#OCMVk
Zawsze dogadywaliśmy się w miarę dobrze, lecz ostatnimi czasy zaczyna przeginać do kwadratu.
Otóż jest ona totalnym, fanatycznym, zacietrzewionym antyszczepionkowcem. Pod wpływem Internetu wbiła sobie kiedyś do głowy szkodliwość działania szczepionek i jeśli dyskusja w towarzystwie schodzi na tematy medyczne (a jak wiadomo w tym kraju trochę za często się gada o tym co nas boli) natychmiast zaczyna uprawiać swoją propagandę. Dla niej szczepionki to zło, spisek lobby lekarskiego by wyciągać od ludzi więcej forsy za szczepienia, strachy na Lachy, itede, itepe, potrafi tak godzinami. Posiłkuje się argumentami typowo emocjonalnymi i nic jej nie przekonuje. Nic. Nie trafiają do niej argumenty statystyczne ukazujące pozytywne skutki stosowania szczepień, nie rozumie, że kiedy zaczęto stosować szczepionki niektóre choroby znikły z powierzchni Ziemi (co ciekawe zaczynają się od niedawna znowu pojawiać w Ameryce, czyli w miejscu gdzie żyje największy na świecie odsetek antyszczepionkowców - przypadek?), opiera się na badaniach, które zostały obalone już w ubiegłym stuleciu (Andrew Wakefield, guru tych ludzi, naukowiec który przeprowadził pierwsze testy od których się zaczął cały ruch, został zdyskredytowany, uznany za szarlatana i pozbawiony prawa wykonywania zawodu lekarskiego ze względu na stronniczą interpretację eksperymentu - nie, dzieci z autyzmem nie uzyskały go dzięki szczepieniu!). Dla niej to wszystko spisek i już. A wy się nie znacie i nikt mi nie będzie mówił, co mam robić. Nosz kur...
Nie da się policzyć ile razy wybuchały z tego powodu awantury, tłumaczenia że skrzywdzi swoje dzieci (jeszcze ich nie ma, ale chce mieć), że inaczej będzie śpiewać jak jej pociecha zachoruje na polio, że zaszkodzi też innym wokół - zero, nic nie trafia. Ona wie lepiej.
Trochę szkoda znajomości, bo poza tym skrzywieniem jest ona miłą, fajną osobą. Niestety prędzej czy później zostanie ona sama albo co gorsza trafi do jakiejś grupy zrzeszającej podobnych do niej oszołomów - w naszym towarzystwie wszyscy mamy już jej dość.
Czasami się zastanawiam dlaczego żadna super-zaawansowana cywilizacja jeszcze się z nami nie skontaktowała. Przecież jesteśmy gatunkiem zwierząt, który rozumie swoje istnienie, odkrywa prawa fizyki i wykorzystuje je, aby ulepszyć życie swoje i innych. Odkrywamy inne planety, gwiazdy, wiemy co jest w ich wnętrzach bez dotykania samej powierzchni, rozszczepiamy atomy, badamy najmniejsze i największe składowe wszechświata.
A potem czytam o antyszczepionkowcach i sobie przypominam czemu.
no a ziemia jest puaska jak dfunastka
Polać Ci
@Filoetowy - skontaktują się z nami zaraz po tym jak sobie medycyna poradzi z przeziębieniem.
@majer, szczególnie ze śmiertelnym katarem u facetów.
@XX2411 oraz dewastującym bólem głowy u bab.
Czyli nici z kontaktu :)
Jak przyleci jeden mały statek znajdą się jacyś ludzie, którzy będą chcieli zbadać kosmitów. Jak przyleci więcej, to mogą wybuchnąć niepokoje społeczne. Mogliby wysłać roboty, ale to bez sensu. Nie ma co lecieć na planetę okrutników. Ludzie to okrutni i bezmyślni kretyni i nie są dobrze nastawieni na coś czego nie rozumieją albo coś nowego (przykładem są wegetarianie albo skrócony czas pracy). Wolą tkwić w przeszłości bez względu czy ma ona sens, czy nie (tutaj piję do skróconego czasu pracy).
Ja starałabym się unikać tego tematu jak ognia. Ona zdania nie zmieni, ty raczej też nie. Po co macie się obie męczyć?
