#taJpd
Akcja dzieje się ok. 10 lat temu. Ok. 30-letnia ja, sama, nie szukająca z wielu przyczyn faceta, i moja mamusia, kobieta "pragnąca" zięcia. Typ, który swata przy byle okazji, a to "Zosiu, przyjedź po mnie, bo późno, a ja u koleżanki" - koleżanka zawsze miała syna w moim wieku, "A ten Andrzej mojej koleżanki to taki fantastiko..." - jej wszystkie koleżanki miały cuuudownych synów. Więc któregoś dnia zgodziłam się na randkę w ciemno (tak, nie dość, że swaty, to jeszcze w ciemno).
Nadszedł TEN dzień, godzina zero, czekam w galerii w umówionym miejscu. 15 minut mija, cisza, nie ma chłopa, piszę esemesa "Gdzie jesteś, czekam już 15 min, chyba mnie nie wystawiłeś?". Otrzymuję odpowiedź "Korki, zaparkowałem, zaraz będę, szukaj faceta w brązowym sFetrze". Idzie, wysoki, nawet przystojny... Tylko ten sFeter, jak z tatusinej szafy, ale myślę "Zośka, nie skreślaj, to tylko sweterek, Zośka, charakter się liczy, nie styl!".
Przywitanie, standardowe teksty i komplementy itd... Film, a potem kawa i ciacho w kawiarni. Ale coś mi nie grało. Facet 30+, mieszka z rodzicami, sam, bez długoletnich czy krótkotrwałych związków, coś tu nie tak... Ale Zośka nie skreśla, dalej robi wywiad środowiskowy.
Zakończenie nawet udanej randki (tak w skrócie) - facet okazał się być gejem, który z powodu swojej pracy i rodziców nie chce wyjść z szafy, ale łazi na randki i czasem spotyka się z kobietami, żeby "inni nie gadali". Ukrywa swój związek z gościem w innym mieście, i jego tekst na koniec " Tylko nie mów nikomu, proszę, wymyśl jakąś bajkę..." .
Nie powiedziałam, w sumie i tak by nic z tego nie wyszło, bo nie pasowaliśmy do siebie ;).
Przypominając sobie niedawno tę historię, spytałam mamy, czy pamięta Andrzeja. Okazało się, że wyjechał do Niemiec i tam pracuje i ma" kogoś". Skurczysyn dalej nie powiedział rodzicom.
No cóż, Andrzeju, trzymaj się tam w wielkim świecie :D.
Też przez długi czas byłam sama i bardzo irytowały mnie próby swatania (przez znajomych, rodzinę). Nigdy nie zrozumiem co tacy ludzie mają w głowie.
Twoje szczescie oczywiscie. Coz innego?
Myślę, że tacy ludzie mają zamiast mózgu kał lub watę.
Corazwiecejpustki, tylko że to nie jest definicja szczęścia osoby, której to dotyczy, tylko taka narzucona z zewnątrz. Dbasz o szczęście bliskich osób według własnego widzimisię, czy pytasz ich o zdanie i czego chcą od życia?
PaniPanda z drugiej strony trzeba liczyć się z tym że starsze pokolenia miały inne standardy i inaczej pojmują niektóre rzeczy. Takie próby swatania o ile nie przesadnie nachalne to rzeczywiście okazanie troski i chęć pomocy. Patrząc że kiedyś niezamężna 27 latka była już starą panną (i to jeszcze ze 30 lat temu patrząc po relacjach z rodziny mojej i partnera) to przy obecnych standardach tacy rodzice starszej daty (60+) się martwią że braknie "dobrego materiału". Zwłaszcza jeśli nie są tacy nowocześni.
masz racje Buleczko, oni to z opacznie pojetej troski robia
sam wiedza, co dla kogos najlepsz ei ja im nie zabieram dobrych intencji
zazwyczaj ci kandydaci to jednak tacy jacys dysfunkcyjni i malo nadajacy sie do relacji...
Bo oni myślą że bez faceta to się nie da żyć, że się szczęśliwym być nie da bez faceta.
bazienka na pewno z tego konta korzysta ta sama osoba co kilka miesięcy temu?
Bo kojarzę cię jako całkiem inteligentną osobę, a poziom jaki ostatnio przedstawiasz nawet przez samą składnię zdań jest już nieco inny. Wszystko w porządku u ciebie?
