#u2R7K

Wszyscy znajomi zazdrościli mi mamy. Zawsze z bratem mogliśmy robić to co chcieliśmy. Jak coś przeskrobaliśmy, mama zawsze stała za nami murem.

Lata mijały. Ja skończyłam studia i poszłam do pracy. Mój brat zaczął się staczać - alkohol, używki. Próbowałam przemówić mamie, żeby coś z tym zrobiła - brat zaczął mnie bardzo źle traktować, wyzywać, wyśmiewać. Mama niby jakoś interweniowała, ale z marnym skutkiem. Brat przestał się kryć z braniem, sprowadzał nowych znajomych do domu. Mama wolała nie widzieć jego złego zachowania. Czasem tylko płacząc błagała, żeby się opamiętał, a on ją przepraszał i obiecywał poprawę - i tak w kółko.
Życie toczyło się dalej. Ja wyszłam za mąż, zaczęliśmy budowę domu. Brat dalej mieszkał z mamą. W międzyczasie stracił prawko za jazdę po alkoholu, później policja znowu złapała go pijanego za kierownicą.

Zaraz po weselu odwiedzałam mamę. Prosiłam ją, żeby wyrzuciła brata z domu. Ona jednak kompletnie nie brała tego pod uwagę. Uważała, że jej synek jest biedny i pokrzywdzony. Pobity przez niego chłopak sam był sobie winien, bo się do niego przyczepił. To, że zabrali mu prawko, to wina policji, która nabija statystyki. Burdel po imprezie to wina znajomych synka, a nie jego. Mama nie rozumiała, że jeśli dalej będzie popierać wybryki 30-letniego faceta, to wcale mu nie pomoże, a wręcz przyczyni się do jego upadku.

Kiedy przyjeżdżałam do mamy i opowiadałam jej co u mnie (ciąża, budowa domu), to dla niej i tak ważniejsze były problemy brata.
W końcu miałam dość takiego traktowania. Przestałam tam jeździć i skupiłam się na swojej rodzinie.

Mojego brata w końcu spotkała sprawiedliwość - miał wypadek pod wpływem %. Zmarł na miejscu, na szczęście zrobił krzywdę tylko sobie.
Moja mama... wrak człowieka.

Po pogrzebie zaczęłam ją często odwiedzać, ale szczerze mówiąc... była mi ona kompletnie obojętna. Pomogłam jej podnieść się po tej stracie tylko dlatego, żeby rodzina nie gadała, że jej nie pomagam.
Po jakimś czasie z moją mamą było już lepiej. Zaczęła się bardzo starać, żeby odnowić ze mną relację - na świecie zostałam jej tylko ja. Jednak ja nie chciałam jej do nas dopuścić. Kiedy chciała przyjechać do nas, ja mówiłam, że nie mamy czasu. Kiedy zapraszała na obiad - odmawiałam. To, że sprawiałam jej przykrość, sprawiało mi... satysfakcję. Cieszyło mnie to, że sprawiam jej ból. Wiem, że przeżyła ogromną tragedię, ale wiem też, że gdyby mój brat żył, to pewnie dalej miałybyśmy kontakt tylko od święta. Teraz mama zabiega o spotkania z nami. I choć widzę, że cieszy ją każda chwila spędzona z moją rodziną, to nie potrafię się przełamać do kontaktów z nią. Jakaś część mnie każe mi ją karać za to, jak mnie traktowała wcześniej. Niby mama nic konkretnego mi nie zrobiła, ale ja czerpię chorą satysfakcję, że została sama.
paella Odpowiedz

Jeśli się stara a mąż i dzieci ją lubią to przestań tak ją odpychać. Przyjaciółkami być nie musicie ale niech ma dla kogo żyć.

