#tgXNz
Moje usługi są premium. Ostatnio pomyślałam, żeby wypuścić produkt tańszy, bardziej skalowalny. Napisałam maila z moim pomysłem do klientek, którym wiem, że by się przydał, z prośbą o wypowiedzenie się, żeby nie robić w ciemno. Na razie nikt nie odpisał. Możliwe, że jeszcze po prostu nie miały czasu, ale strasznie mnie to dołuje.
Mam dwoje dzieci, w tym jedno z problemem, które wymaga terapii. Przestaje nas na to być stać. Na państwową pomoc czekamy od roku w kolejce i nie zapowiada się, żeby coś miało się zmienić w tym zakresie. Dziecko przedszkolne i tak zdiagnozowane z rok za późno, przez co wymaga także psychoterapii, na którą nie chodzi, bo nas nie stać. Wniosek o WWR się przetwarza. Dziecko niezdiagnozowane wcześniej, bo pediatra w pandemii przez telefon stwierdzał na wszystkie moje wątpliwości, że ma jeszcze czas, to samo w wychowawczynie w przedszkolu i przedszkolny psycholog. Ufałam specjalistom.
W końcu pocztą pantoflową dowiedziałam się gdzie szukać pomocy i faktycznie coś się ruszyło. Zmieniliśmy też przedszkole na prywatne, nie stać nas na nie, ale alternatywą jest przeładowane państwowe, gdzie nikt nie reaguje na śmiech dzieci z mojego dziecka. Nikt nie reaguje na zwiększone potrzeby w danym aspekcie. Dziecko jest normalne, ma jeden problem do wyprowadzenia. Intelektualnie jest powyżej swojego wieku, ruchowo przeciętnie. Kontaktowe, chętne do zabawy, komunikatywne.
Jestem w strasznym dołku. Wiem, że jako przedsiębiorca powinnam wziąć sprawy w swoje ręce i walczyć, ale strach mnie paraliżuje. Boję się każdego nieprzewidzianego wydatku, a jednocześnie pod koniec dnia, gdzie nic nie zarobiłam, czuję ogromne poczucie winy.
Idą wakacje, dziecko z prywatnego przedszkola chce jechać za granicę na wakacje, jak koledzy. Nie stać mnie. Kombinuję wyjazdy po babciach. Nie stać mnie na wyprawienie wymarzonych urodzin. Nie mam się komu wyżalić. Boję się.
Może pomyśl nad znalezieniem pracy? Z opisu aż wylewa sie ze jesteście przedsiębiorcami, z tym że przedsiębiorstwa nie generujące zysków nie są wcale lepsze niż praca na etacie.
@lesio
Jak się człowiek boi, że nie będzie co do gara włożyć, to nie ma znaczenia, czy lubi etat (a nie każdy etat to korpo, już nie przesadzaj). Zresztą to nie musi być na stałe, firmę można zawiesić. Nie wiem czemu zakładasz od razu, że autorka robi rękodzieło (i to mąż jest zapracowany, ona oczywiście nie XD), bo jest wiele produktów, które mogą być nazywane "premium".
Nawet gdyby etat był w korpo, to już też bez przesady. Niektórzy mają takie podejście, jakby tam przykuwali ludzi do komputerów i kazali jebać nadgodziny z pistoletem przy głowie.
Ja tam w moim korpo chciałabym móc robić nadgodziny i zamiast brać urlopu- wypłacić.... Zdecydowanie gorzej pracowało mi się w małych firmach, niż w korpo... Przynajmniej w 2na 3 przypadki.
@livanir
Wszyscy moi znajomi niestety przejechali się na korpo, stąd moje nastawienie jest raczej negatywne, ale wiadomo, że zawsze są wyjątki. Praca dla Janusza biznesu również nie jest wspaniała ;)
Pewnie, lepiej głodować niż iść do pracy bo się tego nie lubi... Zresztą taka kolej rzeczy że nierentowne biznesy prędzej czy później upadają
Wiele osób nie lubi pracować na etacie ale robią to ponieważ potrzebują pewnej wypłaty w waszym przypadku kiedy macie sporo wydatków w tym choroba dziecka a interes nie idzie to zapewne Wam brakuje funduszy, nie wiem jakie autorko masz wykształcenie i w czym się specjalizujesz oraz na jakie zarobki możesz liczyć ze swoim doświadczeniem ale może faktycznie pomysł z pójściem gdzieś do pracy na etat będzie lepszy.
