#tqvAP
Jest niechcianym dzieckiem, jej ojciec zniknął bez śladu i ma nas w poważaniu, choć jakieś alimenty płaci.
Ja zarabiam nieźle, mam pomoc od swoich rodziców.
Dzieckiem zajmuję się najlepiej jak potrafię, dbam, bawię się, czytam na dobranoc. Czasem tylko wyjeżdżam sama na weekend aby odpocząć. Wieczorami płaczę i zaczynam pić.
Czuję tak ogromny żal za to, że macierzyństwo skreśliło wszystkie moje plany i marzenia... że nie mogę nawet wyjść po pracy na spacer, nie mogę ćwiczyć, nie mogę podróżować, nie mogę się rozwijać, bo jestem uwiązana przez to dziecko. Jestem ładną, mądrą, młodą kobietą. Chciałabym jeszcze stworzyć związek, wiem ile mam do dania. Jednak każdy, gdy dowie się że mam dziecko, wycofuje się. W końcu może znaleźć kobietę i bez takich komplikacji. Czuje się mega sama.
Dziecku nie raz życzę śmierci, coraz częściej na głos. Coraz częściej nie mam ochoty nawet na nie patrzeć, odpowiadać.
Żałuję każdego dnia, że się pojawiło. Żal mi swojej głupoty i swojego życia. Choć wiem, że ono nie jest winne, udaję troskę... nie daję już rady. Myślę aby to dziecko oddać i wyjechać za granicę. Nie chcę krzywdzić, ale wypalam i siebie i tę istotę, może lepiej ją oddać...
Boje się, że w tym stanie będę musiała przeżyć jeszcze wiele lat, nim ono się usamodzielni. Stracę szansę na miłość, na rozwój. Czuję, że coś jest ze mną nie tak. W końcu matka powinna się cieszyć i kochać. A ja nie potrafię.
Ludzie, myślcie, zanim się zdecydujecie, gdy nie jesteście pewni... ja nie mogę tego udźwignąć.
Myślę, że nikt nie domyśla się w jakim jestem stanie. Jak powiedzieć, że tak bardzo żałuję, że je urodziłam, niezmiennie od kilku lat? Myślę, że jest takich mam więcej. Chwalonych, że świetnie sobie radzą, a w środku rozsypka... macierzyństwo sucks.
Dziecko to czuje. Jestem pewien, że nawet jeśli póki co nie zdaje sobie z tego sprawy to już zawsze będzie człowiekiem ktory nie zaznał miłości. I z poczuciem winy.
Zwłaszcza że mówisz na głos że życzysz mu śmierci.
Wzór miłości zawsze jest z tego co się dostaje w domu w pierwszych latach życia.
Czyli co, już skazała dziecko na wieczne skrzywienie?
Droga Promotorko, niestety tak.
nie mogę się z tym zgodzić
jestem dzieckiem niechcianym, mimo tego, że rodzice mnie nie kochali i nigdy nie chcieli nie uważam się za człowieka, który nigdy nie zaznał miłości
nie mam poczucia winy (to byłoby dla mnie trochę absurdalne, ja się na świat nie pchałem)
byłem też w stanie stworzyć normalny związek z moim partnerem i ogólnie jestem szczęśliwym człowiekiem
@feles Bardzo mnie Twój komentarz cieszy! Ja spotykam tylko ludzi mniej lub bardziej poranionych więc zapominam że są dobre przypadki.
Poczucie winy to coś co rodzice wpajają, raczej nie zależy od realnej winy.
Widzę, że na anonimowych już nawet pytać nie wolno😉 mimo wszystko dziękuję za odpowiedzi
Gdzie sie podziewaja moje komentarze, ktos je moderuje do cholery. Przestanmy toczyc ta burze. Jest lepiej. Jest duzo lepiej. To nie nienawisc, to frustwacja przeze mnie mowi... zle zdarzaja sie zdarzenia, ktorych nie chcei sie trzeci raz opisywac... ktore stawiaja czlowieka do pionu. Uff. I dzis nie przeszloby mi przez mysl aby je zostawic. Dzięki za komentarze.
Chyba wiem co czujesz. A jeśli chodzi o znalezienie partnera, to ja chętnie zgłoszę się do castingu. Mam wiele do dania, jestem miły, kulturalny i ogólnie fajny ze mnie facet.
A jesteś przystojny? Masz kasę? Jak nie to spadaj.
Autorka napisała że jest młoda i ładna, więc jeszcze nie szuka beta-bankomata.
Selevan1, widzę, że w formie. Nie kazda laska pragnie bankomatu, podobnie, jak nie kazdy facet magazynu silikonu i botoksu.
Etanol Skąd ty bierzesz takie informacje?
Selvan1 siedzisz widzę w temacie Red Pill. Czytałam ten blog. Przed czytaniem założyłam, że to bzdety, wypociny samotnego incela. Po przeczytaniu stwierdzam, że spora część to prawda, kwestia naszej biologii. Coraz częściej myślę, że te wszystkie związki, dramaty, nie mają sensu i spokojniej i miłej jest być samemu.
selevan ja cie lubie ale kurde traci to incelizmem jak cholera
jestem mloda, wzglednie ladna, ajna babka rozwijajaca sie ( 3ci keirunek studiow) z pasjami i zainteresowaniami i nie szukam samca alfa, super przystojnego i powyzej 180 cm wzrostu- jest to dla mnie absurdalne
mam prace, o swoje potrzeby potrafie zatroszczyc sie sama, od facea wymagam tego samego- bym nie musiala go utrzymywac, a nie by on utrzymywal mnie
ciesz sie swoim nowym zwiazkiem i nie szukaj uja do dupy, serio
@etanol poczytaj o incelach to ci sie rozjasni ;)
Wszyscy, którzy wierzą w wilczą hierarchię w odniesieniu do ludzi, są po prostu durniami.
