#Ie4IW
Każdy kto posiada trampolinę wie, że podczas burzy... lubi sobie odlecieć. No, moja też czasem uciekała. Akurat się tak babci niefortunnie trafiło, że po paru dniach pogoda zrobiła się nieciekawa. Ale babcia nie narzekała, zamknęła się w domu z kotem i mimo szalejącej na zewnątrz burzy siedziała spokojnie. W którymś momencie trampolina odleciała. No po prostu wzbiła się w powietrze i już jej nie było. Oczywiście babcia była w szoku, ale jest też twardą babką – postawiła sobie za cel złapanie trampoliny i przywleczenie jej z powrotem. Lekceważąc 80 parę lat na karku, wybiegła z domu. Oczywiście nie pojmała trampoliny, więc zrezygnowana wróciła do domu, a wtedy okazało się, że drzwi się zatrzasnęły... Babcia w samej koszuli nocnej i czepku na głowie ruszyła powiadamiać sąsiadów, ale nikogo nie było. Ostatecznie znalazł i dał jej schronienie sołtys, a ciotka z wujkiem musieli "włamywać się" do naszego domu :D
PS I babcia, i trampolina dotarły do domu całe i zdrowe, a sołtys dostał wino w podziękowaniu :)
Przecież trampolinę można zabezpieczyć, żeby nie odleciała podczas wiatru. Czasem zadziwia mnie jacy ludzie są niepoważni. Trampolina mogła spaść na kogoś, albo na przejeżdżające auto i doprowadzić do tragedii.
To też zależy od okolicy, są miejsca gdzie wiatr się rozbija o budynki czy las i traci siłę, a gdzie indziej może się rozpędzić. To mogą być miejsca bardzo blisko siebie.
No i wiadomo, że małą trampolinę wiatr łatwiej porwie, niż dużą. A jak już wiadomo, że wcześniej porywał, to wypadałoby ją zabezpieczyć. Już to sobie wyobrażam, jak prowadzę samochód a tu trafia mnie trampolina 😳😳
Też tego nie rozumiem. Nawet nie musi daleko odlecieć, wystarczy że poleciałaby w strone domu i rozbiła okna.