#tL1n0
Dwie podobne sytuacje w różnych krajach.
Spóźniłem się kilka minut na autobus w Hiszpanii. Na szczęście był duży korek, więc go dogoniłem. Podbiegłam do autobusu, delikatnie stukam w szybkę, więc kierowca mi otworzył. Podziękowałem i byłem zadowolony, bo na drugi autobus musiałbym czekać godzinę.
W Warszawie dobiegłem do tramwaju dopiero po zamknięciu drzwi – tramwaj jeszcze stał na przystanku, jednak przyciski do otwierania drzwi były nieaktywne. Podbiegłem na początek tramwaju, pukam do motorniczego i pokazuję na drzwi, ale on tylko się na mnie popatrzył, popukał w czoło i odjechał.
Byłem w szoku.
Może by tak pierd*lnąć to wszystko i postarać się o obywatelstwo w innym kraju?
kolezanka pracujaca jako motornicza mowila, ze te przyciski po zalaczeniu ruszania juz sa nieaktywne, a tramwaje maja takie opoznienia, ze kazda sekunda sie liczy i nikt dla jednej osoby nie bedzie wygaszal mechanizmu ruszania, otwieral drzwi, czekal az sie samoistnie zamkna i ruszal ponownie, bo to utrata 20-30 sekund, z ktorych pracownicy sa rozliczani
Rozkład jazdy po coś istnieje, a jak się nie potrafi przyjść na przystanek o wyznaczonej godzinie, to samemu jest sobie winien. Inna sprawa, to punktualność praktycznie całej komunikacji publicznej w Polsce.
Nie zawsze to wina spóźniającego się. Jeśli jedzie z przesiadkami, a poprzedni autobus/tramwaj/pociąg się spóźnił i to sporo, to już wygląda to inaczej. Zazwyczaj pilnuję, żeby mieć więcej czasu na przesiadkę, ale nie zawsze się da.
Punktualnosc rozwiazuje sie na etapie planowania, a nie ze trzymamy kierowcow za mor* o byle 5 sekund, a nie daj boze ze warunki sa nie teges albo jakas awaria - ale jak sie powstawia na wysokie stanowiska ludzi niemajacych o niczym pojecia w ramach "kolezenstwa", to jest chyba oczywiste ze spier*ą...
@JoseLuisDiez w moim mieście autobusy często odjeżdżają wcześniej... Rekordzistą był taki, który z jakiegoś powodu odjechał prawie 10 minut wcześniej.
@CarolinaReaper i JoseLuisDiez
W Polsce punktualnośc to +-10 min. względem planowanej godziny odjazdu/przyjazdu. A co ciekawe w przedwojennej polsce kolej funkcjonowała bardzo punktualnie.
@Solange
Planując dalszą podróż trzeba uwzględnić ew. opóźnienia, mieć jakiś margines czasu na wszelki wypadek, albo alternatywny sposób transportu.
Bucem był tylko motorniczy tramwaju, nie uogólniaj.
Zresztą jesteś pewien, czy kiedyś ktoś nie pomyślał tak o Tobie?
Jeżeli się notorycznie spóźnia i ma do wszystkich pretensję o byle co, to pewnie wielu tak pomyślało.
Nie wiem jak w Hiszpanii, ale w Polsce motorniczy i kierowcy mają zakaz otwierania drzwi poza przystankiem. mogli by mieć z tego tytułu kłopoty.
Bucem to ty jesteś, że dla Twojej wygody chcesz by Oni narażali sie na kary.
No to miałeś szczęście. Kierowcy autobusów w Hiszpanii generalnie mają polecenie żeby udawać, że nie widzą ludzi, którzy są poza przystankiem w momencie odjazdu.
Serio? Taka pierdoła nasuwa ci myśl o emigracji?! A jeśli następnym razem w Hiszpanii kierowca ci nie otworzy drzwi, to powiesz, że wszyscy Hiszpanie są chamcy?
Już pominę, że motorniczy mógł mieć zły dzień, to tak jak już inni powiedzieli, oni mają swoje procedury. Z tego co słyszałam to np w nowych tramwajach gdzie czytane i wyświetlane są nazwy przystanków, motorniczny nie może ponownie otworzyć drzwi bo system to odczytuje jako kolejny przystanek.
