#tMnp9

Wczoraj moja sąsiadka o godzinie 23 zrobiła mi awanturę na klatce schodowej. I to taką, że reszta sąsiadów się obudziła i pootwierała drzwi, aby sobie posłuchać. „Jak pan oglądasz porno, to chociaż dźwięk pan ścisz! Tu dzieci mieszkają!” - darła się rozsierdzona kobieta, a ja czerwony jak cegła usiłowałem bronić się, a jedyne dźwięki, jakie wydobywały się z moich ust to ciche jęknięcia: „Ale… ale… ale…”.

No i nie udało mi się wytłumaczyć jej, że po nocach oglądam kobiece mecze tenisa, bo od tygodnia jestem trenerem lokalnej drużyny i szukam inspiracji dla naszych dziewczyn.
Vito857 Odpowiedz

Z jednej strony się kobicie nie dziwię, te jęki tenisistek są cholernie irytujące.

rybaczki Odpowiedz

Nigdy nie zrozumiem awantur o dźwięki zza ściany od sąsiadów. O ile zachowuje ciszę nocną, to co kogo obchodzą dźwięki od sąsiada. Tak samo jak był absurd, że sąsiedzi zabronili korzystania z toalety, bo ich w nocy budzi woda w rurze.
Albo poprosić o wyciszenie mieszkania, albo się przeprowadzić do wyciszonego, albo zainwestować w swój dom.
Ja mam sąsiadkę, która co niedzielę kosi trawnik, a drudzy co weekend mają imprezę i muzykę na full od 10 do późnej nocy. No i się zamykam w domu, bo im wolno bo są u siebie w domu.

Uzytkownik404

To nie jest tak, że w domu można robić wszystko, co się chce. Nie, jeśli zakłóca się spokój innych osób. Jest paragraf na muzykę na full przez cały weekend, to się nazywa zakłócanie miru domowego i nie jest dozwolone.
Wiadomo, że nie da się żyć komfortowo nie wydając żadnych dźwięków, ale wszystko powinno się odbywać w ramach zdrowego rozsądku, bez przesady w żadną stronę.
A trawnik najlepiej jest kosić co tydzień, w przeciwnym razie trawa wyrasta za długa i się kładzie, nie każda kosiarka sobie z tym poradzi. Jak Ci przeszkadza, że kosi konkretnie w niedzielę, to może warto zapytać, czy inny dzień tygodnia wchodziłby w grę, albo chociaż inna pora?

bazienka

kiedy nauczycie sie, ze zaklocanie miru domowego to wtargniecie do mieszkania?
to o czym mowisz, to zaklocanie spokoju i dziala 24/7

Magenta

Dokładnie, są pewne granice w wydawaniu odgłosów szczególnie w bloku. Wiadomo, nie można wyskakiwać z ryjem do sąsiadki, która rano przejdzie przez przedpokój w szpilkach albo o płaczące dziecko za ścianą. Ale zastanawiam się jak głośno trzeba mieć nastawiony telewizor, żeby było go słychać u sąsiada. 17 lat mieszkałam w bloku i akurat telewizor, czy normalnie puszczona muzyka to były chyba jedne z niewielu rzeczy, które przy normalnym użytkowaniu u nikogo nie były słyszalne. A ściany były cienkie.

Cero

@Magenta, wszystko też zależy od wysokości dźwięku. Do dzisiaj pamiętam jak przez rok (czy nawet dwa? Nie ważne) się zastanawiałam z jakiego teleturnieju jest "dyng", który słyszę od sąsiadów. I tylko ten "dyng" słyszałam... Sama telewizji nie oglądam, znałam tylko "1 z 10" i "familiadę" i żadne z tych. Aż w końcu z nikomu nie znanych powodów (rodzice teleturniejow nie oglądają poza wyżej wymienionymi) mama włączyła kanał na którym leciało "Koło fortuny" i to było to!
Więc ogólnie nie mieli głośno tv, tyko jeden dźwięk się przebijał. Myślę, że w tym przypadku było tak samo - sąsiadka słyszała tylko jęki (wyższy dźwięk), ale komemtatora (niższy dźwięk) już nie.

Uzytkownik404

Wow, sprawdziłam i faktycznie :o Na swoje usprawiedliwienie powiem, że wszystkie artykuły z 1 strony google pod hasłem "zakłócanie miru domowego" zaczynają się od tego, że jest często mylony z zakócaniem spokoju. A słowo mir oznacza dosłownie spokój, więc od strony językowej te pojęcia oznaczają dokładnie to samo 🤦🏼‍♀️ Ale wiadomo, że z terminologią prawną się nie dyskutuje 🤷🏼‍♀️

rybaczki

Możecie mi wytłumaczyć jak spokój innych osób może zakłócać woda spływająca rurami? Albo włączony telewizor? Albo to, że ktoś uprawia seks za ścianą?
To nie jest zakłócanie spokoju, tak jak koszenie trawnika. Może być upierdliwe, ale cóż.

Uzytkownik404

Rybaczki, a kto powiedział, że woda spływającą rurami jest zakłócaniem spokoju? TV na full albo głośne odgłosy przy seksie to inna sprawa, zwłaszcza gdy ściany są cienkie, albo ktoś ma fantazję otworzyć okno i uprawiać miłość przed publicznością z sąsiednich domów (znam taki przypadek, gdzie para urządzała głośne awantury a później równie głośno się "godziła". Okno wychodzące na parking między blokami zapewniało doskonałą akustykę przestawienia).

rybaczki

Było tu kiedyś wyznanie, że zakłócaniem spokoju dla sąsiadów była woda spuszczana w toalecie i chodzenie w butach na obcasie. Mieszkałam w akademiku, gdzie słyszałam rozmowę z pokoju obok. Mam zakazać ludziom rozmawiać bo to słyszę? Kazać oglądać TV tylko na słuchawkach? Po prostu dajmy żyć innym, bo niedługo zakłócaniem spokoju będzie za głośne chrapanie w nocy.

bazienka

spoczko U404, #wartorozmawiac ;)
buldog no jasne, bez przesady, ale jak ktos robi dyskoteke na pol osiedla to i o 12 mozna mu wlepic mandat, "cisza nocna" jest pokutujacym reliktem PRL

ifikles Odpowiedz

Słabe opowiadanie. W bardziej nowoczesnych telewizorach da się regulować głos i można ściszyć.

Pers Odpowiedz

Hmmm, może warto ściszyć? Albo w słuchawki zainwestować ;)

asinius Odpowiedz

Stary kawał. Słyszałem w wersji wezwania policji w nocy do lesbijskiego hardporno.

Dodaj anonimowe wyznanie