#d2cPF
MAM!
Przypomniałem sobie, że mój ojciec czasem kręci sobie papierosy i ma od tego specjalną maszynkę oraz pewnie jakiś zalegający tytoń. Problem był w tym, że pomieszczenie, w którym ojciec kręcił fajki, znajdowało się na dworze. Ale taki problem to nie problem! Założyliśmy na łeb kurtki, zamknąłem dom i popędziliśmy do tej „klitki”.
Tam na szybko skręciłem cztery papierosy i „czem prędzej” uciekaliśmy z powrotem do domu, bo piź***ło jak w kieleckim, a ja miałem na sobie krótkie spodenki, laczki oraz wspomnianą wcześniej kurtkę (bo przecież w domku cieplutko).
Stoimy pod drzwiami. Wkładam klucz do zamka. Kręcę tym kluczem, ale drzwi otworzyć coś nie mogę... No to wyciągam klucz i próbuję jeszcze raz... i jeszcze raz...
W międzyczasie komunikuję zmarzniętemu koledze, że te drzwi przeżywają swoje ostatnie chwile i zamek już od jakiegoś czasu się „przywiesza”. Nadal kręcę tym kluczem, ale to nic nie daje, a nigdy jeszcze tak długo majstrować przy zamku nie musiałem. Palec miałem już cały siny, bo tak mocno chciałem przekręcić klucz w zamku, a do tego wraz z kumplem byliśmy mega przemarznięci i jeszcze bardziej pod wpływem....
Konsternacja.
Może oknem? (bo było uchylone)... Nie, jednak nie, bo chyba tak nie potrafimy...
Może zadzwonię do rodziców? Też nie... bo nie dosyć, że nie miałem przy sobie telefonu, to jeszcze by się wydało, co robiliśmy.
Ogarnął nas strach oraz krzywa faza.
Staliśmy na tym mrozie, nie odzywając się do siebie i na zamianę kręcąc kluczem w drzwiach. W głowach myśli, czy właśnie w ten sposób skończy się nasz żywot?
W tym natłoku myśli wpadłem na genialny pomysł i... przekręciłem klucz w drugą stronę.
Tak, podziałało...
Ja myślałam, że u taty zamiast tytoniu znajdziesz maryśkę:<
Już myślałam że pomyliliscie domy ;)
A ja myślałem, że okaże się że ten tytoń ojca to nie tytoń, a tu wyznanie o drzwiach XD
I to jest doskonały przykład, że jaranie zioła upośledza umysł.
pizdzi jak w kieleckim :D pozdrawiam mieszkaniec tego regionu polski
Bo świętokrzyskie to nie dla cieniasów :)
Chyba kazdy czytający liczył na inny morał 😆
Ja liczyłem, że po drodze zgubią klucze i spędzą w schowku ojca, ewentualnie będą przekonani, że drzwi się zacięły i będą siedzieć pod drzwiami aż im faza zejdzie i ogarną, że drzwi były cały czas otwarte.
Moje oczekiwania są skrzywione pryzmatem moich doświadczeń z zielskiem - próbowałem kilka razy i zawsze było tak samo. Dwa buchy i mam wycieczkę do innej galaktyki = spanko do południa następnego dnia. Bardzo ekonomiczne, ale w rozrywkowym towarzystwie niepraktyczne. Z alko mam podobnie - aby mi się urwał film potrzebuję 200 ml 40% alkoholu etylowego. Wprawdzie tak szybko jak następuje "zgon", tak szybko zaliczam zmartwychwstanie, ale nie jest to najlepsza forma imprezowania, więc wszlkie substancje muszę sobie dawkować w małych ilościach.
Raz z kumplami sobie pociągnęliśmy z bonga, po czym któryś opowiedział jakiś suchy żart, co spowodowało około piętnastu minut głupawego smiechu, tak głośnego, że sąsiad z klatki przyszedł zobaczyć, co się dzieje.
Ciekawe czy to przez "faze" czy przez nieogarnięcie :p
Pewnie przez nieogarniecie;d
Czy tlko ja czekałam na moment, kiedy to wkurzy się i wyważy drzwi?
Nie :D
Pewnie od tego jarania zwoje i zakręty Ci się wyprostowały.