Kocham takie generalizowanie. A ja widziałem, jak niejednokrotnie motorniczy otwierał drzwi tramwaju, jak ktoś w ostatniej chwili wskakiwał, no i co?
To nie kwestia bycia bucem, a kwestia rozkładu, oraz finansowa. Po zamknięciu drzwi tramwaju załącza się ruszanie, każde przerwanie tego procesu to 20-30 sekund. 20-30 sekund straty może oznaczać spóźnienie się na zielone światło i stanie dwie minuty, na kolejnym przystanku przez to, że tramwaj nie odjechał zgodnie z rozkładem trafia na kolejne czerwone i tak z 20 sekund może zrobić się kilkanaście minut. Przez to też jest zakaz, oraz wysokie kary dla motorniczego. W zależności od miasta od 3 do nawet 15 tysięcy. Chcesz narażać ciężko pracującą osobe na karę, bo nie zdążyłeś? Jasne, mnie też to denerwuje, ale tak działa komunikacja miejska. Inną sprawą jest wpuszczenie ludzi na ulicy stojąc w korku. Jasne, teoretycznie można. Ale tu wchodzi kwestia bezpieczeństwa. tramwaje stoją zazwyczaj pomiędzy samochodami. I przedzierasz się przez pasy pełne samochodów, żeby wejść? Być może i one stoją, ale co jak się zapali zielone? Stoisz na środku jezdni jak ostatni kołek stwarzając zagrożenie w ruchu lądowym. Czasem trzeba pomyśleć o ogóle społeczeństwa a nie tylko o sobie. Te procedury mają jakiś cel i nie są tylko widzimisiami kierowców/motorniczych.
Może dlatego, że wszędzie jest trąbione, że nie mogą otwierać, a ludzie nadal nie rozumieją @Dworniak? Szczerze jakbym zobaczył, że ktoś z pretensjami próbuje się wbić do odjeżdżającego tramwaju to tak samo bym zareagował.
Jest to rzeczywiście bardzo frustrujące bo nie raz tego doświadczyłem spiesząc się gdzieś. Z tego co kiedyś słyszałem kierowcy autobusów czy motorniczowie mają absolutny zakaz wpuszczania a tym bardziej wypuszczania pasażerów poza oznaczonym miejscem, w tym wypadku poza przystankiem. W obecnych czasach gdzie prawie w każdym pojeździe są kamery mogą mieć z tego tytułu ogromne problemy.
Tramwaj odjechał i musiałeś czekać 5 minut, aż przyjedzie następny...
A może by tak pierd*lnąć w głowę tych wszystkich co tylko narzekają i by się ogólnie poprawiła sytuacja?
Kierowcy autobusów mają często możliwość otwarcia drzwi tak jak w samochodzie. Czyli nikt tego nigdzie nie ma zrejestrowanego i dzięki temu może Ci zrobić drobną uprzejmość.
Natomiast w komunikacji w warszawie jak staniesz przy kierowcy zobaczysz że ma tablice z rzeczywistym czasem spóźnienia/zapasu czasu. I jak zobaczysz to każde otwarcie i zamknięcie drzwi jest rejestrowane i np po zamknięciu drzwi już mu przeskakuje czas na kolejny przystanek. I dlatego o ile jeszcze czasem może na Ciebie poczekać o tyle jak juz zamknął drzwi to już odjeżdża. I w szczególności motorniczy tramwaju będzie miał kiepsko się tłumaczyć z opóźnień bo korków na torach w większości nie ma. Więc marginesy czasowe są bardzo małe.
Więc zamiast być obrażony na to że ktoś Cię nie wpuścił mimo twojego spóźnienia to zacznij myśleć nie tylko o sobie.
A na mnie wiele razy motorniczy czekał, a nawet nieraz otwierał drzwi. Nie zawsze ale często mi się zdarzało być na ostatnią chwilę gdzie musiałem dobiegać do przystanku. Tak że nie generalizuj, bo i Ty jesteś Polakiem, więc z dużą dozą prawdopobieństwa sam jesteś bucem wg Twojej logiki.