Qzin

Jej matka poprzez takie pobłażanie i brak wychowania zabiła pośrednio jej brata. Nie dziwię się, że ja obwinia. Gdyby odpowiednio wcześnie był wychowywany to może by nie skończył w taki sposób.

bazienka

zmiennymozg ty normalna jestes?
matka przez niereagowanie stanowcze na wybryki brata kiedy mozna bylo jeszcze cos zrobic pozwolila na jego alkoholim
przez niereagowanie na jego wybryki na drodze i tlumaczenie go dala mu podstawy twierdzic, ze picie z akierownica i bice ludzi jest ok- przyczynila sie posrednio dot go, ze stwarzal on zagrozenie dla innych ludzi
przez karmienie pasozyta przez 30 lat i pozwalanie na chlanie zamiast wywalic go z domu przyczynila sie do poglebiania jego nalogu
przy tym wszystkim zajeta ukocanym synkiem pewnie zbywala autorke albo nie poswiecala jej uwagi, bo liczyl sie tylko biedny synus
autorka ma pelne prawo czyc sie odtracone, skrzywdzona, zepchnieta na drugi plan i nie miec ochoty na kontakt z matka

JodiPicoult

@Zmiennymozgg a ja sie z Toba zgadzam. Bog wie jak ciezko jest wyrzucic albo odciac sie od wlasnego dziecka. Postepowala zle ale to byl ten jeden raz (tak wynika z opowiesci), wczesniej byla kochajaca matka. Zal jest jak najbardziej uzasadniony ale autorka nie powinna odcinac sie od niej calkowicie. Moze lepiej sprobowac jej wybaczyc? Zastanowic sie, czy latwo byloby wlasna corke/syna odtracic?

2579937

Raz? To trwało 10 lat.

heesecake Odpowiedz

Jesteś po prostu samolubna córką, jeżeli coś się nie kręci wokół Ciebie to już źle... matkę ma się jedną i skoro nie zrobiła Tobie krzywdy, żebyś nie żałowała, gdy jej zabraknie...

Retiro

Jeżeli ktoś powinien czegoś żałować to Ty napisania tego komentarza. Obrzydliwe.

Retiro

Bo co to za matka, która broni syna pijanego kierowcę? Gdyby kiedyś kogoś zabił to byłaby równie mocno jej wina jak i jego. Miała gdzieś córkę, broniła i usprawiedliwiała patologię syna i w ten sposób przyczyniła się do jego śmierci. Jakaz porażka jest ta kobieta jako człowiek? A tu się startuje do autorki, która przeżyła piekło tej rodziny że jest niezadowolona ze nie była w centrum uwagi a matka jest tylko jedna?!

bazienka

taa to najleiej patrzec jak matka pozwala bratu sie staczac, nie reaguje, faworyzuje go, nie robi nic, by naprawde pomoc mu w jego problemie (utrzymywanie takiej larwy to nie jest pomoc w zaprzestaniu picia), spycha corke na drugi plan, faworyzuje syna, bagatelizuje PRZESTEPSTWA syna alkoholika
i to autorka jest tu niewdzieczna, bo nie chciala brac w tym udzialu? serio?

Fruktoza666

No i co z tego? Nie powielaj utartych schematow. To ze ta kobieta ja urodzila nie znaczy ze ma jej calowac tylek do konca zycia. Wolala wyrodnego synusia to niech poniesie konsekwencje swoich zlych wyborow

xBorysx

Napisała brutalną prawdę bez zbędnego rozdrabniania się jak co niektórzy strażnicy moralności w komentarzach

Raz23babajagapatrzy Odpowiedz

Niby rozumiem twoje podejście. Ale wydaje mi się, że twoja mama była współuzależniona. Może czuła się winna, że jej syn był taki jak był, więc aby "wynagrodzić", że to przez nią on się tak zachowuje, nie sprzeciwiała mu się. I usprawiedliwiała wszystko co robił.
Tobie dobrze się powodziło, więc uznała, że dajesz sobie radę.
To częsta sytuacja, kiedy jedno dziecko jest chore, a drugie zdrowe. Rodzicre często poświęcają uwagę tylko temu choremu, bo zdrowe sobie poradzi, często nawet nie zdając sobie sprawy, jak bardzo krzywdzą to zdrowe dziecko.
Wydaje mi się, że może powinnaś spróbować przełamać się i dać mamie szanse poczuć jak to jest zyć w normalnej rodzinie.

agnes4422

@Raz23babajagapatrzy

agnes4422

@Raz23babajagapatrzy

agnes4422

@Raz23babajagapatrzy Najlepszy,najbardziej dojrzały komentarz

xBorysx

Będziesz kiedyś rodzicem to zrozumiesz.To normalna rzecz że matka współczuję i przeżywa krzywdę swojego dziecka