Owszem ale logicznie patrząc to te swaty odbywają się po uzgodnieniu z matką tego delikwenta która zazwyczaj jest koleżanką matki/ciotki która swata. Wyobrażasz sobie żeby przedstawiały swoich kawalerów inaczej niż w dobrym świetle?
nie no jasne, ze pewnie zachodzi tu nieporozumienie w wielu wypadkach- swatajaca albo naslucha sie, jaki to ten synek kolezanki dobry spokojny uczciwy, wrazliwy chlopak, i na zle kobiety trafial, bieaczek
albo sam wywrze na swatajacej dobre wrazenie, bo np. mowi "dzien dobry " na klatce...
i ja rozumiem, ze taka matka poleca takiego kawalera corce w dobrej wierze, nasluchawszy sie tego dziendobry i superlatywow
czasem takie swaty skutkuja dobrym zwiazkiem, ale z mojego doswiadczenia bardzo rzadko, szczegolnie jesli taki synus mieszka z mamusia po 30- wg mnie to w wiekszosci przypadkow (jesli np. mama nie wymaga opieki) oznaka jakiejs dyzfukcji emocjonalnej
a juz najgorzej na tym wychodza psychicznie synkowie matek samotynych, bylam z jednym, podziekuje
bazienka i tu się akurat z tobą zgodzę.
Słowem myślę że warto przymykać oko na takie swaty bo jednak są zazwyczaj w dobrej wierze ale nie znaczy to absolutnie że trzeba się na nie zgadzać.
Ja tam bym chciał, by ktoś mnie zeswatał z jakąś dziewczyną :D
W sumie co jest dziwnego w braku związków w tym wieku?
Bo w wieku +/- 30 lat przeważnie ma się już za sobą jakieś zakochania lub zauroczenia. Ja też bym się zastanowiła czy napewno jest wszystko okej, normalny ludzki odruch
I potem człowiek chce się z kimś związać, kogoś poznać i dupa bo jest skreślony na starcie za to, że nie był w związku. Fuck logic
Nikt nie powiedział że osoba odrazu jest skreślona. To jest po prostu częsta, pierwsza myśl, która przychodzi do głowy. Każdy o każdym ma jakieś pierwsze wrażenie
jesli ktos do 30 nie byl absolutnie z nikim, ani w szkole, ani po niej, to jest zazwyczaj jakis problem psychiczny/emocjonalny
nie wierze , ze przez 15+ lat nie trafila sie nawet jedna osoba, ktora z normalna osoba nie probowala tego zwiazku stowrzyc
zazwyczaj to maminsynki, skrajni introwertycy siedzacy w jaskini, osoby z jakas denerwujaca wad,a zachowujace sie w sposob uciazliwy, majace problemy z higiena, pasozyty siedzace na garnuszku mamusi bez kieszonkowego na randki, socjopaci, ten level
serio Mrowkojad ma racje- jak ktos do 30 nie mial nikogo to jest z nim zazwyczaj cos nie tak
jest roznica pomiedzy kims samotnym kolo 30, ale po kilku zwiazkach lub nawet jednym dluzszym a osoba, ktora nigdy do tego wieku w zwiazku nie byla
Mnie by bardziej zastanawiało co jest nie tak z kimś kto był w kilkunastu związkach, które się rozsypały. To jest dopiero sygnał ostrzegawczy, że na dłuższą metę coś nie gra w tej osobie
Żadna skrajność nie jest dobra
I to jest najgorsza randka?! Kobieto...
Dopóki żyjemy w homofobicznym, rasistowskim i antysemickim społeczeństwie, dopóty osoby nieheteronormatywne będą musiały się ukrywać.
things leftists say that would be awesome if they were true
Jak w każdej grupie społecznej trafiają się i idioci. Ja nie chodzę i nie gadam, że wszyscy ludzie hetero to złodzieje, bo jeden hetero facet kogoś okradł.
Ale łatwo łykacie baita, eh.
Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale na pewno nie w Polsce, bo tu społeczeństwo nie jest homofobiczne ani rasistowskie.
Mnie chyba najbardziej smuci istnienie człowieka mającego ponad 30 lat, który żył na garnuszku rodziców i w wielkiej tajemnicy odnośnie swoich preferencji związkowych. Zastanawiam się jak dużo jest takich ludzi? Którzy teoretycznie są w wieku, w którym statystyczny obywatel ma rodzinę, stałą pracę, własne lokum - choćby i na kredyt - krótko mówiąc: jakieś tam własne życie.
Mieszkanie z rodzicami będąc już w pewnym wieku zwyczajnie ssie :( I nie nabijam się teraz, tylko zwyczajnie żal mi, że takie zjawisko ma miejsce.
deryldickson, co wy macie z tym umbrielem?
Nawet goscia nie znam a widze ze wspominacie o nim pod kazdym wyznaniem, tak jak kiedys bazienke
@niepatrznanie
tak mi się skojarzyło:
"- cos ty taki nienapasiony? Sto razy mówił, że masz nienawidzieć to kargulowe plemię! Toż ona nie dla ciebie!
- ale tato! jak ja się napatrzę... tak dobrze...i w nocy się przyśni... to jej tak nienawidzę! że strach!
