Piłam, bardzo dużo piłam. Najczęściej była to whisky z colą lub po prostu kolorowa wódka. Był okres, gdzie naprawdę byłam w ciągu. Jednego dnia spuszczałam lejce i procenty lały się niemiłosiernie tylko po to, aby następnego dnia wstawać o 5 i biegać. Naładowana energią, pozytywami, jednocześnie obiecując sobie, że to ostatni raz, bo jestem świadoma złego, które alkohol robi z człowiekiem.
Wiecie co pomogło? Dwa sny, w których czułam się komuś potrzebna. Chciałam trwać w nich wiecznie. Jednak po alkoholu rzadko kto pamięta sny. To prawdziwy powód, dla którego nie piję już 2 lata.
Raz śni mi się coś lepszego, raz gorszego, ale nadal trwam w nadziei, że wrócą te sprzed mojego nawrócenia.
Dodaj anonimowe wyznanie
Trzymam kciuki, żebyś wytrwała w trzeźwości.
Zamiast czekać na sny, poszukaj możliwości robienia czegoś dobrego dla innych. I zamiast snu będziesz mieć konkret, i lepszą motywację, żeby wytrwać w trzeźwości. Możliwości jest sporo, tylko się dobrze rozejrzyj. Powodzenia!
Wytrwaj, dziewczyno, wytrwaj! Trzeźwy świat jest piękny. Pijanego omijają nie tylko cudowne sny.
Gratuluję. Mi się jeszcze nie udało wyjść i żadne sny tego nie zmieniły:( Mam nadzieję terapia pomoże.
Trzymaj się!
Różne motywacje ludzie mają, ale żeby dwa sny, to niewiarygodne.
No cóż, mi sny z moją świętej pamięci babcia dają taką siłę :) mam nadzieje, że u Cb one wrócą.
No i namówiłaś na whisky z colą... Świat mugoli schodzi na psy.