#u4VTZ
Krótkie wyjaśnienie naszych relacji:
Kuba jest moim starszym przyszywanym bratem i bratnią duszą. Wiecie jak to jest – przejdziesz z kimś przez głębokie bagno, to potem jeszcze dasz radę skoczyć za niego w ogień. Tak właśnie jest z nami. Z Anią nie spędzałyśmy jakiejś wybitnej ilości czasu, ale jak już, to gadałyśmy ze sobą do rana bez przerwy i był to jeden z lepszych momentów mojego życia. Naprawdę.
Kuba ma studia. Ania maturę. Samo to sprawia, że niełatwo utrzymać kontakt – to w pełni rozumiem. Jednak odkąd są razem, czuję się jak piąte koło. Ot, niepotrzebne. Ale nieszkodliwe, więc można je ignorować. A w sumie głupio odciąć przez sentyment.
Ania mnie całkowicie zastąpiła. I to w jakim stylu! Daje Kubie wszystko co ja, a nawet więcej, w końcu partnerka to coś innego niż siostra. Spodziewałam się tego. Łudziłam się jednak, że dysproporcja w poświęcaniu uwagi mi i Ani nie będzie tak ogromna.
A o co mi chodzi?
Po dobrych kilku miesiącach Ania wreszcie chce do mnie przyjechać. Ha, "do mnie" :D Do Kuby, ja będę w mieszkaniu przy okazji. Z jednej strony cieszę się ich szczęściem, w końcu zależy mi na nich i chcę dla nich jak najlepiej. Z drugiej strony... żal mnie ściska na ich widok razem.
Nie chcę o tym z nimi rozmawiać. Nie chcę, żeby czuli wyrzuty sumienia z mojego powodu, gdy po prostu są bardzo szczęśliwi ze sobą i mają własne życie.
Boję się, że ich przyjazd będzie dla mnie zbyt bolesny. Cóż.
Ale jaki to ma kurna sens? Da się tęsknić za kimś tak bardzo, że nie jesteś w stanie się z nim spotkać? Miesza mi się to wszystko.
Zawsze słabe jest, gdy bliscy znajomi skupiają całą swoją energię na związku. Nikt mi nie wmówi, że to normalne, zwłaszcza przez kilka(naście) miesięcy. Znałam kiedyś dziewczynę, która potrzebowała znajomych tylko wtedy, gdy nie była w związku. Było to nieco chore, więc odstawiłam ją na bok, bo co to za znajomość...Moje najbliższe przyjaciółki mają mężów, ale nigdy nie poczułam, że nie ma dla mnie miejsca w ich życiu.
Ale mąż nie zawsze był mężem, wcześniej przez wiele lat był chłopakiem i NIGDY nie było problemu. Relacje można podtrzymywać nie tylko spotkaniami, ale też regularną wymianą wiadomości czy rozmowami telefonicznymi, zawsze trzeba znaleźć też czas tylko dla tej konkretnej osoby. Nie musi to być bardzo często, ale jednak musi być. To są po prostu dwie, różne relacje, o które zawsze trzeba dbać, żeby nie obudzić się z ręką w nocniku (np. "ojej, nie mam żadnych znajomych, a związek się rozpadł").
Tyle, że ja mówię o relacjach, które podobno chce się utrzymać, ale nie znajduje się czasu dla znajomych. Oczywiście, że jak ma nas przez dłuższy czas w dupie to oznacza, że nie ma sensu dalej się starać. Ale zauroczenie partnerem nie jest przyzwoleniem na olewanie przyjaciół przez X czasu. Niektórzy oczekują, że znajomi będą potulnie na nich czekać, a relacja pozostanie równie silna mimo braku inicjatywy z jednej strony. O to mi chodzi ;)
A dla mnie naturalnym jest, że mogę się spotkać z partnerem i z koleżankami JEDNOCZEŚNIE. I nie muszę się na tym spotkaniu obściskiwać, żeby ktoś się czuł jak piąte koło u wozu. Więc jeśli ktoś chce to znajdzie czas dla jednych i drugich.
