#tXgis

Jestem młodą kobietą, żoną i mamą. Mam zawód, pasję, rodzinę i bogatych rodziców. Nigdy nie brakowało nam pieniędzy, nigdy też nie musiałam się starać, żeby mieć wszystko co chciałam. Rodzice kupili, dali. Opinię wśród ludzi mam średnią. Zadufana w sobie, zarozumiała, do nikogo się nie odzywa, jako dziecko byłam rozpuszczona, więc osoby które mnie znają z widzenia od małego, uważają, że jestem taka do dziś.

Tak to wygląda z jednej strony. A z drugiej?
Rodzice prowadzili bogaty tryb życia - znajomi, imprezy co tydzień - narąbani na wakacjach, w ferie, w weekendy. Są miejsca w Polsce, których nienawidzę i do których mam nadzieję nigdy nie wrócić, bo kojarzą mi się z chwilami, w których obcych ludzi pytałam, gdzie są rodzice.

Mój ojciec w końcu, gdy miałam mniej niż naście lat nas zostawił. Po jego spektakularnym odejściu (jak na filmach biegłam za jego autem, gdy odjeżdżał), mama zaczęła mieć poważny problem z alkoholem. 10 lat mieszkałam z kobietą, w tym ładnym domu, pilnując, śpiąc pod drzwiami jej sypialni, zmywając jej wymiociny z podłogi. Dostosowałam swoje życie do jej picia, byłam czujna 24h, co rano sprawdzałam czy jest trzeźwa, jak nie była, to sprawdzałam czy żyje. Zaczęłam mieć stany lękowe, depresję. Wyeliminowałam przyjaciół, głównie ze wstydu. Rodzina? Zapomnijcie. Potrafiłam przez tydzień jeść tylko parówkę z bułką z mikrofali, i nie widzieć nikogo poza pijaną matką. W szkole z kolei same jedynki, cudem poprawiałam wszystkie pały na dwóje, żeby jakoś przemknąć do następnej klasy. Wśród nauczycieli nie było żadnego, którego zainteresowałoby, co się dzieje i jaka jest przyczyna mojej sytuacji. Zakompleksiona, sama w ławce, z czasem wyśmiewana przez rówieśników.

Po bardzo silnych problemach psychicznych - brak czucia w nogach, dziwne uczucie, że pomieszczenie, w którym przebywam kurczy się - poszłam na terapię.
Leczyłam się dwa lata, pół roku byłam na lekach. Tylko dzięki temu nie straciłam życia i coś kliknęło. Nie wie o tym nikt, poza mężem, którego pojawienie się uważam za cud, i matką, która od kilku lat jest trzeźwa.
Dziś uczę się z nią dobrze żyć.
Po terapii zaczęłam mieć obsesję na punkcie budowania perfekcyjnego życia - wciąż nie umiem wyluzować, jestem spięta. Nie mam przyjaciół, nie potrafię zbudować trwałej relacji z żadną z koleżanek. Jestem po prostu zbyt poważna, za nudna, aby chcieć się ze mną zadawać. Każdego dnia pracuję nad sobą. Ale to cholernie trudne. Boję się stracić kontrolę, boję się spontanu, generalnie wciąż się boję. Strach to nadal moje drugie imię, a Pracanadsobą niemalże nazwisko.

Brakuje mi znaków na sensowny koniec. Głównie chcę zwrócić uwagę, że być może ta nabzdyczona panna z niezłą stylówką nie ma much w nosie z nadmiaru torebek, a poważne problemy z emocjami, bo za dzieciaka była po prostu sama
marrynmo Odpowiedz

Najgorsze masz już za sobą, a jeśli Pracanadsobą to niemal Twoje nazwisko, może po prostu... Troszkę odpuść :) Często w kontaktach międzyludzkich jest tak, że bardzo mocne starania niekoniecznie przełożą się na efekt. Ciesz się mężem, tym co już osiągnęłaś, a może uda Ci się pozbyć tego strachu. Poza tym, nie wszyscy muszą Cię lubić! Ważne, żebyś Ty siebie lubiła :).

