#tbSEn

Wkurzają mnie ludzie, którzy gadają, że przychodzi taki młody po studiach i chce Bóg wie ile zarabiać. Mam 25 lat i chcę po prostu za coś ŻYĆ! Dobrzy są też tacy – ma 35 lat, lata doświadczenia, zarabia może 3500 max 4000 netto i mówi, że młodym po studiach to nawet minimalna to za dużo. Że on zarobi 2-3 razy więcej. Nieważne, że pewnie gówno miał na początku, ale że on miał, to inni też mają mieć. Po co młody ma dobrze zarabiać, po co w ogóle iść na studia, skoro bez można zarobić więcej. Przeraża mnie życie w tym kraju, gdzie osoby, które się uczyły są jeszcze oczernianie i zeszmacone. Zamiast inwestować w technologię w kraju, skoro teraz „każdy” może skończyć studia, to lepiej hodować Mirków, bo więcej potrzeba robotników.

Mieszkam z dziewczyną w mieście, gdzie ceny najmu są po prostu ogromne. Nie mamy możliwości przeprowadzić się do swoich rodzinnych miast, więc musimy spłacać czyjś kredyt, przy okazji bez możliwości wyjścia na swoje. Potem wracam do domu i słyszę „Po co ci te studia były? Maciek miał dwóje i teraz ma firmę i zarabia na takich jak ty”. Taki Maciek potem pieprzy głupoty, jak to źle mają przedsiębiorcy w Polsce, ile to musi płacić pracownikom. Aha, płacić – minimalna na umowę, reszta pod stołem. Nawet nie zainteresuje się ile musiałby dawać w Niemczech czy innych państwach zachodnich do państwa na pracownika. Przeraża mnie dosłownie to, że social media wbijają ludziom to, że po co się uczyć, idź na swoje i potem narzekaj i „ruch...” swoich pracowników. Bo państwo takie złe.

Kurna, żebym ja miał jakieś marzenia z dupy... A po prostu chciałbym mieć mieć dziecko, które mógłbym wykształcić, mieć swoje mieszkanie, bo sorry, ale na emeryturze już nie będzie mnie stać, aby spłacać czyjś kredyt, tylko na opłaty i jedzenie. No i skoro się „rozwijamy”, to nie powinno być problemem takie proste marzenie. Jednak w tym przypadku zostanę nazwany roszczeniowym młodym po studiach... Przez osoby z doświadczeniem, które zarabiają tyle, co powinien młody, a one powinny mieć minimum dwa razy więcej. I przez Januszów biznesu.
JoseLuisDiez Odpowiedz

Po to są staże, praktyki, kursy, czy inne szkolenia - trzeba zdobyć gdzieś jakieś umiejętności i doświadczenie. Nie oczekuj, że ktoś kto dopiero co zakończył edukacje i nie ma praktycznie żadnego doświadczenia, będzie zarabiać tyle samo co pracownik z kilkunastoletnim doświadczeniem.
Same ukończone studia nic nie dają, niczego nie gwarantują. Otwierają pewne drzwi, dają pewne możliwości, ale i tak najważniejsze są kompetencje, umiejętności i doświadczenie (i niestety w polskich realiach znajomości, układy, kolesiostwo, przynależność partyjna, koligacje rodzinne, czy kto co z kim robi w łóżku). Zresztą poziom uczelni w Polsce jest dość niski - zamiast na jakości, nastawione są na masową "produkcje" licencjatów i magistrów. Niestety to jest bolesne, dla osób z wyższym wykształceniem, którzy nie zarabiają jakiś kokosów, a ich koledzy, którzy w podstawówce ledwo zdawali, teraz mają własne firmy i kupę kasy.

ohlala Odpowiedz

O, już niektórzy się zesrali, że studia za mało, wszystko za mało. Nie zrozumieliście chyba sensu wyznania - jeśli ktoś pracuje na pełen etat to powinien być w stanie normalnie się utrzymać. I nie ma zasłaniania się, że ktoś, kiedyś miał gorzej. Zamiast źle życzyć młodym należy ich wspierać, żeby nie musieli mieć tak ciężko, jak kiedyś ich rodzice.

