#x98Ds
Jako że chciałem oświadczyć się we Wrocławiu, a nie znam go na tyle, żeby wymyślić coś ciekawego, przeszukałem internet w poszukiwaniu miejsca na to wiekopomne wydarzenie. Wszystko co znalazłem wydawało mi się oklepane i takie zwyczajne. Trafiłem na pewną stronę, gdzie poznałem studenta, który pomógł mi rozwiązać mój problem. Od słowa do słowa okazało się, że chłopak nie tylko oprowadzał po mieście, ale miał dostęp do "niedostępnych" miejsc we Wrocławiu. Ale do rzeczy.
Pewnego wieczoru zabrałem moją narzeczoną na spacer w pobliżu jednego z najwyższych budynków we Wrocławiu. Kiedy przechodziliśmy koło niego zaproponowałem jej, żebyśmy zobaczyli panoramę Wrocławia. Jakie było jej zdziwienie, kiedy udało nam dostać się na dach, gdzie na samym środku leżał koc, a na nim piknikowy koszyk, wino i kartka z napisem: Jeżeli nie zostaniesz moją żoną, to już nie wiem co mam zrobić! :D
Tak! Zadowolenie mojej żony kosztowało mnie 30 zł, pomysł i poznanie tego studenta, a miny moich znajomych, którzy dowiedzieli się jak się oświadczyłem były bezcenne :)
Bardzo ładny pomysł :)
Ale nie przeszło ci do glowy że oni też chcieli żeby ten moment był wyjątkowy i dlatego pojechali w takie "drogie i niesamowite" miejsca
Zrobiłeś dokładnie o samo tylko taniej
No nie wiem,to zabrzmiało tak, jakby chcieli po prostu zaszpanować
Kurcze, nie znam ludzi, dla których ważniejsze jest "zaszpanowanie" od wyjątkowej chwili. Uważam, że sansira ma rację, każdy chce mieć swoje wyjątkowe zaręczyny. Nie bierzmy od razu wszystkich negatywnie ;)
Plus autor jedynie chyba chciał zaszpanować tutaj. :x
To musiała być magiczna chwila, zazdroszczę ;)
Jak ludzie maja kasę i chcą wydać na zaręczyny parę tysięcy i pojechać w jakieś wyjątkowe miejsce to nie wiem w czym problem.
Może dla nich to tez jest ważny dzień.
Z wyznania wychodzi jakbyś chwalił się tym, że wydałem mniej od nich.
Czyli chciałeś się oświadczyć lepiej od innych? Po to aby im utrzeć nosa? Ludzie są jednak głupi. Bo w oświadczynach chodzi o to żeby się pokazać. Widocznie....
Tak tylko myślę... zrobiłeś to tylko dlatego, żeby "utrzeć im nosa"? Bo brzmi to tak jakby twoja ukochana nie miała tutaj znaczenia, jakby liczyła się dla ciebie tylko reakcja znajomych.
Czyli co do zasady zrobiłeś to samo tylko, że taniej. ..
Kiedyś ludzie się chwalili narzeczona / narzeczonym a nie tym jak się im oswiadczali :p
Słabo, oświadczać się w wyjątkowym miejscu nie z myślą o tym, by dziewczyna była zachwycona, ale by utreć znajomym nosa :/
mój kuzyn oświadczył się swojej kobiecie w balonie, wynajął lot nad bieszczadami, dla mnie ten pomysł jest na pierwszym miejscu, najgorsze są te przy rodzicach i ustawiane ;)
"(...)szukałem czegoś, czym mógłbym przebić ich wszystkich, ale nie dlatego, żeby się pokazać, tylko żeby utrzeć im nosa!" - aha, czyli zaręczyny są po to, żeby utrzeć komuś nosa? Hmmmm, istny wyścig szczurów, kto oświadczy się "ładniej"... :|
Mopdeep
Napisałeś to samo, co Bellalza. Chodziło o utarcie nosa znajomym.
Aha, czyli w zaręczynach ważne jest, żeby to ZNAJOMYM opadły kopary. Myślałam, że chodzi o miłość, zaskoczenie narzeczonej, pokazanie, że facetowi zależy... Ale nie. Chodzi o to, kto "zrobi lepiej" :D Sorry, jednak nie ogarniam tego toku myślenia.
Mobbdeep nie chodzi o to że im bardziej pomysłowe zaręczyny tym lepiej... Niektóre kobiety wolą prostotę (np. zwykła romantyczna kolacja we dwoje bez żadnych wymysłów)... A później ludzie skupiają się na tym żeby zaręczyny były jak najbardziej pomysłowe i zapominają co jest w tym najważniejszego czyli o miłości...
Jakbym pisała do słupa. Mam w dupie jak ktoś się oświadcza, ale krytykuję OŚWIADCZANIE SIĘ, ŻEBY KOMUŚ UTRZEĆ NOSA. Może teraz zrozumiesz, jak napisałam wielkimi :D
Romantyczne,ale szkoda,że głównym motywem było przebicie znajomych w fantazji i pomyslowosci...no i ciekawe czy te romantyczne gesty będą się pojawiały takze po ślubie. ..a wino coś bez rewelacji,30zl.to straszny sikacz musiał być