#tvKGM
Idę, a raczej zapie*dalam na przystanek, kiedy widzę, że przede mną jakieś 50m idzie jakiś dzieciak z rowerem. Cały się trzęsie i ledwo prowadzi rower. Droga, którą szłam, jest dosyć długa i ominęło go około 5 osób, kilku studentów, jakaś babcia i starszy pan. Nikt się nie zatrzymał, każdy tylko idiotycznie się odwracał. Widząc to idiotyczne zachowanie, podkręciłam tempo kroków i dogoniłam dzieciaka.
Chłopaczek ok. 10 lat. Cały zapłakany i zasmarkany, rozdarte spodnie. Powiedział, że nic mu nie jest, tylko jechał do szkoły na rowerze, wywrócił się i spadł mu łańcuch i bardzo się boi, że okrzyczy go tatuś. Szkoda mi było dzieciaka i powiedziałam, że raz-dwa się tym zajmiemy. Zabrałam się za zakładanie łańcucha niby pestka. Był to mały rower z jakąś dziwną obudową, więc nie byłam w stanie odsunąć jej i jeszcze założyć łańcuch.. W trakcie rozmowy z małym, dania mu chusteczek i nieudolnego zakładania łańcucha, minęły nas 4 osoby. W tym 3 studentów i pijaczyna- specjalnie na to zwracałam uwagę. Ani jedna osoba nie zapytała, czy nie pomóc, każdy tylko się odwracał.
Dzieciak się ogarnął, trochę łkał. Wyjaśniłam, że aby naprawić rower, należy zdjąć obudowę, ale niestety nie mam takiego klucza w mieszkaniu. Chłopiec był przerażony i ciągle mówił, że tatuś będzie zły. Od razu skojarzyło mi się to z moim ojcem, który, gdy coś małego się popsuło, robił awanturę nie z tej ziemi. Chwyciłam rower i powiedziałam, że odprowadzę go do domu i wyjaśnię sprawę jego tacie. Jeszcze bardziej się przeraził i powiedział, że nie może rozmawiać przecież z nieznajomymi. Powiedział, że mieszka ulice dalej i lepiej, żeby poszedł sam.
Ogarnęłam go wiec jeszcze trochę, życzyłam powodzenia i poszłam do szkoły. Oczywiście przyszłam w połowie testu i nie pozwolono mi go pisać w innym terminie. Na świadectwie maturalnym mam więc jedyną, rażącą w oczy dwóję, ale z tej oceny jestem najbardziej dumna. Może nie zrobiłam praktycznie nic, ale przynajmniej zareagowałam.
Ludzie. Ogarnijcie się. Nie należy być wścibskim, ale gdy widzicie, że coś jest nie tak to wystarczy się zapytać "Czy nie pomóc w czymś?". Korona wam z głowy nie spadnie.
Rodzice. Nie bądźcie tyranami wobec dzieci. Dziecko ma czuć szacunek, ale nie strach. Jeśli boi się do was przyjść z zepsutym rowerem to co dopiero z poważniejszymi sprawami?
To nie jest niczyj obowiązek pomagać komuś na ulicy, ogarnij się i następnym razem POPROŚ o pomoc
Domyślam się, że jesteś taki sam jak te dziady i studenci, którzy minęli to biedne, przerażone dziecko i beznadziejnie się przyglądali zamiast spróbować pomóc. Nie potrzeba nam takich leszczy jak ty.
Nick matriarchat i wszystko wiadomo. Nie potrzeba nam takich regresywnych imbecyli którzy nie potrafią zrozumieć prostego zdania
Jakbym miała oceniać użytkowników tej strony na postawie nicku to o tobie mogłabym powiedzieć właśnie "regresywny imbecyl", który nawet nie wie jak się pisze "jalapeño" - ale tego nie robię, bo to śmieszne i infantylne. Doskonale zrozumiałam o co ci chodzi, życzę ci, żebyś nigdy nie musiał nikomu pomagać i żeby nikt nigdy nie poprosił cię o pomoc.
