#uHByz
Mam firmę budowlaną, często potrzebuję do pracy pomocników na kilka dni, czasem na dłużej, jeśli się spiszą. W mojej okolicy jest około 40-letni bezdomny, ciągle prosi o pieniądze na jedzenie, podobno ma dzieci. Zaproponowałem mu pracę dorywczą w wakacje, akurat potrzebowałem kogoś do pomocy murarzowi (podawanie cegieł, mieszanie zaprawy itp.), uczciwie stawiam warunki, na początek dam mu 7 zł/h na rękę, jeśli ogarnie się w pracy, to dam mu więcej, istnieje również możliwość zatrudnienia na stałe po jakimś czasie. Wyśmiał mnie. Powiedział, że za takie pieniądze to on nawet palcem nie kiwnie, że więcej wyciąga pod sklepem, a nie musi się męczyć.
Mam znajomego, on ma duży dom i bojaźliwą żonę. W piwnicy jest piec, do którego trzeba podkładać węgiel zimą. On dużo pracuje, żona boi się piwnicy. Kolega zaproponował pewnemu starszemu bezdomnemu (około 60 lat), że będzie mu płacił pensję, do tego może mieszkać w piwnicy (w piwnicy jest normalny pokój z małą kuchnią i łazienka). Tylko ma dwa warunki, pierwszy to by bezdomny wracał przed 22:00 do domu (nie miał własnych kluczy), a drugi by nie przyprowadzał swoich znajomych. Tyle. Niby dobre warunki dla bezdomnego, prawda? Nie. Nagminnie zdarzało się, że facet walił w drzwi o 2-3 w nocy, by mu otworzyć. Przegiął w momencie, gdy "przygarnął" do siebie jeszcze 4 kolegów, zrobili libację, zniszczyli pokój, próbowali wedrzeć się na piętro do domu. Skończyło się interwencją policji i wykopaniem "biednego bezdomnego" znów na ulicę.
Często spotykałem na mieście 30-letniego bezdomnego, który prosił o pieniądze, wydawał się sympatyczny, choć zniszczony życiem. Zaproponowałem mu pracę, którą przyjął. Przepracował u mnie zawrotne dwa tygodnie, a potem ulotnił się z moją wkrętarką, która tania nie była.
I jeszcze smaczek na koniec. Mam koleżankę, która rozwiodła się z mężem i wyjechała do innego miasta, on stał się bezdomny i teraz siedzi pod dworcem z kartką prosząc o pieniądze, bo żona zabrała mu dzieci, i chciałby kupić im prezent. Pewnie wiele ludzi ubolewa nad losem biednego mężczyzny, który stoczył się z bólu po stracie dzieci. A jak było? Facet zaczął pić, przestał pracować, zaczął znęcać się nad żoną i synami. Koleżanka uciekła do swoich rodziców razem z dziećmi. Facet wprowadził się do swojej matki, ale ta go wywaliła z domu, po tym jak pobił ją i okradł. A prezent dla dzieci? Widocznie zbiera na coś naprawdę dużego, bo chłopcy ojca nie widzieli od dobrych 4 lat.
Więc teraz widząc bezdomnego, już nie współczuję. Wiem, że większość to cwaniaczki, którzy sami doprowadzili się do takiego stanu.
Wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś ma dwie sprawne ręce to może sam zapracować na jedzenie. Nie oszukujmy się, są ośrodki pomocy, noclegownie, jadlodajnie. Ale oczywiście wygodniej jest wyzebrac i najczęściej przepic.
Tak, są noclegownie. Ale czemu taki bezdomny tam nie pójdzie, chociaż praktycznie wszyscy wiedzą, że takie coś istnieje? Ponieważ nie wpuszczają tam osób pod wpływem alkoholu, co im niezbyt pasuje, że się tak wyrażę ...
A ROBIŁBYS ZA 7ZL/H ZENUJACA STAWKA NIE DZIWIE SIE BEZDOMNEMU
Niestety mam takie samo zdanie :( mieszkam na wsi, 1000 razy zwracalam się do lokalnych bezdomnych o pomoc w przycięciu drzewa / wniesieniu mebli / malowaniu płotu ipt. I albo byłam wysmiana albo coś ukradli. A co do próśb o jedzenie... jest tyle jadłodajni, tyle barów mlecznych z dofinansowaniem (obiad dosłownie za 3zł) i jakoś nie widzę tam tłumów potrzebujących. Bo trzeba być trzeźwym
Dokładnie, u mnie np. Jest restauracja gdzie bezdomni ZA DARMO mogą zjeść posiłek(warunek ten sam)...zgadnij ile tam osób zazwyczaj siedzi...może z 3 :):)
Kilka lat temu w zimie zapukał do drzwi moich rodziców bezdomny. Rodzice wyjechali i ja zajmowałam się ich domem. Jak napisałam była zima do tego śnieżna. Pan bezdomny poprosił o wsparcie, zaproponowałam mu 10zł za odśnieżenie chodnika, usłyszałam, ze on nie po to po ludziach chodzi, żeby pracować.
Haha serio ?. Masakra poprostu. Człowiek chce pomóc a on woli żebrać , nie wiem na co oni liczą. Zawsze myślałam że osoby bezdomne poprostu nie maja możliwości dorobienia sobie a tu jednak się zdziwiłam.
