#tqVbj

Jestem instruktorem windsurfingu od 3 lat. Bardzo dobra i opłacalna praca na wakacje generalnie rzecz biorąc. Ogólnie mocno nastawiona na kontakt z ludźmi. Od zawsze na każdej lekcji miałem tylko jeden cel. Klient musi być zadowolony na koniec. Dążyłem do tego za każdym razem. Nawet nie musi zrobić jak dla mnie jakiegoś dużego postępu. Musi być po prostu zadowolony i koniec, bo niektórych ciężko nauczyć. Najzwyczajniej w świecie nie każdy ma do tego sportu predyspozycje. Najciężej jednak jest z dziećmi. A może nie tyle z dziećmi, co z niektórymi ich rodzicami. Do najmłodszych kursantów akurat mam dobre podejście.

Nawet jak nie da się ich nauczyć, bo mają 6 lat i nie dają rady stać na desce, to zawsze zorganizuje im czas tak, że czegoś może się nauczą i na koniec będą zadowolone. Rodzice ich jednak żyją w przekonaniu, że gdy płacą pieniądze to ich dziecko po 3 godzinach będzie umiało pływać i zazwyczaj mają do mnie pretensje. Na nic tłumaczenia, że dziecko jest za młode żeby dążyć z nim do lekcji, po których będzie mógł samodzielnie pływać. Często maj dorosłych, którzy nie potrafią złapać równowagi to, co dopiero mówić o małym dziecku. Na szczęście mój szef, chociaż rozumie aspekty tej pracy.
lavande Odpowiedz

Myślę, że uczciwie by było informować rodziców jak to wygląda, zanim zapłacą.

Antarees

Myślę, że rodzice doskonale wiedzą, jak to wygląda, ale i tak odpala im się tryb "bo mi się należy".

Czarnoloki

@Antarees wiedzą to złe słowo. Rodzice raczej usłyszeli.

sea Odpowiedz

A nie sądzisz, że sami powinniście wprowadzić ograniczenia wiekowe?
Skoro wiecie, że sześcioletni dzieciak się nie nauczy, to rodzice mogą to traktować jako wyłudzanie hajsu, i troche ich rozumiem.

OperatorBetoniarki

Myślę że autor mówił tu o niektórych rodzicach dzieci, bo nie sądzę by wszyscy rodzice i dzieci byli tacy

Wiecznyproblem

To chyba w ramach rozrywki.. jedna trzygodzinna lekcja to same podstawy, nie mistrzostwa :p

darkmon Odpowiedz

Ograniczenia wiekowe przydałyby się

Czarnoloki Odpowiedz

Tak sobie czytam komentarze i widzę że rodziców powinno się informować i że ograniczenia wiekowe byłyby dobrym pomysłem. Otóż nie. Sam uczę dzieci. Zawsze przed mówię rodzicom czego mogą się spodziewać. Później często słyszę pretensje czemu nie zrobiłem dużo więcej, przecież ich dziecko takie zdolne a ja się nie poznałem. No a wiek minimalny. Wszystko zależy od podejścia rodziców. Jeśli dziecko ma sześć lat i instruktor zapewni dzieciakowi trzy godziny BEZPIECZNEJ zabawy i przygodę jakiej dzieciak nigdy nie przeżył, to jest ok. Jeśli rodzice wysyłają dzieciaka żeby nauczył się sportu i mają pretensje że wymiata, to żaden wiek minimalny tu nie pomoże. Wprowadzenie wieku minimalnego bo rodzice nie ma sensu. Jedynym ograniczeniem jest bezpieczeństwo, czy instruktor może brać odpowiedzialność. A za sześciolatka już można.

poziooomek

„Jeśli rodzice (...) mają pretensje, że wymiata”, no chyba właśnie dzieciak nie wymiata, skoro mają pretensje :v

Dodaj anonimowe wyznanie