#uNm2H

Moi rodzice budują dom odkąd się urodziłam. Kupili tanio działkę, 40 kilometrów od miasta, w którym wciąż mieszkamy. Nigdy nam się nie przelewało więc dom przez parę lat stał w stanie surowym, czekając na przypływ gotówki.

Gdy byłam w szóstej klasie, moi rodzice powoli zaczęli wychodzić na prostą, więc tato kontynuował budowę. Jednak nie było nas stać na ekipę więc wszystko robił sam. A ponieważ my też mieliśmy mieszkać w tym domu, wziął mnie i mojego brata jako swoich pomocników. Od tamtej pory minęło 7 lat, a my co weekend, co wolne, co święta, co wakacje jeździmy tam i pracujemy. Nauczyłam się wielu rzeczy, których większość dziewczyn w moim wieku nie umie i raczej nie będzie umiało. Mimo to buntowałam się. Tu w mieście miałam przyjaciół, chłopaka. W tygodniu byłam zbyt zajęta nauką a w weekend gdy chciałam się z nimi zobaczyć, musiałam jechać do drugiego domu. Nigdy nie byłam jeszcze na wakacjach, bo całe spędzałam na budowie. Czułam, że życie mi ucieka, że tracę młodość, że jestem niewolnikiem. Uważałam to za niesprawiedliwe, bo mi nie zależało na tym domu, miałam tu w mieście własny.

Moje nastawienie zmieniło się dopiero w te wakacje. Po sześciu latach miałam dość i wygarnęłam wszystko tacie. Że zabiera mi życie, robi ze mnie niewolnika, że mi się nie chce tam jeździć. Ból jaki zobaczyłam w oczach taty zapamiętam do końca życia.

Mój tato całe moje dzieciństwo spędził pracując. Tamtego dnia powiedział mi, że nie pamięta, jak dorastałam. Że jednego dnia się urodziłam, a drugiego miałam już 14 lat. Że buduje ten dom dla nas i że zabiera nas ze sobą, bo chce spędzić z nami jak najwięcej czasu, bo kiedyś odejdziemy we własne strony. Widziałam jak płacze, mówiąc, że dla niego wciąż jestem małą dziewczynką i nie może się pogodzić z tym, że niedługo odejdę na studia. Było mi tak potwornie wstyd.

Od tamtej pory do drugiego domu jeżdżę chętnie. Uświadomiłam sobie, że życie, za którym tak tęskniłam, które podobno mnie mijało to tylko ułuda. Po czasie okazało się, że przyjaciele wcale nimi nie byli, a życia wcale nie tracę. Mieszkam pod gwieździstym niebem, z dala od spalin i huku samochodów. Mam zielony pokój, taki o jakim zawsze marzyłam. Ale co najważniejsze mam rodzinę, na którą zawsze mogę liczyć. I chociaż jeszcze nie skończyliśmy budowy, kocham to miejsce całym sercem. Gdy siedzę z tatą wieczorem na balkonie w naszym prawdziwym domu, żałuję tylko, że tak późno to zrozumiałam. Że byłam taką egoistką.

Ludzie miastowi niech sobie żyją w miastach, wśród chaosu, z ich życiem, które pędzi nie wiadomo dokąd wśród świateł neonów. Mnie znajdziecie na wsi.
CukierPuder Odpowiedz

Nastolatki bardzo często się buntują i myślą, że to co mają jest nic nie warte. Chcą na imprezy, chcą do znajomych i do kina, ale nie doceniają ciężkiej pracy rodziców, którzy musieli włożyć mnóstwo czasu i energii do wychowania swoich dzieci. Też się buntowałam, że nie mogę wychodzić z domu jak moje koleżanki, że rodzice zabraniają mi czegoś, że muszę przychodzić o określonej godzinie i mama czeka, aż wrócę. Myślałam, że to brak zaufania do mnie - nic bardziej mylnego. Oni po prostu się o mnie martwili - tak samo jak ja teraz martwię się o najbliższych. Mój facet nie wraca od pół godziny, pewnie mu się coś stało! - takie myśli mi chodzą po głowie, bo zwyczajnie kocham go nad życie i chcę by był bezpieczny...

Dobrze, że doceniłaś tatę. Trzeba rozmawiać szczerze o uczuciach. Co prawda usłyszał od Ciebie dość mocne słowa, ale gdyby nie to pewnie byście nie porozmawiali o Waszym Domu, a teraz każde z Was coś zrozumiało :)

qwerty91

Kolejny raz muszę się z Tobą zgodzić CukierPuder. Moim zdaniem przede wszystkim docenia się rodziców, jak samemu się nim zostanie. Tak było przynajmniej w moim przypadku. Wtedy całkowicie przejrzałam na oczy.
A co do powrotów z imprezy, to mój tata zawsze zasypiał, natomiast mama choćbym nie wiem o której miała wrócić to i tak zasnąć nie mogła. Nie wstawała sprawdzić w jakim stanie wróciłam, dla niej było ważne, że wróciłam. Zawsze przed wyjściem musiałam mówić gdzie będę i z kim. Na początku mnie to denerwowało, takie tłumaczenie się. W końcu mama mi wytłumaczyła, że nie chodzi o to, że mi nie ufa, tylko w razie czego chce wiedzieć gdzie jestem lub z kim. Tak jak teraz planuje wyjazd na stałe za granicę. Tata mówi, że mi nie pozwoli, bo chce mu wnusiów wywieźć, natomiast mama, mimo że z bólem, mówi że chce żebyśmy wyjechali, bo tam nam będzie lepiej... Cieszę się, że mam rodziców takich jakich mam, mimo że wiem że nie są idealni i bywało, że popełniali duże błędy. Mam nadzieję tylko, że kiedyś tak o mnie będę myślały moje dzieci, jak ja teraz o moich rodzicach.