Może to zabrzmi dziecinnie, jednak modlę się, by dzieciaki antyszczepionkowców miały w przyszłości osobne przedszkola/szkoły. Najlepiej gdzieś na totalnym odludziu, czy nawet niech sobie zasiedlają jakąś wyspę w ch*j daleko od ludzi szczepionych. Niech sieją zarazę między sobą. 😒 Może by coś do nich dotarło, gdyby im średnia długość życia spadła w porównaniu z ludźmi szczepionymi? Wiem, niemożliwe do spełnienia, jednak pomarzyć można, nie? 😕
Takich dzieci nie powinni przyjmować do przedszkola, szkoły. Niech rodzice ich kształcą. Życzę wtedy powodzenia w dorosłym życiu.
Napisałam kiedyś bardzo podobny komentarz do podobnego wyznania xD dlatego zgadzam się w 100%
Teraz większość żłobków i przedszkoli wymaga karty szczepień przy naborze. Nie jestem pewna, czy w szkołach jest to samo, ale co do młodszych dzieci informacje mam z pierwszej ręki.
To straszne, że szczepione noworodki umierają przez tępe mamuśki, które wiedzę czerpią z blogów. Nawet wczoraj widziałam wiadomość o śmierci 4-miesięcznego dziecka, które przebywało w obecności nieszczepionych...
Gdy przeczytałam że jest antyszczepionkowcem to odechciało mi się dalej czytać. Oni zawsze mają dziwne jazdy.
Szczepionki są szkodliwe - podala za duza ilość na naraz moze prowadzic do zatrucia metalami ciężkimi. Dzieci chorują jeśli da się za duża dawkę... Bla bla... Po każdym lodzie jaki zjedzie zachorujecie na angine. Nie jezdzie lodów! To zło !. Tyle w temacie.
Generalnie jak sam uważam, że cały ten "ruch" antyszczepionkowców jest idiotyczny, tak muszę się zgodzić, że czasem faktycznie szczepionki mogą zaszkodzić. Mój bratanek po którejś tam z pierwszych szczepionek (nie pamiętam co to było, ale jakieś krzyżowe czy coś takiego) dostał wodogłowia i LEKARZ potwierdził, że to powikłania po szczepieniu. Wodogłowie minęło, ale dalej ma problemy neurologiczne.
Współczuję, ale to nie jest tak że on to dostał typowo po szczepionce. Na NOP składa się wiele czynników. Miedzy innymi stan zdrowia dziecka. Jestem mega zwolenniczką szczepień, ale i kompleksowych badań przed nimi. Uważam że przed przystąpieniem do szczepienia oprócz zwykłego badania powinno pobierać się również morfologie i crp oraz mocz, żeby mieć 100% pewności iż wszystko w organizmie jest ok.
Ciesz się że jeszcze nic o płaskiej ziemi nie mówi
Zauważyłem że antyszczepy i płaskoziemcy uaktywnili się w USA kiedy Trump doszedł do władzy i w Polsce kiedy wygrał PiS. Przypadek? Nie sondzem
Czy szczepionki są szkodliwe? Trochę tak, nawet bardziej niż oficjalnie się mówi. Czy jogurty, szynka, owoce, warzywa, słodycze i fast foody jakie kupujemy w sklepie są takie jak być powinny? Nie, są nafaszerowane chemią i dużo bardziej niezdrowe niż myślicie. Tak już niestety jest. Czego wy się spodziewacie w obecnych czasach.... Ale ogółem szczepionki tak samo jak sztuczne nawozy czy konserwanty mają wiele zalet i są potrzebne przynajmniej częściowo.To czy zaszczepisz dziecko czy nie, nie ma wpływu na jego dalszy los. O ile nie złapie jakiejś choroby to i tak będzie trute smogiem, sztucznym jedzeniem i chemicznymi środkami czystości.Ofiary są wliczonę w cenę, jeśli 1000 dzieci przez szczepienia umrze, milion dzięki nim przeżyje. Gdyby nie było szczepień co 4 by zmarło. Jest to ograniczanie strat.
„To czy zaszczepisz dziecko czy nie nie ma wpływu na jego dalszy los”
To czy twoje dziecko przeżyje gruźlicę czy nie też nie ma wpływu na jego los
Napisałem, że nie ma to wpływu....o ile dziecko nie zachoruje. Nawet jeśli będzie zdrowe to i tak są tysiące innych "szkodliwych" rzeczy, przed którymi się go nie obroni.
Masz racje. Jeszcze nikt nie stworzył szczepionki na twoją głupotę.
Ale ja popieram szczepionki. Po prostu są bardziej szkodliwe rzeczy na świecie od szczepionek....
Antyszczepionkowcy są spoko, przynajmniej się nie rozmnożają