A propos tych sławetnych samców alfa... Naprawdę jest ogromna grupa kobiet, którym taki mięśniak wcale nie imponuje, a wręcz za atrakcyjniejszego uważają typowego nerda, kujona, jak zwał tak zwał. I nie są to tylko wycofane szare myszki, moja bardzo popularna wśród mężczyzn koleżanka wybiera zwykle właśnie takich cichych i niepozornych chudzielców, na ich portfel też nie zwraca uwagi... Sama niespecjalnie lubię wizualnie typ mężczyzny uważany za klasyczny ideał piękna, dość powiedzieć, że moją pierwszą dziecięcą miłością z kreskówki był Milo z Atlantydy Disneya.
Casting zawieszony, ale zapraszam do rozmowy, moze powiesz mi cos madrego, bo musisz miec w ciul empatii.
Być może dodatkowo dobijasz się przypuszczenie, że opieka nad dzieckiem uniemożliwia robienie absolutnie wszystkiego... W dzisiejszych czasach to, co opisujesz tutaj jako nierealne jest jak najbardziej możliwe, wymaga coprawda więcej zachodu i planowania, ale się da.
Uwielbiam jak ktoś mówi: "jest możliwe, ale wymaga więcej zachodu", ale nie poda przykładu jak to zrobić. Twoja rada jest gówno warta xD
Autorko, czy jest ktoś, kto kocha to dziecko? Babcia? Dziadek? Ciocia?
Może powinnaś porozmawiać o swojej sytuacji z tą osobą i zaproponować adopcję ze wskazaniem. Myślę, że rozmowa z psychologiem też byłaby dobrym pomysłem.
Małe dziecko jest obciążające, to fakt. Wymaga pewnych wyrzeczeń. Ale na pewno nie zamyka wszystkich perspektyw....
Oddaj. Dla niego będzie lepiej jak nie będziesz przy nim
Ludzie wpadają w pułapkę stereotypu "każda matka kocha dziecko". No, nie każda. Zanim podejmiesz decyzję o oddaniu może jednak pogadaj z terapeuta? Czasami fachowe spojrzenie na sprawę pomaga. Piszesz, że nieźle zarabiasz. Chyba możesz sobie pozwolić na nianie 2-3 razy w tygodniu? Możesz wtedy zająć się hobby czy ćwiczeniami. Jak niania jest z jakiś powodów niemożliwa, to czasami można dogadać się z innym rodzicem np z przedszkola, że przez dwa popołudnia on się zajmuje swoim i twoim dzieckiem a kolejne dwa ty. Jeśli finalnie podejmiesz decyzję by wyjechać, zmienić swoje życie, to jest to lepsze niż lata frustracji i nienawiści.
Jakbyś chciała to byś się rozwijała. To twój problem, że siedzisz na dupie. Dziecko chyba ma już kilka lat, wiec masz czas żeby coś zrobić. Bezdzietne kobiety tez maja problem, żeby znaleźć odpowiedniego faceta. Sama sobie stwarzasz problemy i obwiniasz dziecko zamiast siebie.
Jak poszłam do gimnazjum przechodziłam ogromny bunt. Rodzicie nie mieli nade mną żadnej kontroli potrafiłam uciec na imprezę w nocy z domu jak rodzice już spali. I pewnego dnia stało się. Zaszłam w ciąże (16lat), ojciec nn. Rodzice byli załamani proponowali aborcje, ale ja mimo ogromnego lęku chciałam to dziecko urodzić. Każdy mówił, że jestem dziwką, stoczę się do reszty, zniszczę dziecko ( w pewnym momencie nawet zaczęłam to wierzyć ) i coś się we mnie zmieniło. Zaczęłam się uczyć, uprawiać sport i czytać mnóstwo książek. Przestałam palić ( rzuciłam jak byłam w ciąży ) i pić, na imprezy nie miałam już siły ani chęci. Wychowując mojego maluszka dowiedziałam się wielu rzeczy o sobie, np to że uwielbiam pomagać ludziom. Przyłożyłam się na poważnie do nauki w liceum i dostałam się na pielęgniarstwo. Czasami było gorzej bo jednak studia i macierzyństwo ciężko połączyć ale dzięki moim kochanym rodzicom dałam radę... Gdzie jestem teraz ? Pracuje w szpitalu pediatrycznym i w prywatnej przychodni w dużym mieście. Mój narzeczony pokochał moje dziecko jak własne. Mogę powiedzieć, że mnie takie ,,niechciane” macierzyństwo uratowało przed stoczeniem się na samo dno... Rozumiem Twoje lęki autorko, ale pamiętaj że jeśli mężczyzna jest wartościowy to pokocha i Ciebie i dziecko.
Życzę dużo siły i serca
Nie jest problemem znalezienie faceta mając dziecko. Ja znalazłam obecnego narzeczonego mimo że mam dziecko leżące z porazeniem. Więc da się. Tak samo gadka że przy dziecku nie da się ćwiczyć. Da się. Podróżować z dzieckiem również się da. Tylko trzeba umiec. A Ty na siłę starasz się zrzucic calą winę za niepowodzenie na dziecko. A jedyna jego "wina" to fakt że Ty jesteś jego matką. Oddaj go bo szkoda dziecka a ma szansę na kochający dom i miłość.
Depresja jak nic