PoraNaPiwo

Zgadzam się w 100%. Osoba pracująca za najniższą krajową powinna być w stanie się samodzielnie utrzymać: wynająć mieszkanie/ pokój, kupić jedzenie, ubrania, kosmetyki. Mieć od czasu do czasu na jakąś małe wyjście lub wypad za miasto. Jeśli tak, jak w wyznaniu, para pracująca nie może się utrzymać, to znaczy, że coś jest mocno nie tak.
Parę lat temu, jak zaczynałam swoją pracę, to za najniższa krajowa wynosiła 1200 zł. Pracowałam też dodatkowo w weekendy za jakieś 500-800 zł miesięcznie. I z tego starczało mi na: opłacenie mieszkania, jedzenie, bilet do pracy (około 300 zł), utrzymanie swojego konia, ubrania, kosmetyki i sprzęt jeździecki. Wiadomo, że nie żyłam w przepychu, ale na wszystko starczało. Gdybym nie dorabiała, to pewnie nie miałabym konika, ale coś za coś. Dziś za te same pieniądze, to starczyłoby na wynajem mikro mieszkania i opłaty. Plus może coś by tam zostało na parę dni jedzenia.

karlitoska

PoraNaPiwo mamy taką politykę, że bawimy się w socjal, na który nas nie stać, to młodzi ludzie zamiast za swoje pasje, płacą w podatkach za wsparcie innych. Taką władzę sobie wybraliśmy to tak mamy...

Postac

Można też pracować, zarabiać całkiem porządnie, a i tak nie być się w stanie utrzymać. Miałam koleżankę na studiach, która dostawała od rodziców 1500 zł miesięcznie. Ja wtedy zarabiałam 1200 plus dostawałam stypendium naukowe, ale je odkładałam. Obie płaciłyśmy po 650 zł za wynajem pokoju. I co miesiąc, dosłownie co miesiąc, ona pożyczała ode mnie 20-50 zł, bo jej brakowało na jedzenie. Jednocześnie co miesiąc, od razu po przelewie od rodziców, codziennie jadła w restauracji (nie taniej studenckiej stołówce), kupowała minimum 2 drogie kosmetyki i szła do kina. Kompletnymi brak umiejętnością zarządzania pieniędzmi. Miała więcej ode mnie, a to jej ciągle brakowało.

PoraNaPiwo

Karlitoska, weź nawet nie wspominaj o tym rozdawnictwie. Szlag mnie trafia, jak sobie myśle, ile z moich pieniędzy idzie na utrzymanie bombelków Karyn i Sebixów. A ludzie, którzy pracowali całe życie nie mogą dostać się np do lekarza.
Postac, to już inna sprawa.

Postac

Mnie to rozdawnictwo wkurza też z innego powodu. 500+ to chyba najbardziej znany program i jak chodziłam w ciąży czy z dziećmi to często spotykałam się z nieprzyjemnościami, bo przecież dzieci tylko dla pieniędzy zrobiłam. Na pewno. A ciągle ktoś i tak protestuje, że za mało dostaje... Bo tylko daj i daj.

Anonimowabulbulator Odpowiedz

Ja polecam po prostu wyjechać z tego kraju.... tu się nie da godnie żyć na godnym poziomie wykonując zwykłą pracę np. Fizyczną a nawet jak się ma taką do której są potrzebne większe kwalifikacje to i tak musisz mieć często szczęście albo lata doświadczenia żeby godnie żyć.
Po co się męczyć, lepiej nie będzie, wolę wspierać gospodarkę innego kraju.

Bergblattstein

Za granicą jest jeszcze gorzej, jeśli chodzi o znalezienie pracy w zawodzie. Zaczynasz od zera, bo nikt uznaje ani studiów ani doświadczenia z Polski.

