#tSAES

Miałem takiego znajomego, który straszliwie kłamał. Albo raczej konfabulował. I to tak, że właściwie nie wiadomo było o co mu chodzi, bo nic z tego nie miał, a kłamstwa były banalnie wręcz łatwe do sprawdzenia.

Na przykład w luźnej rozmowie mówił, że przyjechał do pracy samochodem. Inny kolega, obecny przy tej rozmowie, powiedział później, że to jakieś bzdury, bo obaj jechali tym samym autobusem i sobie jeszcze rozmawiali.
Tego typu historii była cała masa, więc facet był traktowany z góry, stał się w firmie pośmiewiskiem. Też się z niego nabijałem.
I dopiero po latach się dowiedziałem, że facet miał jakiegoś guza na mózgu, i to on powodował jego dziwne zachowanie...
Głupio mi do teraz.
JMoriartyy Odpowiedz

Mój były też wiecznie kłamał na takie bzdurne tematy, np. to z samochodem to był standard. Ale guza mózgu nie miał... Chyba xD

Kfiatlotosu

O, wygląda na to że mamy tego samego byłego xD

Ostrzenozeinozyczki

Wasz były zmienił płeć, bo później był ze mną jako niewysoka brunetka.
Skubany dobry jest.

bazienka

chyba sie z nim kiedys przyjaznilam, do dzis pamietam, jak wpieral mi, ze sam przygotowal lazanie (gotowiec z lidla), w sumie zawsze mnie dziwily takie niepotrzebne klamstwa, o ktore nikt nie pyta

Kfiatlotosu

Tak się składa, że około 20 lat można mieć licencję pilota, więc nie ma co się bulwersować na wybujałą wyobraźnię 😉

Whiteknight

Czas wyjść z piwnicy i go poznać, bo widzę, że sporo mnie omija!

Ciastozrabarbarem

Wasz były był również moją koleżanka z liceum, która gotowała w niemieckiej restauracji lepiej od kucharzy, sam Wajda zachwycał się jej rudymi włosami i jeszcze w wieku 5lat sama opiekowała się 3letni i rocznym dzieckiem. XD

rechotpingwina

@bazienka jak zobaczyłem Twój nick odrazu w tym kontekście pomyślałem o Twojej ulubionej użytkowniczce, szczerze mówiąc podejrzewam, że obie macie ze sobą jakieś ciekawe problemy xP

ad13

Ciastozrabarbarem, i moją (z liceum), która co weekend, ze swoim Jean-Pierrem latała do Paryża, gdzie piła Ballantine’sa z Colą 😉
(Notabene - miała zdiagnozowaną mitomanię i parę innych zaburzeń.)

nata

Z tą opieką dziećmi nad dziećmi to się akurat kiedyś niestety zdarzało.

Wodazrury Odpowiedz

Zawsze ogromnie współczuję takim osobom. Guz, mitomania, cokolwiek. Jak ktoś tak od czapy jawnie kłamie... Ktoś bez tego typu problemu udolnie czy nie, ale stara się by te kłamstwa nie wyszły na jaw. A takie osoby nie umieją inaczej, czasem w momencie wypowiadania się nie są nawet świadome że to kłamstwa. Stają się pośmiewiskiem jak w wyznaniu. Przykre jest to, że jak ktoś choruje na coś w widoczny sposób otrzymuje jakieś tam zrozumienie, a osoby chore psychicznie lub takie u których jakiejś choroby na pierwszy rzut oka nie widać robiąc coś, co odbiega od normalności z automatu są oceniani jak podludzie, chociażby osoby młode siedzące w autobusie zbesztane od góry do dołu przez jakiegoś wrednego dziada, bo nie ustąpiły miejsca, często jeszcze z poklaskiem reszty jak się więcej takich akurat znajdzie.

JoseLuisDiez Odpowiedz

Autobus to też samochód, więc mówił prawdę.

Esza Odpowiedz

Miałam taką koleżankę, ale ona właśnie kłamała, że ma raka mózgu (między innymi). Myślę, że była patologicznym kłamcą. Niestety nie dało się z nią kolegować, bo rozmowy przestawały mieć sens. Mam nadzieję, że z tego wyszła, bo została mamą, trudno mi sobie wyobrazić wychowywanie dziecka z takim zaburzeniem.

ad13

Dziwnie się poczułam... Czy ona przypadkiem nie mieszkała przy granicy polsko-niemieckiej (miejscowość na literę "Z") i miała również psa (jeszcze przed dzieckiem)?

AyuSato Odpowiedz

O, też miałam taką znajomą (nazwijmy ją P.), która patologicznie kłamała, ale nie stwierdzono u niej żadnych chorób. W gimnazjum P. przynosiła malinową herbatkę i próbowała nam wmówić, że to na jej raka kości; raz przyszła do szkoły w bandażu na połowę twarzy z historyjką, że kolega ją popchnął i miała rozcinany policzek w szpitalu, by sprawdzić, czy nie ma złamania xD I akurat jak tłumaczyła tę akcję wychowawczyni to jej się ten bandaż odkleił :v Innym razem moja koleżanka pojechała na obóz dla wolontariuszy, mieli się opiekować niepełnosprawną młodzieżą i tam również P. znalazła sobie pole do popisu - symulowała choroby, by wzbudzać uwagę opiekunów i dla żartu flirtowała z niepełnosprawnymi chłopakami, a potem ich ignorowała, gdy zaczynali się w nią angażować. Symulowanie chorób było generalnie jej małą obsesją, co doprowadziło raz do następującej sytuacji: wmówiła jakiejś koleżance, że brzuch ją tak strasznie boli, że tamta wpakowała ją w samochód z zamiarem dostarczenia do szpitala. Oczywiście P. nie przewidziała, że zostanie potraktowana na tyle poważnie i nieco spanikowała, bo do szpitala trafić nie chciała. Wyskoczyła zatem z auta, gdy zatrzymało się ono na pasach i pobiegła do domu innej znajomej, prosząc o telefon, bo swojego zapomniała zabrać z samochodu :v Miała też dość męską stylówkę, więc często oszukiwała nieznajomych, że jest mężczyzną lub nie wyprowadzała ich z nieświadomości, gdy zwrócili się do niej w męskiej formie. To był chyba jedyny przypadek, gdy spotkałam się z tak patologicznym kłamcą i tak samo jak w wyznaniu, kłamstwa te nie miały zbytniego sensu, poza wzbudzeniem atencji. Ha, właściwie tych historyjek z udziałem P. było tak wiele, że mogłabym o nich napisać własny tomik anonimowych wyznań :v

ad13

To jest niemożliwe, żeby nie zdiagnozowali jej żadnego zaburzenia (chyba, że nie badał jej psychiatra, albo psychiatra był do dupy). Przecież to nie jest normalne, pachnie mitomanią, albo nawet Zespołem Münchhausena, i to na kilometr 🙄

Dodaj anonimowe wyznanie