niedorosla Odpowiedz

Jesteś dla mnie nadzieją. Nie mam takiej sytuacji, jak Ty, jeśli chodzi o życie, ale o problemy psychiczne, pracę nad sobą i po 2 latach ciągły strach, brak spontanu, a na myśl o tym, że coś się może niepodziewanie stać, robi mi się słabo i chcę się przed tym obronić rękami i nogami. JAK DOBRZE ROZUMIEM.
Podpisuję się też imieniem i nazwiskiem.
Dziękuję Ci za to, co napisałaś!!!!!!
Głupio to brzmi w takich sytuacjach, ale pierwszy raz od dawien dawna, poczułam się, że nie jestem sama na tym świecie.

annakarenina307 Odpowiedz

Odpusc sobie prace nad soba. wierz mi zle to wpłynie na ciebie. Wez po prostu zaakceptuj, ze jestes taka jaka jestes. Nie kazdy musi cie lubic. Pozatym, co to za przyjaciele co wiedza lepiej od ciebie i nie odnoszą sie do sytuacji oceniajac ja tylko wiedza wszystko najlepiej. Tamci ludzie maja pewnie Ci za złe cos czego nie zrobiłas. Otaczaj sie ludzmi podobnymi do Ciebie.

WildDiamond Odpowiedz

Masz syndrom DDA

WodaGazowana

A wiecie ze ten syndrom występuje tylko w Polsce?
Nikt inny na świecie o nim nie słyszał i nie ma takich diagnoz.
Bardzo mi to pomogło bo myślałam ze ja jestem takim dzieckiem. Nagle dowiedziałam sie ze DDA właściwie nie istnieje i jakby... przestałam o sobie tak myśleć.
Poszłam do przodu dużo szybciej kiedy pozbyłam sie tego balastu.

NoharaRin Odpowiedz

Kolejni nauczyciele nie reagujący na krzywdę dziecka... Bo nie wierze ze nikt nie zauważył ze zawsze siedzisz sama, z nikim nie rozmawiasz, nie wspominając nawet o wyśmiewaniu eh

tabakapincet Odpowiedz

Pojojcz jeszcze trochę, że całe życie opływałaś w luksusy. Przynajmniej miałaś możliwość mieć depresję. Niektórzy w tym czasie zajęci są pracą i zarabianiem na życie..

W czasie nastoletnim?

tabakapincet

W czasie nastoletnim też można się zająć czymś bardziej pożytecznym niż uzalanie się nad sobą.. Ostatnio depresja stała się niezwykle modna..
Robicie z prawdziwej choroby cyrk przypisując do niej zwykłe rozterki nastolatków..

Gdy ma się naście lat powinno się uczyć do matury, popełniać głupie błędy i budować relacje a nie zajmować się matką, która zatraca siebie i swoje dziecko w kieliszku wódki. Skąd wiesz czy autorka podczas życia w takim bajzlu nie zajmowała się swoim hobby, czy nie musiała dorabiać by mieć swoje? Skoro mimo życia z alkoholikiem ułożyła sobie życie to prawdopodobnie nie poszła w picie czy narkotyki jak większość takich dzieciaków, tylko jakoś zapracowała na siebie.

TylkoRaz

Palmolive, nick autora podświetla się na niebiesko. Wiemy, że to Ty więc już się nie wygłupiaj.
Pozatym nie naciągaj się z tym typem, on tak specjalnie bo lubi jak się tłumaczysz i stękasz. Każdy rozsądny człowiek wie, że depresja nie jest wynikiem nadmiaru wolnego czasu. Jak się go nie ma a pojawi się depresja to zwyczajnie zaraz sobie zrobi trochę miejsca w życiu. Na przykład przez notoryczne zawalanie obowiązków. Chorują bogate osoby i biedne, młode i stare i takie z pracą i pasjami i takie bez. Nie ma powodu się tłumaczyć z tego.

tabakapincet

Biedna bogata dziewczynka.. ooooj...

TylkoRaz dzięki za uwagi 😄

MaximusTDM Odpowiedz

Pamiętaj też o tym, że zbyt mocna praca nad sobą w oczach innych może zostać poczytana jako afront - że chcesz być od nich lepsza, wywyższyć się itp. Sama musisz ustalić sobie terapię lub iść do specjalisty, ale na pewno pierwszym krokiem będzie to, byś przy innych ludziach czasem specjalnie się pomyliła czy zrobiła coś głupiutkiego. Pamiętaj, że perfekcjonizm to też skrajność. Może być objawem lekkiej manii lub nerwicy natręctw. Czasami po prostu odpuść - Panem Bogiem nie jesteś, by wszystko dobrze robić ;).

Dodaj anonimowe wyznanie