Drytka Odpowiedz

No nie wiem... Czytając to po prostu smutno mi się zrobiło.

little38 Odpowiedz

A ja Cię doskonale rozumiem! Nie czuj się winna, masz prawo do swoich odczuć, skoro przez tyle lat nie dostawałas uwagi, teraz niech sie matka nie dziwi, ze zbiera tego żniwo

RolloMak

Dokładnie tak samo pomyślałam, ale patrząc na komentarze wszyscy bronią matki. Sama sobie na to zapracowała.

chlef123

przyjeżdżała do mamy, a ona zamiast być wpatrzona w córkę, ochać i achać nad jej sprawami, śmiała mieć własne problemy... faktycznie, niewybaczalne zaniedbania.

ananas1ek

Tylko że matka miała wtedy dwójkę dzieci. Ja też się nie dziwię autorce i nie rozumiem dlaczego zarzuca się jej egoizm. Dla mojej matki też zawsze cudze dzieci są ważniejsze i jakoś na razie zaciskam żeby, jeszcze nie przegiela. Choć wolę zadzwonić do taty i pogadać o bzdurach niż słuchać że córka Krysi z pracy tak sobie radzi.

Jarucha

Jakie " matka miała wtedy dwoje dzieci"? Oboje byli już dorośli. W dzieciństwie autorka dostała od matki tyle miłości i uwagi ile potrzebowała.

ananas1ek

Noo, czyli było po równo? To czemu nagle synek stał się ważniejszy?

PinkiPig Odpowiedz

Czemu wszyscy ludzie poza rodzicami mogą popełniać błędy. A rodzicom obrywa się za wszystko. Wiadomo, nie każdy się spełnia w tej roli, no ale do cholerny. Nie ma żadnego kursu, przedmiotu w szkole jak wychować idealnie dziecko. Oczywiście nie mówię o skrajnościach, gdzie dzieci są bite itp.

karlitoska Odpowiedz

Serio? Miałaś najlepszą mamę, której wszyscy Ci zazdrościli, dała Ci możliwości do ukończenia studiów, a Ty ją karzesz za to, że kochała swoje nieudolne dziecko? Moim zdaniem nie zrobiła Ci bezpośrednio takiej krzywdy, żebyś musiała się od niej izolować. Anonimowa w tym wypadku moim zdanie unosisz się jaką niepotrzebną dumą...

ChomikZygmunt Odpowiedz

Szkoda mi twojej mamy. Sądząc po tym co piszesz- absolutnie nie chciała źle, po prostu nie miała silnego charakteru, co doprowadziło do takich sytuacji... Moim zdaniem to nie jest jej wina.

Arabzkebaba

Może i nie jest. Ale przyczyniła się do sytuacji z bratem (być może nieświadomie, bo myślała że robi dobrze).

Dkshilll Odpowiedz

Było wyznanie matki która nie powinna mieć córki, a teraz jest wyznanie córki które nie powinna mieć matki. Wychowałem się w rodzinie gdzie jedno z mojego rodzeństwa urodziło sie chore. Moja mama bardzo pobłażała i pozwalała robić dosłownie wszytsko choremu dziecku, przy czym nas czyli pozostałą dwójkę trzymała krótko. Czasami było mi przykro, że jej uwaga było poświęcona głównie na tym chorym, a jak ja opowiadałem z przejęciem co się działo na studiach to tylko potrafiła mówić o ,,chorej” . Kilka lat temu w wyniku postępu choroby zmarła. Nie było mi przykro nawet przez chwile, można rzecz, że cieszyłem się ( mama coraz starsza, sama z różnymi chorobami a opieka była wręcz wykańczającym wysiłkiem ) Mamę odwiedzam jak często się da i bardzo się cieszę, że ma dla mnie czas.
Autorko przebacz mamie, bo kiedyś ja stracisz i już nie nadrobisz tego czasu

Matstaniak Odpowiedz

bo nikt nie zasługuje na 2 szansę, co nie?

bazienka

cos mi sie zdaje, ze ona dostala juz kilka/nascie szans a opamietala sie dopiero jak synusia szlag jasny trafil

Zobacz więcej komentarzy (30)
Dodaj anonimowe wyznanie