Prawie całe życie wakacje spędzałam u babci, a urodziny ograniczały się do tortu zjedzonego w gronie rodziny. I powiem ci, że za nic bym tych wspomnień nie oddała. Te wszystkie drożdżówki pieczone wspólnie z babcią, wypady na rower, całe dnie zabawy ze znajomymi, a w urodziny rodzice i babcie śpiewające mi sto lat, dmuchanie świeczek tak żeby zdmuchnąć je wszystkie na raz no i pyszny torcik, a potem zabawa na dworze. Byłam przeszczęśliwa i bardzo ciepło wspominam tamten czas mimo, że rodzice nie mieli nawet pieniędzy na paliwo żeby mnie do tej babci zawieźć, dziadek musiał nam zawsze dawać na powrót. W skrócie mówiąc: twoje dzieci mogą być szczęśliwe bez drogich wakacji i prezentów, postaraj się żeby ten czas zapamiętały jak najlepiej, poproś babcię czy dziadka żeby nauczyli je czegoś nowego, czegoś czym będą się potem chwalić w przedszkolu (A ja się nauczyłem robić pyszne drożdżówki, a dziadek nauczył mnie jeździć na rowerze itp). Dzieciom nie trzeba wiele, na pewno dacie radę, a ewentualne wakacje za granicą sfinansujecie im po wszystkim, kiedy już staniecie na nogi. Powodzenia :*
Aż mi się nie chce wierzyć, że w budowlance teraz takie problemy. Mam wrażenie, że jest zupełnie na odwrót. Niedawno bliska mi osoba zaczęła remont domu. Po długich poszukiwaniach udało się znaleźć dwie osoby. Jedenego budowlańca, który dojeżdża ponad 300 km, jak mu wpada kilka dni wolnego, oraz sąsiada, który ogarnia proste prace remontowe i robi to po godzinach, żeby sobie dorobić. Wszystko płatne z góry, według stawki zaproponowanej przez wykonawce- żadnych negocjacji. Do tego w gratiaie jedzonko, napoje i wszystko co potrzeba. I znaleźć tych dwóch pracowników było bardzo ciężko, pomogły znajomości i spore zasoby gotówki w portfelu.
W budowlance są mega problemy teraz. Ludzie nie mają kasy bo właśnie mieli odłożone np 7 tys na materiał i kolejne 7 na robocizne. A teraz materiał tak leci do góry że zamiast tych 7tys ktoś by musiał dać 12tys. A koszty robocizny też idą w górę. A wszystko wciąż leci do góry. I ludzie odwołują roboty bo kasy brak. A sam budowlaniec nie może dać gwarancji, że cena będzie stała. No bo jak.
Nawet tutaj ludzie z budowlanki pisali w komentarzach, że jest mega ciężko ze względu na wzrost cen materiałów. Ludzie wolą poczekać niż płacić kupę hajsu za robociznę i materiały.
Jedzonko i napoje w gratisie to jak trochę dajesz się dymać lub jesteś za dobra. U mnie robotnicy nie chcieli nawet wody (przynieśli swoje napoje i jedzenie), dali się tylko namówić na ciasto.
Ohlala, nie ja tylko znajoma mi osoba😉 poza tym nie uważam tego za "dymanie". Jak komuś zależy na szybkim wykonaniu usługi, to się zachęca pracownika, jak tylko się da. Zwłaszcza, że jak szukaliśmy ludzi do remontu, to większość fachowców miała pozaklepywane terminy na kilka miesięcy do przodu.
@PoraNaPiwo
Nie wiem, skąd się wziął ten bzdurny zwyczaj u nas. Przecież większość pracowników nie jest karmiona przez swoich szefów czy klientów. I w sumie takie specjalne traktowanie doprowadziło do tego, że robotnikom wydaje się, że mogą robić z klientami, co im się podoba. Na dobrego fachowca po prostu się czeka, a nie go karmi :P
@ ohlala: Potwierdzam. Fachowiec profesjonalista przychodzi, robi swoje, kasuje ciezki pieniadz i ulatnia sie. Czasami jeszcze robi zdjecia, jesli pracuje na wlasny rachunek.
Wyceny sprzed trzech lat :cena czarnucha -2,3 do góra 3 zł. Obecnie skokowo od 6 do 12 zł. za kg.
Masakra,.
Podsumowując: jesteście przedsiębiorcami, choć wasze przedsiębiorstwa są nierentowne. Od dwóch lat wydajecie oszczędności, ale nie żadne z was
nie podjęło pracy, która przynosiłaby zyski. Dziecko ma prywatne przedszkole, choć was na to nie stać. Dziecko w wieku przedszkolnym domaga się wakacji za granicą (!!!). W całej tej sytuacji najbardziej martwi cię fakt, że nie stać cię na huczne urodziny... Może czas dorosnąć i iść na etat, nawet jeśli to nie szczyt marzeń? I mniej skupiać się na porównywaniu do innych, bo te drogie wakacje, to raczej twoje marzenie, a nie dziecka, a "wymarzone urodziny" w twojej sytuacji, to typowe "zastaw się a postaw się", żeby udowodnić znajomym jak ci się świetnie powodzi?
Zwijaj firmę i do roboty.