Może jest i tak, że to Ty jesteś/byłaś tak zżyta i zaangażowana, na dobre i na złe, dużo bardziej jednostronnie to odbierając. Może dla niego to aż takie nie było/nie jest. Inaczej trudno mi wyobrazić sobie koniec takiej zażyłości z jego strony przez nowy związek. Studia, dziewczyna, mało czasu, ok, ale no, nie przesadzajmy, że się chwila dla kogoś nie znajdzie.
Ja wiem, że z przyjaciółmi różnie bywa, ale tu chodzi o bardzo bliskiego przyjaciela, to co innego trochę. Wszystkie wyznania tu są subiektywne, więc i taka opcja moim zdaniem jest możliwa.
To jest normalne. Zaczynasz mieć typowo swoje życie, budować swoją przyszłość i patrzysz inaczej na znajomych. Zrozumiesz jak sama wejdziesz w taki etap. Jeśli masz mało czasu wolnego to logiczne że chcesz spędzać go z partnerem.
Z jednej strony, takie kiszenie sie we wlasnej zazdrosci to kiepski pomysl jesli chcesz zeby i im sie dobrze powodzilo i wasza przyjazn przetrwala, moze pora skupic sie na czyms innym (dobrze by bylo pozytywnym czy pozytecznym) i popchnac zycie do przodu...
To pierwszy rok tylko związku, daj im czas. Problemy się zaczną to będziesz najlepsza powiernica obojga. Jeden warunek: nie możesz im robić wyrzutów że są zakochani i zachowują się jak zakochani. Tak już jest na tym świecie. Za rok, półtora różowe okulary znikną. Cały haj zejdzie. To,że się przyjaźnili to jedno, ale bycie w związku to zupełnie inna sfera, więc problemy i tak wyjdą.
Nie napisałaś ile masz lat ale po tym co odpisujesz to chyba że 12. Zajmij się pracą domową a nie włażeniem do czyjegoś życia. No chyba że chcesz by brat cię wybolcował.
Pasuje mi do tego piosenka "Toxic" autorstwa BoyWithUke
Oja widzę mały myk w wyznaniu. Kuba to chyba nie kolega, a Twój brat wspominasz o tym trochę później. Zapewne poznali się dzięki tobie. Możliwe że chce przyjechać właśnie do ciebie i o tym porozmawiać. Zdje sobie z tego sprawę że wasz kontakt się ostatnio pogorszył. Jednak to normalna kolej rzeczy. Niestety z czasem koledzy i koleżanki poświęcają więcej czasu drugim połówką. Może uważają że tak będzie mniej bolesne dla ciebie gdybyś mała kogoś moglibyście spędzać czas we 4, a tak gdybyś z nimi gdzieś wyszła będzie jeszcze gorzej
Kuba to jej kolega - nazywa go na początku przyszywanym bratem, bratnią duszą. Więc to przyjaciel, którego traktuje jak brata.
Przepraszam, że nie na temat, ale ma ktoś link do wyznania o dziewczynie, która udaje traumę po gwałcie, żeby rodzina ją dobrze traktowała? Nie mogę znaleźć, a pilnie potrzebuję
Taktyczny komentarz żeby też przeczytać to wyznanie
@SunriseOfHope,
Nie mozesz czegos zmyslic na poczekaniu i samemu wrzucic tu anonimowo, zamiast pasozytowac na kreatywnosci jakiegos biednego fantasty...?
Słabe z ich strony, że Ciebie ignorują. Jesteś siostrą Kuby - przyszywaną, ale siostrą, więc Ania raczej nie jest zazdrosna. A nawet jakby była - i nawet jakbyś była przyjaciółką Kuby - skreślenie Ciebie na rzecz własnego związku byłoby żałosne. Myślę, że mogłaby pomóc szczera rozmowa we trójkę. Powiedz im, jak się czujesz.
Oczywiście bo jak jesteś w świeżym związku na etapie zafascynowAnia druga osoba to oczywiste, że w pierwszej kolejności będziesz dbał/dbała o dobre samopoczucie przyjaciółki/siostry.
Dziewczyno najzwyczajniej w świecie jesteś zazdrosna tylko nie chcesz się do tego przyznać.