#tZPfe
Aby osiągnąć wymarzony wizerunek potrzebna była jeszcze tylko jedna rzecz - długie, tłuste włosiska, ażeby móc łopotać łbem na koncertach. Decyzja podjęta - zapuszczam. Nigdy nie spodziewałem się, że to kurewstwo będzie rosło tak długo.
Najpierw kłaki właziły mi w oczy, potem zaczęły się kręcić we wszystkich kierunkach, ale dałem radę. Po dwóch-trzech latach unikania nożyczek moje pióra miały zadowalającą długość. Nastał wreszcie ten dzień, że mogłem pójść do fryzjera i poprosić o lekkie korekty. Z tyłu miałem bowiem zdecydowanie dłuższy dywan niż z przodu.
Znalazłem na osiedlu jakiś mały zakład o wyglądzie zapchlonej speluny. W środku, na fryzjerskim krześle drzemał sobie staruszek. Obudzony, założył na nos okulary z grubymi szkłami, narzucił na siebie fartuch i zapytał:
- Jak tniemy? Na łyso czy na Scootera?
- Ani tak, ani tak. Proszę o urżnięcie z tyłu tak ze 20 centymetrów.
Usiadłem, dziadek zarzucił na mnie chustę, przejechał mi po kłakach grzebieniem, a następnie, chwyciwszy mi grzywę z przodu CIACH! - uwalił ze 20 centymetrów... Zanim zdążyłem wrzasnąć, że chodziło mi o włosy z tyłu czaszki, parzyłem na żałosne odbicie w lustrze. Przede mną siedział gość o załzawionych oczach i fryzurze typu "krótko z przodu, długo z tyłu". Obciachowa grzyweczka do wysokości brwi, a z tyłu strąki sięgające niemalże połowy pleców.
Wisienką na torcie był mój młodzieńczy wąsik, który całkiem spoko prezentował się w wersji "metalowej", natomiast teraz mógł pełnić funkcję ostatecznego trofeum wokalisty białostockiego zespołu disco-polowego.
Wybiegłem z zakładu nie płacąc, za to w panice naciągając sobie na łeb kaptur mojej bluzy. W domu, kiedy opanowałem trzęsące się ręce, chwyciłem za nożyczki i maszynkę do golenia mojego taty. Zjechałem się na zero. Kumplom w szkole powiedziałem, że znudziły mi się długie kłaki i że im też radzę je obciąć, bo wyglądają jak ciołki, a nie prawdziwi faceci...
Wsuwkami sobie było grzywkę podpinać :D ale tak na poważnie, to współczuję :(
Czyli nie tylko dziewczynom zamiast końcówek obcinają 40cm długości ;p
Czy tylko ja, gdy przychodzę podciąć końcówki, to zawsze wychodzę z włosami przyciętymi o dokładnie taką długość, jaką sobie życzyłam?
Mi zawsze obcinaja tyle i tak jak chce. Może to kwestia tego, że strzygę się sama. I zawsze tak żeby można z tego zrobić min 2-3 fryzury.
Ahmik Jak to w końcu jest? Obcinają Ci włosy, czy sama to robisz? ;)
Zazwyczaj sama, choć czasem się zdarzy że ktoś mi obetnie. Ale to rzadko i wtedy gdy nie jestem w stanie sama zapanować nad tyłem.
Ale łysy metalowiec to hardcorowy metalowiec :d
Dlatego właśnie nigdy nie ścianami włosów w takich salonach fryzjerskich.Ale mega ci współczuję bo trzy lata zapuszczania włosów to jednak nie tak mało na jak wygląda.
Fajne wyznanie, fajnie napisane.
Ah pamiętam te czasy " a Ty nie jesteś Truuuuuuu metaleeem "
krótko z przodu, długo z tyłu i wąsy na przedzie...
[*]
Ku pamięci cudowi, jakim są długie włosy u osobników płci męskiej
improwizuj, dostosuj się, wygraj
Dlatego nie puściłabym chłopaka do fryzjera. Nie ufam im. Jakby mu za mocno skrócili, to bym pobiła, a jakby baardzo mocno skrócili to chyba by nie uszli z życiem... No nie ręczyłabym za siebie. Ogólnie każde obcięte, długie męskie włosy to jeden martwy szczeniaczek ;'(