Sama skończyłam architekturę a pracuję na kasie za marne pieniądze. Strasznie trudno o lepszą pracę za granicą, bo kręcą nosem na polskie imię, na akcent, mimo tego że mam wykształcenie i doświadczenie w zawodzie, a językiem posługuję się płynnie. Koleżanka z kasy skończyła prawo w Polsce i też jej nie lepiej.

Anonimowabulbulator

Akurat prawo jest specjalizacją która mocno różni się w każdym kraju. Można zostać w Polsce i zdobyć pierwsze doświadczenie i uczyć się języka, a potem wyjechać. Pewnie sporo zależy od branży, w swojej na razie sama nie chcę pracować więc nie wiem jak to będzie.

PeggyBrown2022

Zgodnie z tytułem książki Rafała Wosia, "To nie jest kraj dla pracowników"...

karlitoska Odpowiedz

W moim zespole, na najniższym stanowisku, osoby po studiach, zaczynają od 3 tys. na rękę. Prawda jest taka, że przez pierwsze dwa miesiące asystent się uczy, więc nie przynosi firmie specjalnego zysku, jak wyjdzie jego pensa na zero to jest dobrze, do tego ja zamiast skupić się na swoich projektach poświęcam mu czas, więc też nie zarabiam tyle dla firmy ile normalnie. Dopiero w trzecim-czwartym miesiącu nowy pracownik zaczyna być względnie samodzielny i pracodawca zaczyna zarabiać na jego stanowisku. Jak ktoś jest sprytny, po trzy miesięcznym okresie próbnym prosi o podwyżkę i dostaje te 3,5 tys. na rękę, bo lepiej dać mu trochę więcej niż znowu tracić czas na przyuczanie nowej osoby. Prawda jest taka, że potem to już wszystko zależy od podejścia do pracy - im więcej firma zarabia dzięki Tobie, tym więcej zarabiasz Ty. Myślę, że większość przedsiębiorstw ma takie podejście. Niestety, nikt nie będzie dopłacał do Ciebie, bo koszty wynajmu czy życia są wysokie - przedsiębiorstwa borykają się z tym samy, też muszą płacić czynsze itd. ... Jak zaczynałam, na najniższym stanowisku startowało się od 2,5 tys., a za mieszkanie z chłopakiem płaciliśmy 2 tys., więc te 4-5 lat temu realia były bardzo podobne... Początki zazwyczaj tak wyglądają, na początku trzeba przebidować, zdobyć doświadczenie. Bez studiów też można dobrze zarobić np. jako sprzedawca, a potem masz system nerwowy zjechany do zera i nerwicę na 40-te urodziny. Warto było studiować.

Kajzer Odpowiedz

Prawda jest taka, że najpierw musisz pokazać nie tylko co potrafisz ale jak pracujesz, jak dogadujesz się z ludźmi jak z nimi współpracujesz, czy umiesz podejmować decyzję, brać odpowiedzialność, kierować zespołem, rozumiesz nie tylko szczegóły ale i całość itd itd. Potem możesz stawiać warunki.

PeggyBrown2022 Odpowiedz

Znam ten ból. Jestem tuż po skończenia prawa i w żadnej kancelarii nie dostałam więcej niż minimalną krajową. Autentycznie najlepsza była pani radca, która zwracała za dojazd i jestem za to wdzięczna. Notariuszka karała mnie nakazem pracowania za darmo i stawiała za wzór osoby, które podobno "pracowały" u innych notariuszy za darmo przez 2 lata. Nie wiem, czy to prawda, czy to tylko bajka do straszenia pracowników. Wypominała nam to, że nam płaci minimalną. Odeszłam stamtąd.

