#uHqNe

Od małego dzieciaka nie miałam ciekawie. Od zawsze pamiętam tylko hałasy, wieczne hałasy w domu, kłótnie ojca z matką. Kiedy zwracałam uwagę, ta strofowała mnie, że jestem gówniarą i nie mam prawa mieszać się w sprawy dorosłych. Zamykałam się w pokoju i płakałam jak głupia. To było strasznie męczące.
Matka cały czas krzyczy. Rzadkością jest to, kiedy odezwie się do mnie,do braci, czy do ojca w normalny sposób. „Zaje..ę cię, zamknij mordę, ty kierdo, szmato, gówniaro” itd. Bywały czasy, kiedy matka mnie szarpała, biła. Cóż, normalka.
Do dziś zmagam się z traumą. Czuję, że odstaję od reszty. Zauważyłam, że kiedy kłócimy się z koleżankami, to ja staram się unikać kłótni... Nienawidzę tego.
Brat zwrócił kiedyś matce uwagę, że już ma dosyć wykrzykiwania... Ale znów skończyło się na tym, że jest tylko gówniarzem, ona nie mówi do niego i żeby się nie wtrącał, bo przecież jak można zwracać uwagę matce...
Szczerze? Straciłam do niej szacunek. Nie potrafię powiedzieć do niej „mama” – za to wszystko, co mnie i moje rodzeństwo spotkało przez nią w życiu.

Najstraszniejsze jest to, że jest wiele ludzi zmagających się z takimi rzeczami.
Przerażające jest to, na jaką skalę w Polsce dzieciaki doświadczają podobnych rzeczy.

Matka pochodzi z rodziny, gdzie jej ojciec, a mój dziadek był pijakiem, więc hałasy również były na początku dziennym. Nie rozumiem jednak, czemu ona po takich przeżyciach sama funduje własnym dzieciom takie rzeczy.
Mam 19 lat, a zbieram pieniądze na przeprowadzkę. Nie chcę, nie mogę już tak dłużej.
Przez matkę boję się mieć dzieci, bo nie chcę, żeby one przechodziły przez to samo... Boję się, że będę jak ona. Życie w takim toksycznym środowisku jest po prostu mega niszczące. Cholernie niszczące.
Kiedyś winiłam siebie – to moja wina, że rodzice się kłócą itp. Po jakimś czasie zrozumiałam, że to z matką i ojcem jest coś nie tak.
Łączę się z wszystkimi osobami, które również zmagają się z taką sytuacją.
rosaline2211 Odpowiedz

Współczuje ci, może spróbuj coś podziałać z bratem jeśli chodzi o wyprowadzkę? Plus terapia.

bazienka Odpowiedz

taaa, a potem bedzie ciezko zdziwiona, ze jej nie odwiedzasz po wyprowadzce
u mnei tka pokrzykiwal ojciec, odcielam sie, polecam

GardzeFemcelami

1. Naucz się porządnie pisać.
2. Skończ już wymyślać, wszyscy wiedzą, ze ściemniasz.

Fenestra Odpowiedz

Też się boję, że będę dla moich dzieci jak moja matka dla mnie, czyli nie wyzwiska, ale krzyki niepotrzebne o najmniejsze pierdoły i inne takie

Orion90 Odpowiedz

A ja łączę się z Tobą. Sam miałem ciężko ze strony matki w dzieciństwie. Aktualnie jest nieco lepiej choć zdarza jej się wybuchnąć. Po prostu staram się mówić co chce usłyszeć. Ale wspólnych tematów do rozmów i w ogóle nie mamy. Taka trauma podobno może pozostać na całe życie. Sam zauważam w sobie podobne zachowanie, aczkolwiek mocno się staram, aby być dobrym człowiekiem. Uczę się tego. Pozdrawiam i życzę Ci spokojnego i udanego życia.

Tellmewhy Odpowiedz

Rodzina jest najlepsza na odległość. Twoja matka ma problemy, których nie rozwiązała, gdyby była zadowolona z życia to by tak nie darła się. U mnie też w dzieciństwie był krzyk o niechcący wysypany cukier, bo tak drobne rzeczy wytrącały ją z równowagi i była okazja do wylądowania swoich emocji. Gdy rodzice zamieszkali sami, nagle jest cisza u nich, matka się w końcu uspokoiła. Niestety raz mi się zdarzyło nakrzyczeć na siostrzeńca za rozsypane ciastka i zdałam sobie sprawę, że tak nie można się zachowywać. Nigdy więcej się to nie powtórzyło, mam nadzieję że mały tego nie pamięta. Mój mąż też wspominał że ma traumy przez matkę, któraze wszystkiego robiła tragedię. Jako dziecko był u spowiedzi, jakiś czas później jego matka zapytała czy odmówił pokutę, a on przyznał że w sumie to nie pamięta bo i ksiądz mówił tak cicho, że nie zrozumiał. Został wyzwany od debili i innych bluzgów, drąc sie przy tym jak by to bylo nie wiadomo co. Nigdy więcej jej się do niczego nie przyznawał. Matki i kościół jak najdalej od siebie.

Vito857 Odpowiedz

Nie będziesz taką samą matką jak twoja płodzicielka. Widzisz, jakie ona popełnia błędy.

Econiks

Bezsensu, jej matka widziała złe wychowanie w swoim domu, a jednak powieliła to zachowanie. Rodzice zafundowali jej nerwicę, a ona autorce i synom.
Często chcąc nie chcąc powiela się zachowania rodziców lub ich wybory, nawet jak się nie chce.

Dragomir

Jednak matka zdaje się nie mieć tego typu rozterek i refleksji.

Econiks

Może muała ale ją zweryfikowało życie

Czaroit Odpowiedz

Wyprowadzaj się, jak tylko będziesz mogła.
Ale druga rzecz, to uwolnienie zablokowanych w ciele emocji. To właśnie one sprawiają, że człowiek jest jak chodząca bomba, wybucha w jednej sekundzie, samemu nie rozumiejąc dlaczego.

Warto znaleźć terapeutę specjalizującego się w leczeniu traumy. Ale to kosztuje, nie każdego od razu na to stać. Dlatego polecam alternatywę, BARDZO skuteczną technikę uwalniania emocji z ciała.

Technika jest prosta, szybka, łatwa i daje niesamowite wręcz rezultaty. Trzeba tylko ją dobrze zrozumieć i... praktykować. Po pewnym czasie staje się nawykiem. Na youtube są filmiki osób, które tłumaczą, na czym ona polega i opowiadają o efektach, których one same doświadczyły i wciąż doświadczają. Warto posłuchać kilku filmików, kilku różnych opisów wykonywania ćwiczenia. Można też kupić książkę autora.

Książka to Technika Uwalniania, autor David Hawkins. Filmiki w necie pod tym samym tytułem.

Dodunia00 Odpowiedz

Matka robi tak bo nie chce inaczej, nie pracuje nad sobą, może nie jest świadoma krzywd.
Ty jesteś świadoma więc pracuj nad sobą by przerwać to koło przemocy. Polecam terapię.

TakaOna100 Odpowiedz

Masz prawo skorzystać z darmowego psychologa/terapeuty, poproś internistę o skierowanie. Często powielamy zachowania rodziców, bo znamy je najlepiej, takich mechanizmów nas nauczyli i radzimy sobie z emocjami tak jak radziliśmy sobie jako dzieci. Ale kiedyś trzeba to przerwać

Dodaj anonimowe wyznanie