Ale masz przykre myślenie. Serio liczysz na to, że biedne przerażone własnego ojca poprosi obcą osobę o pomoc?
Co jest ciężkiego dla dorosłej osoby w podejściu do dziecka i zapytaniu czy pomóc?
Napisałem że to niczyj obowiązek się zatrzymać i pomoc, ale nie pisałem że nie można. Jak nie prosisz o pomoc to nie miej pretensji że jej nie dostaniesz, ciężkie do zrozumienia?
Znając komentarze Hapaleno to jeszcze by młodemu przywalił z liścia żeby się ogarnął, zamiast mu pomóc.
Źle sądzisz. Nie mam ochoty nikomu robić krzywdy. I źle napisałaś mój nick
Tak jak sama wspomniałaś- to było kilka lat temu, teraz ludzie bardziej chętnie są skłonni do pomocy.
Wiadomo, że różnie może się trafić, ale już wielokrotnie widziałam/uczestniczyłam w grupowym pomaganiu.
Jak jeden Pan zasłabł i spadł wózka to ja i dwie inne osoby podbiegliśmy do niego, a w czasie oczekiwania na karetkę ciągle ktoś do nas podchodził i pytał czy jakoś nie pomóc.
Jest to pokrzepiające.
Po drugiej stronie osiedla zmarł człowiek,
Gościu w średnim wieku zasłabł, usiadł zamroczony(z ananimowych osiedlowych źródeł wynika że podobno wyglądał na chorego/pijanego) na ławeczce przy bloku z której ostatecznie się zsunął na trawnik za ławką. jedni mówią że leżał tak dobrą godzinę inni że ze dwie, faktem jest że karetka po godzinie 16 (czyli leżał w szczycie powrotów z pracy) przyjechała już do trupa.
Nie, nie jest o wiele lepiej, ludzie dalej uciekają z miejsca wypadku, dalej nie reagują gdy ktoś kogoś bije czy okrada w miejscu publicznym.Dodatkowo jest więcej ataków, słownych i dosłownych, na tle rasistowskim, wyznaniowym czy dotyczących orientacji seks. przy cichej aprobacie tłumu wokół ofiary.
Osoby które pomagały zawsze były ale nigdy nie było ich zbyt wielu.
Teraz, co akurat jest na +, to to, że takie przypadki pomocy osobom w potrzebie są nagłaśnianie - taka moda na pozytywny przykład by zachęcić innych.
A bym zapomniał.. historii o katowaniu i przemocy w rodzinach jest coraz więcej i to niestety często z tragicznym zakończeniem(o takich jest najgłośniej)...
Podobno nagły wzrost takich rzeczy przez kwarantanne nastąpił, może i tak ale oznacza to że i więcej sąsiadów było w domach i słyszało co się dzieje....
A wytłumaczyłas te sytuację w szkole?
Tak... Przepraszam za spóźnienie ale pomagałam dziecku z zepsutym rowerkiem brzmi jak:
Przepraszam za spóźnienie ale:
... pies mi nasikał do buta,
... zgubiłam klucze
... Telefon Się rozładował
... autobus nie przyjechał
... jechała kolumna rządowa i musiałam czekać
... zamknęli ulicę i musiałam biec dookoła.
.... i inne z serii mniej lub bardziej typowych wymówek dla osób które się nie nauczyły lub spóźniły
I takiego systemu wartości Ci gratuluję. I tej dwói też. Naprawdę.
Nikt już nie zagląda Ci do świadectwa z liceum. A to, że zwyczajnie umiesz troszczyć się o ludzi - jest widoczne.
Życzę Ci dobrego życia!
W szkole tak się ciśnie o oceny, a tak naprawdę one nie mają żadnego znaczenia w dorosłym życiu. Nikogo nie obchodzi, czy ktoś miał świadectwo z paskiem, czy ledwo zdawał do następnej klasy.
Szacun dla autorki za to, że zareagowała. Gdyby było więcej takich ludzi, świat byłby lepszym miejscem.
Przecież mu nie pomogła
He?
Przecież osoby mijające waszą 2 widziały że pomoc jest już udzielana!