A ja popieram autora. Chociaż jedzenie bym pewnie kupiła. Większość z tych bezdomnych, to alkoholicy, którzy nie chcą pomocy w formie pracy, bo na ulicy jest im po prostu dobrze. Nic nie robią, zawsze ktoś im coś do jedzenia kupi a na alko wyżebrają... Nie mówię oczywiście, że każdy, ale część z nich z pewnością.
Kiedys nakręcono program dokumentalny o bezdomnych w Gdańsku Głównym, okazało się, że część wcale nie jest bezdomna, mają normalne mieszkania, tylko zamiast pracować żebrzą. I teraz uwaga, to było z 10 lat temu!, a już wtedy potrafili zarobic do 300zł dziennie! Kto z Was zarabia 300zł dziennie?!
Znam takich
Może to trochę niezbyt przyjemna nazwa do tego. Ale niektórzy bezdomni wykształcili w tym niezły fach. Tak samo jest z cyganami, czy tam rumunami, niby tacy biedni, a handlować umieją i żebrać też. A potem jeżdżą nowszymi samochodami.
Moim zdaniem to właśnie Ty autorze próbowałeś prawdziwie pomóc. Bo kiedy ktoś da parę groszy bezdomnemu wcale mu nie pomaga. A zaproponowanie pracy i wgl to jest jakaś pomoc.
W Polsce są placówki dla bezdomnych. To nie tak, że państwo o nich nie dba. Każdy z nich, gdyby chciał, mógłby spać w ciepłym, zjeść i wymyć się. Warunkiem do przyjęcia jest abstynencja i tu się pojawia problem. Bezdomni to alkoholicy, bez godnego życia na własne życzenie...
Dokładnie, niepijących bezdomnych można policzyć na palcach 1 ręki. A reszta nawet jak zbiera puszki, to zysk idzie na alko, a nie na ciepły obiad.
.
Raz spotkała mnie taka sytuacja: siedziałam w restauracji, przede mną leżało moje zamówione jedzenie, frytki jakaś kanapka i coś jeszcze. Czekałam na znajomych, kiedy podszedł do mnie mężczyzna, nie wyglądał na biednego, czyste ubrania, zegarek na ręce , stanął i tak patrzył na mnie z góry. Zapytałam czy mu z czymś pomóc, a on dalej tylko patrzył więc i ja zaczęłam na niego patrzeć i dopiero się odezwał:
Mężczyzna: bo wie pani, ja jestem bardzo głodny.
Ja: o w porządku, moge dać panu frytki, dobrze? ( akurat je mialam w ręce wiec to mi przyszło do głowy)
M: a cała reszta?
J: no resztę ja zjem.
M: to nie.
I odszedł, po chwili widziałam jak podszedł do mojego kolegi, ktory szedł juz do mojego stolika, jak sie okazało jego prosił o kupienie mu cappuccino w kawiarni...
Zgadzam się z Tobą. Mój tata ma firmę budowlaną, szeroki zakres od stawiania budynków przez układanie kostki po wycinkę drzew. Wujek pracuje w noclegowni, społecznik, chciał dobrze, zapytał mojego taty, czy nie znalazłaby się praca dla jego podopiecznych. Z 80 osób pracować chciał tylko 1... 10zl/h, jedzenie i picie, jeden tylko warunek- trzeźwość. Na 80 panów z noclegowni jeden chciał pracować i jeden nie pił, nota bene stracił dom nie przez alkohol tylko niefortunny splot zdarzeń.
Identyczna sytuacja opowiadana przez mojego szefa. Był on w hipermarkecie i robił zakupy na większą imprezę (branża gastronomiczna) Jak to na parkingach większych sklepów bywa też często można spotkać bezdomnych, żebrających i tak było tym razem. Do Jurka podszedł mężczyzna, był zaniedbany i "zniszczony życiem", lecz trzeźwy i nie śmierdzało od niego alkoholem. Zapytał o to czy mógłby mu kupić jedzenie, ten nie wiele myśląc odrzekł
- dostaniesz jedzenie, piwo nawet Ci papierosy kupię jak palisz ale w zamian pojedziesz ze mną do restauracji i pomalujesz mi piwnice (nic skomplikowanego, zwykle odświeżenie ścian) Chłopak nie co zmieszany, zgodził się. Miał czekać koło samochodu aż ten wróci z marketu, jak się domyślacie nikogo po powrocie nie było....
To prawda, że jest wiele naciągaczy lub cyganek, które podają narkotyki dzieciom aby spały na ich kolanach - dodatkowo już nie raz słyszałam historię "osoba daje bezdomnemu pieniądze, a po paru godzinach jest świadkiem sytuacji, podczas której w.w. bezdomny przebiera się w markowe, czyste ciuchy i odjeżdża drogim autem". Nigdy nie wiemy, na kogo trafimy. Ja pieniądze daję tylko osobom sprzedającym coś, tzn. Kwiatki, biżuterię (najczęściej są to starsze panie), a reszcie proponuję jedzenie. Tak czuję się lepiej, niż gdybym miała mieć wyrzuty sumienia że komuś nie pomogłam tylko i wyłącznie dlatego, że przeczytałam historię w internecie.