- ...stawaj no z tamtej strony!"
niepatrz, a to taka ogolna wojenka Umbriel kontra deryl, Drago, boruta ( co do badara nie jestem pewne)
laza za nim po wyznaniach i zaczepiaja albo tak jak tutaj nie ma typa, ale trzeba walnac komentarz z dupy i komus dosrac, jak kiedys mi to robila Hvafaen
zryte banie i tyle
Łatwo się ocenia. Osobiście też uważam że 30 lat i mieszkanie z rodzicami jest mega słabe. Ale, jeśli w domu jest gościem i spędza z uwagi na pracę większość czasu na wyjeździe, to powiedzmy rozumiem.
@Imaginarium Gdzie tu jest informacja o garnuszku rodziców? Miał pracę. Może mieli duży dom? Może utrzymywał rodziców?
Mój brat mieszkał z rodzicami, gdy jego żona wyjechała na dwa lata na kontrakt do Austrii. Stwierdzili że szkoda wynajmować gdy on żyje między swoją pracą a żoną. I też słyszał to słynne z rodzicami po 30? Na garnuszku?
Też nie wiem, gdzie tu jest cokolwiek o utrzymywaniu przez rodziców. Jest tylko informacja, że z nimi mieszka. Jeśli to nie jest dla żadnej ze stron jakąś uciążliwością, to ja nie rozumiem, co jest w tym takiego złego i dziwnego. Ja mam 25 lat i niedawno wyprowadziłam się od mamy, ale gdybym była sama, to na pewno jeszcze bym o tym nie myślała, bo bardzo wygodnie nam się żyło razem. I nikt nikogo nie utrzymywał ;) Mieszkałyśmy sobie w sumie jak współlokatorki.
Hva ja cie prosze, jak pojawil sie Norweki kot- z miejsca doyebal sie do mnie, stad skojarzenie moje i innych, ze multi Eti
to samo bylo z Hva- inni zwracali ci uwage, ze sie do mnie dopiertalasz i masz obsesje i to nawet osoby, ktorych nie uwazalas za moje multikonta- Inni, lotos i ktos jeszcze pisali wprost, ze jak z kazdego konta bedziesz walic to samo chamstwo wobec tych samych osob, to wszedzie cie poznaja, chocbys miala 100 nickow
takiego gaslightningu to ja nie lubie i sie na niego nie nabieram
Ambra dokladnie, albo jak, np. rodzice wymagaja opieki
ale generalnie jesli wszystko jest ok, to mieszkanie do tego wieku z nimi jest dysfunkcyjne
tramwajowe ale chodzi o sam fakt mieszkania z rodzicami i niebrania odpowiedzialnosci o wlasne zycie
ja bym nie chciala np. uprawiac seksu jak jego mamusia bedzie za sciana
czlowiek w tym wieku powinien dazyc do samodzielnosci i budowania swojej rodziny oraz gniazda, a nie u rodzicow siedziec do poznej doroslosci
tak, dodaj, ze zazdroszczaca ci wszystkiego, modelko z gazetek Lidla
chyba jednak lepiej wrocic do ignorowania i przygladac sie, jak ujadasz w komentarzach, probujac zwrocic moja uwage
bawilo mnie to
Współczuję fatalnej randki.
Phi.. i to ma być najgorsza randka? 😋 Ja się któregoś razu w trasie teatralnej nudziłem z deczka w obcym, dużym mieście. Odpaliłem więc Tinder i, mniej więcej godzinę później jakieś dziewczę chciało się umówić na piwo i spacer. Spoko. Laska nie miała o sobie przez apkę zbyt wiele do powiedzenia, no ale, po pierwsze, nie każdy umie pisać, po drugie.. to Tinder, w, sumie, po trzecie, po prostu nie chciałem sam się pałętać po rynku, więc wymagania co do towarzystwa miałem raczej niewygórowane. Pomyślałem, że co mi tam, wypiję z jakąś całkiem ładną dziewczyną drinka, porozmawiamy, czas szybciej minie.
O dziwo, dziewczyna nawet przypominała osobę na zdjęciach, co było miłym zaskoczeniem.. do czasu. Laska była głupia. Tak koszmarnie, niewyobrażalnie tępa, że to przechodzi ludzkie pojęcie.. wybuchała co chwilę kretyńskim chichotem, wieszała mi się na ramieniu i z totalną pustką w oczach i twarzą, na której próżno by szukać myśli jakiejkolwiek, o głębszej nie wspomnę, raczyła mnie tekstami typy "Ależ Ty mądry jesteś..bo ja to taka głupiutka, wiesz?.. hihihihihih" 🤦 po 10 minutach miałem dość. Wstałem, zapłaciłem rachunek i wyszedłem. Zostawiłem za sobą 3/4 kufla mojego ulubionego piwa... 🥺