CukierPuder

Ja też zrozumiałam wszystko dopiero wtedy, kiedy zostałam rodzicem. Ciągły strach o dziecko od początku jej życia - jak była malutka wstawałam w nocy i słuchałam, czy oddycha. Do teraz to czasami robię. Rozumiem już moich rodziców, którzy chcieli bym była bezpieczna, którzy chcieli wiedzieć gdzie jestem i z kim. Dokładnie tak jak w Twoim przypadku, @qwerty91 :)
Z punktu widzenia rodzica dziecko późno zaczyna doceniać wartości rodzinne, ale lepiej późno niż wcale. :)

lucyferq Odpowiedz

Wzruszające wyznanie. To duże szczęście mieć takiego tatę.

drinkapijonc Odpowiedz

Raz widziałam łzy mojego taty... Chyba nie ma nic gorszego :(

FaQum

Zgadzam się..

SaraBB

Mojego taty nigdy nie ma, na rozpoczęciu roku szkolnego, na zakończeniu, na ważnej uroczystości szkolnej, nie było go na żadnych moich urodzinach, nigdy nie widział jak cieszę się z kolejnej 6, nigdy nie widział moim łez po jedynce, ani po kłótni z przyjaciółką... Żyje jak księżniczka, jestem jedynaczką, mam wszystko czego zapragnę. Znajomi mi zazdroszczą, mówią, ze jestem bogata ,,ta co nigdy sie nie napracowała"... Wszystko to mam dzieki temu, że mój tata wyjeżdża, oddałabym wiele za to, żeby mieć go przy sobie! Dzieciaki wokół mnie nie doceniają swoich ,,starych", a ja płacze za każdym razem, gdy go żegnam... Odnosząc się do twojego komentarza, nigdy nie widziałam, aby mój tata płakał, być może płacze, gdy nas zostawia? Kto wie? :)

Christa

@SaraBB Mój tata także nigdy nie przychodził na żadne uroczystości szkolne (nigdy, mama tak samo), nie widział jak się cieszę 6, płaczę przez 1, nigdy nie widział mojej kłótni z przyjaciółką... z tą różnicą, że u mnie w domu się nie przelewa i prawdopodobnie w przyszłości po szkole skończę jako biedna, samotna sprzątaczka w szkole.
Czytam sobie te wszystkie historie bogatych dzieciaków, co mają wszystko, ale rodzice nie mają dla nich czasu, a potem patrzę na siebie i mam ból dupy. :c

ignisvespers

@Christa - ucz się! Nigdy nie jest na to za późno, zaweźmij się, ucz i skończ inaczej, lepiej. Naprawdę, mamy bezpłatne szkoły, studia, stypendia socjalne, prace weekendowe, wszystko da się zrobić!

HelgavonKlusken Odpowiedz

Ja i mąż też kupiliśmy trzy lata temu stary dom na wsi, do remontu. Remont ciągle trwa ale niech no któraś z pań spróbuje zmierzyć się ze mną w tapetowaniu albo kładzeniu płytek :-) Ba, nawet wuceta podłączyłam w tym roku i nie zalało (dzięki instrukcjom z mądrych książek, hehe)

EeeMacarena Odpowiedz

Z drugiej strony nawet żyjąc w mieście, pośród tego chaosu i codziennego pędu, można odnaleźć swoje szczęscie. I rodziną, i z przyjaciółmi. Najważniejsze to umiejętność połączenia tego wszystkiego w logiczną całość.

malaczarna2 Odpowiedz

Wiesz powiem Ci tak, też nie miałam dzieciństwa- do 12 roku pracowałam na działce z mamą pomagałam jej. a potem ? Moja siostra urodziła dziecko i wyjechała za granice by pracować a moja mama codziennie lub co 2 dni do pracy, potrafiłam w ciągu 2 miesięcy (wakacje) wyjść tylko 3-4 razy bo opiekowałam się siostrzenicą, też mnie to wkurzało. Ale teraz jestem szcześliwa, moja siostra nadal za granicą, moja mama w pracy a siostrzenica jest kochana, słucha mnie, opowiada mi wszystko, jest cudownym dzieckiem chociaż jak to dzieci mają swoje humorki :) Traktuje mnie jak siostre, jej uśmiech dodaje mi sił co rano jak zaprowadzam ją do szkoły a potem sama biegne do swojej :) Wszystko ma swoje zalety i wady :)

Littlerosie

Jak mozna zostawić dziecko i sobie wyjechać. Moja siostra jest za granica z synkiem i jakoś sobie radzi. Przynajmniej dzieciak ma matkę.

Beata25 Odpowiedz

Piekne i wzruszajace ;-)

Magdulka Odpowiedz

Lepiej późno niż wcale! :)
Mam tak samo, nigdy nie byliśmy na wakacjach, bo jeździliśmy i nadal jeździmy na budowe. Na tych wakacjach się przeprowadzam, idę do liceum, daleko od starej szkoły. Wszystko zacznę od nowa :)
Ps: oczywiście na wsi!!

whoMi Odpowiedz

Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszcze ...

Vonelsie Odpowiedz

Wzruszyłam się ;)

Zobacz więcej komentarzy (25)
Dodaj anonimowe wyznanie