#uGakG

Dzisiaj dzwoni do mnie ciotka, że pilna sprawa, czy mogę zająć się kuzynką "na już". Więc wte pędy zakładam dres i lecę.

Przechodzę przez park - ludzi dużo, w końcu pogoda dopisuje. Przechodzę obok krzaków, a tam? Leży sobie pan. Pierwsza myśl? Pewnie pijany, przegiął z alkoholem, no to leży. Jednak sumienie nie pozwoliło mi iść dalej. Podchodzę, pan cichym głosem wręcz błaga o pomoc, kręci się w głowie, nie może się podnieść. Alkoholu nie czuję.
No to wyciągam rękę, pan ją łapie, powoli staram się go podnieść. Łatwo nie było - ja chudzinka, 160 cm w kapeluszu, pan dość puszysty. Ale daje radę, sadzam pana na ławce obok.

Dzwonimy po karetkę, bo nie wygląda to dobrze.
Pomińmy rozmowę, dzięki której dowiedziałam się, że jak pan kontaktuje, to mam go przywieźć, jak nietrzeźwy, to dzwonić na policję. Cholera mnie bierze, po kilku bezsensownych zdaniach karetka wysłana.

Przyjechali, pan zabrany. Ja już mam odchodzić, kiedy słyszę, że woła mnie ratownik. Wchodzę do karetki. Pan ze łzami w oczach mi dziękuje. I przeprasza za stracony czas.

Pomagajmy.
Jestem z siebie dumna.
Kars Odpowiedz

Ja też jestem z Ciebie dumny

WielkieGie4 Odpowiedz

Przestancie juz wstawiac te odgrzewane rzygi

wkurwionamatka

Przestań wylewać żółć smutny człowieczku.

visje Odpowiedz

zdanie na końcu niepotrzebne...

Dodaj anonimowe wyznanie