Kilka lat temu temu, gdy byłem w 2 klasie gimnazjum, rano, szykując się do szkoły, zastanawiałem się, jakie to jest uczucie chodzić w koronkowych majtkach... Więc wyciągnąłem z szuflady majteczki z koronki swojej mamy i założyłem. Postanowiłem, że pójdę w nich do szkoły, bo przecież i tak nikt się o tym nie dowie.
Przez pierwsze kilka lekcji było w porządku, dopóki na jednej z nich nie przyszła pielęgniarka. Okazało się, że są badania i musiałem się przy kolegach rozebrać do bielizny...
Dodaj anonimowe wyznanie
Majteczki - jakby pedofil pisał o bieliznie dziewczynki, którą zgwałcił.
Niepokoi mnie twój wpis....
A dlaczego przy kolegach?
,,Przy udzielaniu każdego świadczenia zdrowotnego pielęgniarka ma prawny obowiązek zapewnienia takich warunków podczas badaniu, które gwarantują poszanowanie prawa do intymności i godności pacjenta."
Ta, bo w szkołach ktokolwiek się tym przejmuje.
A powinni. Może ktoś to przeczyta, zapamięta i kiedyś mu się przyda. Kto wie :)
W wielu szkołach nie dość, ze badani były przy kolegach, ale i komentowanie... "Czy nadal moczysz się w łóżko?" - ot, takie przyjemności.
Z drugiej strony pielęgniarka robiła awanturę, że po WF nie jesteśmy umyci. Szkoda, ze nie wiedziała, że prysznice w szkole to fikcja, zamknięta na kłódkę.
Mam nadzieję, że to zboczenie zostało stłamszone w zarodku.
Ja mam nadzieje, ze przestal podbierac innym ludziom bielizne. Niech nosi, co chce - byle swoje.
heterochromia co racja to racja. Ciekawe czy dał do prania czy po prostu odłożył na miejsce.
Może chciał sprawdzić czy to jego rozmiar... a w sklepie tak głupio bieliznę przymierzać....