".
Oba przykłady oparte na pojedynczych typach, reszta jest normalna.
To ja Ci wyjaśnię. Strojenie i malowanie dla siebie, nie oznacza, że trzeba to robić zawsze. Ja rzadko się maluję, chodzę na zakupy w zwykłych dresach, czasem w piżamie i bez makijażu (i to nie tylko teraz, ale robiłam tak od zawsze). Mam gdzieś co ludzie pomyślą. Ale raz na jakiś czas lubię się ładnie ubrać, pomalować, zrobić fajną fryzurę. I wtedy robię to dla siebie; nie po to, by się komuś spodobać, a po to, by dobrze się poczuć. Cieszę się, że mogłam rozwiać Twoje rozterki.
No i wreszcie sensowny glos na temat.
An jedno ani drugie nie jest prawdziwe. Makijaz "niezbedny" aby pojsc po bulki to presja spoleczna. "Co sobie ludzie pomysla". Z mojego, osobistego punktu widzenia rzecz idiotyczna ale niemniej bedaca faktem. W domu tej presji brak. Powinienes rozrozniac "strojenie sie" i wygodny, przyjemny tryb zycia w zamknieciu. Zapuszczanie sie i flejowatosc to jeszcze inna rzecz. Nie powinno sie ich mylic.
A propos tej presji społecznej, to jest napradę przykre jak sobie kobiety to biorą do głowy. Jak kiedyś pracowałam w żabie, to przyszła moja stała klientka i powiedziałam, że w pierwszym momencie jej nie poznałam, a ona taka wyraźnie zawstydzona walnęła tekst: "No jak nie pomaluję tego krzywego ryja, to mnie nikt nie poznaje". Aż mnie zamurowało, że można samego siebie tak objechać. Masakra.
Ty pewnie cały czas pachniesz fiołkami, co? Jeez i dziwić się potem, że laski są niechętne do wchodzenia w związki - nawet we własnym domu nie można czuć się swobodnie i zrezygnować z picunku, bo chłopa w oczy kole.
dobry komentarz :D
Z mojej strony chcę w imieniu płci męskiej przeprosić wszystkie Panie za tego osobnika, od którego aż bije niechęć do kobiet.
A z innej beczki, drogi Autorze, to kumpli masz tak samo zajebistych jak ty. Mam nadzieję, że się chociaż codziennie myjecie.
Fiu fiu...
Osobnik płci męskiej, który zauważa takie rzeczy, to nie zwykły facet.
To MĘŻCZYZNA.
Dziękuję, że jesteś :)
Ja się ubieram i maluję dla siebie, ale to nie znaczy, że codziennie mam ochotę się stroić. Raz wyjdę do sklepu w pełnym makijażu i eleganckiej koszuli, innym razem bez makijażu, w czapce menelce i dresach. Raz siedzę w domu w bardziej „wyjściowym” stroju, innym razem w getrach i koszulce po starszym bracie. Raz założę na nogi ciężkie trepy i koszulkę z Black Sabbath, innym razem adidasy i bluzę chłopaka z Tabasco, a jeszcze innym razem, elegancką koszulę i marynarkę.
Czapka menelka 😂
Przecież od dawna wiadomo, że kobiety "stroją się" dla innych kobiet.
Nieprawda, ja stroję się, bo interesują mnie kanały makijażowe i lubię tak poeksperymentować ze swoim wyglądem, a to jakiś nowy cień, a to nowe pazurki, zmiana koloru włosów itp.
Tak, tak ;)
No tak :D nawet teraz siedząc w chałupie chodzę wymalowana albo z jakimiś balejażami, bo nie mam co robić i się bawię w takie rzeczy.
Daj spokój truskawki, chcesz, żeby Ci koleżanki fotek na insta zazdraszczały. Przyznaj się
Kolego Ameryki nie odkryłeś, że kobiety robią się na bóstwa aby czuć się atrakcyjnie w oczach przechodniów. Tylko, że one faktycznie rozumieją to jako "robienie czegoś dla samej siebie". One chcą być podziwiane przez obracających się mężczyzn dla własnej samooceny. Dla poczucia własnej wartości. Nawet kobiety atrakcyjne (świadome swojego piękna) lubią się co do tego upewniać na każdym kroku. Taka trochę próżna kobieca natura 😉 zbyt wiele jest subtelnych różnic między damskim a męskim sposobem rozumowania. My to odbieramy, że kobiety chcą się podobać innym (czyli, że robią to dla kogoś). A one chcą się komuś podobać w celu połechtania własnego ego (czyli w ich mniemaniu faktycznie ! Robią to w interesie samych siebie). Mam nadzieję, że trochę pomogłem.
Nie oszukujmy się, jesteśmy stworzeniami socjalnymi i gdy nie mamy aprobaty od innych nam się nie chce. Tak samo np facet może powiedzieć, że jego pasja to samochody i robi to dla siebie, ale jakby mial takie super autka trzymać tylko w garażu i nikt by go nie widział na mieście albo zlocie to też by stracił zainteresowanie. Ludzie biorą udział w różnych zawodach, konkursach, zakładają socialmedia tylko dlatego, że czesto potrzebujemy uznania
Lechtanie ego. Jakos dwuznacznie mi sie kojarzy. Nie twierdze jednak, ze jestem normalny.
Moja zona makijazu na ogol nie nosi poniewaz ja tego nie lubie, Nie podoba mi sie i juz. Zglosila sie kiedys na ochotnika jako obiekt treningu/nauki charaktyzatorek pracujacych na potrzeby telewizji. Zrobili ja na takiego wampa, ze idac ulica do domu slyszala trzask kregow szyjnych mezczyzn obracajacych za nia glowy. Co ciekawe, uczucia miala bardzo mieszane i raczej negatywne.
Podobac sie jest niby fajnie ale jak za bardzo to fajnie byc przestaje.
Nie bylbym soba gdybym nie dodal: ryczace czterdziestki a pozniej..... wyjace piecdziesiatki. W kontekscie marynistycznym oczywiscie, a za inne skojarzenia nie odpowiadam.
Jak mnie irytują tacy "mężczyźni": "moja żona tego nie robi bo MI się nie podoba", Ku*wa mać. To JEJ ciało i JEJ się ma podobać. Jak nie lubię się malować, to okej, niech tego nie robi. Ale jak chciałaby czasem (nawet nie po to żeby się za nią oglądali, po prostu - makijaż dodaje kobiecie atrakcyjności, pewności siebie), ale boi się tego zrobić bo co jej mężulek powie i przecież on nie lubi, to aż krew człowieka zalewa.
DarkCooki: Nie przyszlo ci do glowy, ze to nie jest nakaz/zakaz z mojej strony. Ze ona zdecydowala sie na to sama z siebie. Dla mnie. Poniewaz ona sama z siebie moze chciec aby mi sie podobac. Poniewaz chce mi sprawic przyjemnosc. Kazdy czlowiek ma prawo decydowac o sobie. Czy w takim razie nie wolno mu podjac decyzje dla kogos innego. Czy musi to byc zawsze tylko dla siebie.
Nie stawiaj egocentryzmu na piedestal.
Ale spójrz na to z innej strony. Nie maluje się - odpocznie jej skóra, radziej myje włosy- włosy trochę odpoczną od ciągłego mycia, nawilżą się, nie stroi się- nie niszczy ładnych ubrań. A poza tym nie dziwie się jej, bo przez obecną sytuację większości osób nie chce się robić pewnych rzeczy.Ale skoro pewne rzeczy ci przeszkadzają to porozmawiaj z nią.