Postac Odpowiedz

Dobrze zarabiają ludzie, którzy dobrze pracują. Skoro Ty wcześniej nie pracowałeś, to nikt nie zna Twojej wartości jako pracownika i nie da Ci zarobić więcej. Świeżo po studiach zazwyczaj zaczyna się z dosyć niskimi zarobkami, by je podnosić.
Masz 25 lat i skończone studia. Wykorzystaj czas na zdobycie doświadczenia. Zawsze możesz na początku dorabiać. Jesteście we dwoje, to powinno Wam się udać coś wynająć, przeżyć i trochę odłożyć. A jak będziecie zarabiać więcej, to i mieszkanie można będzie kupić. Tylko najlepiej przed dzieckiem, bo ono obniża zdolność kredytową.

Sama studia skończyłam i podczas nich odbywałam staż. Dzięki temu od razu po studiach może nie zarabiałam najlepiej, ale też nie była to minimalna. Może trzeba było pomyśleć o stażu lub praktykach? Albo magisterkę robić weekendowo (lub wcale) i jednocześnie pracować?

KaziuLG Odpowiedz

Witamy w Polskiej rzeczywistości.
Po pierwsze, nie napsiałeś jakie studia skończyłeś. A to ma ogromny wpływ. Ludzi z papierkiem dla papierka jest na pęczki (mówie to jako przedsiębiorca przeprowadzający rekrutacje)

Po drugie nie widze, żebyś miał jakiekolwiek doswiadczenie zawodowe. Nie wiem co potrafisz, uczelnie w Polsce wypuszczaja teoretyków gotowych do pracy w latach 2000. Niestety przez to, że poszły w ilość a nie jakość są spóźnieni w kształceniu przyszłych pracowników o min 20lat. (Nie wszystkie oczywiście)

Po trzecie język, język i jeszcze raz język. Prawie wszystkiego można człowieka naczyć jeżeli będzie chciał, ale język to podstawa. Przykre jest to jak wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy.

Nie będę się tłumaczył jak duży jest koszt zatrudnienia pracownika bo wszystko zostało już tutaj opisane. Kiedyś ktoś mi doradził, żeby pracownik był "opłacalny" musi zostać z jego pracy min 2k. A było to dobre 5lat temu więc w mocno innej rzeczywistości. Żeby tak było ty przy zarobkach 4k musisz dla firmy zarobić 10k. To jest biznes. Nikt nie zatrudnia ludzi dla hobby.

Zauważyłem, że ludzie dzielą się w sumie na 3 typy jak przychodzą na rozmowę.

1. Osoby od razu po studiach, bez doświadczenia. Wymagania min ~5k na reke. Te osoby są najbardziej komunikatyne i zabawne jednoczesnie. NIe interesuje ich czym beda sie zajmować w pracy tylko jakie są dodatki, godziny pracy, czy moga korzystać ze służbowego sprzętu prywatnie, czy można pracować zdalnie etc.
2. Osoby z doświadczeniem, ale nie branżowym. Wymagania ~3.5k
3. Osoby z doświadczeniem branżowym. Wymagania ~4,5k

Nie ma co się załamywać. Szukać, chodzić na rozmowy przygotowanym (to tez nie takie oczywiste) i w końcu się udą. Czasami lepiej jest zacząć od mniejszych pieniędzy kosztem doswiadczenia.

P.S
Możesz się wkurzać, że ktoś nazwie Cie roszczeniowcem po studiach. A możesz też to olać i skupić się na rozwoju swoim i swojej rodziny. Wybierz sam.

Econiks

"NIe interesuje ich czym beda sie zajmować w pracy tylko jakie są dodatki, godziny pracy, czy moga korzystać ze służbowego sprzętu prywatnie, czy można pracować zdalnie etc."

Kolejny Janusz biznesu, który myśli, że ludzie pracują hobbystycznie, bo firma jest fajna. Jak ci młodzi mają czelność pytać o dodatki i przywileje w miejscu pracy 🙄

Vito857 Odpowiedz

Znam ludzi, którzy na studiach łapali się każdego kursu i stażu, byleby sobie dopisać coś do CV i nabrać doświadczenia. Może tędy droga.

KrolOdyn Odpowiedz

***** *** i Konfederację

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie