#tJC9p
Rodzice zawsze wydzwaniali do mnie jak szaleni, gdy znikałam z domu. Policja interweniować w tych sprawach nie mogła, bo nigdy nie znikałam na tak długo. O ile dwójka rodzeństwa do mnie dzwoniła, to najstarsza siostra tego nie robiła. Aż do tamtego dnia.
Odebrałam, jedynie z ciekawości. I usłyszałam jej głos oznajmiający, że tata i brat mieli wypadek samochody, gdy po raz kolejny jeździli i mnie szukali, mając nadzieję, że będę w jakimś parku.
Teraz mój tata jeździ na wózku inwalidzkim, a śmierć brata pozostawiła za sobą rozpacz i żałobę, której nie pozbyłam się przez siedem lat. Jednak najbardziej w tej historii ucierpiała moja bratowa i jej dziecko, oraz moja mama i reszta rodziny.
Mieszkam w innym mieście, studiuję. Do męczą mnie wyrzuty sumienia z powodu własnej głupoty. Do dziś czuję wstyd. Do dziś rozrywa mnie od środka rozpacz. Może moja historia będzie przestrogą dla wszystkich tych, którzy zostawiają w niewiedzy swoich najbliższych odnośnie miejsca pobytu oraz bezpieczeństwa.
Straszne. Popełniłas błędy ale bardzo Ci współczuję. Mam nadzieję, że pewnego dnia odzyskasz spokój ducha.
Nie wiem sama czy współczuję... pewnie w jakimś stopniu tak. Ale niesamowicie drażnią mnie osoby tak rozwydrzone i nieodpowiedzialne. Jakbym czytała o zachowaniu swojego brata. Takich osób nie obchodzi to, że ktoś się martwi, że ktoś całe życie poświęca tej osobie, że wskoczyłby za nią w ogień. Nie znoszę takich gówniarzy naprawdę. A później płacz i lament kiedy dzieje się coś takiego jak w wyznaniu. Mam nadzieje, że kiedyś będę w stanie wychować moje dzieci tak żeby nigdy nie robiły mi takich jazd.
do zbuntowanego nastolatka nic nie dotrze... to po prostu tak jest, że mózg trochę inaczej wtedy pracuje zalewany hormonami.. ja nie miałam takich przebojów, chociaż będąc w później podstawówce i na początku gimnazjum bardzo się kłóciłam z moją mamą. Nie miałam do nie za grosz szacunku i nie znoszę siebie za to. Mimo, że teraz moje relacje z nią są bardzo dobre, to nienawidzę wspominać jakim wrednym i opryskliwym bachorem potrafiłam być wcześniej.
hormony? nie przesadzaj. jak sie juz ma nascie lat to jest sie swiadomym co sie robi, jezeli ktos sie nie potrafi opamietac to wybacz, ale to nie wina hormonow tylko braku kilku klepek :)
Jeju...nie wiem co powiedzieć.
Szczerze współczuję :<
Tak jak mówili inni wcześniej, nie byłaś bezpośrednią przyczyną wypadku, który mógł zdarzyć się przecież gdyby jechali gdziekolwiek indziej. Nie możesz brać całej winy na siebie. Musisz pokonać poczucie winy, bo zaburza Ci całe życie. Nie mówię, że masz machnąć ręką, powiedzieć 'w sumie to nie ja zawiniłam' i beztrosko żyć. Ale może warto wybrać się na jakąś terapię? Sama wiesz, zachowywałaś się bardzo nieodpowiedzialnie i krzywdziłaś swoich bliskich, teraz już tego nie robisz (chyba?), jedyne co Ci pozostaje to pogodzić się z tym, co się stało, wspierać bliskich i układać sobie życie tak, żebyś była szczęśliwa i nie powielała dawnych błędów, jednocześnie wychowując własne dzieci (jeśli je masz lub będziesz mieć) w ten sposób, by one zachowywały się bardziej odpowiedzialnie niż ty, gdy byłaś młodsza. Życzę Ci jak najlepiej, trzymaj się!
Z jednej strony to nie Twoja wina, równie dobrze mogli mieć wypadek jadąc do sklepu, z drugiej.... wyjechali po to żeby to Ciebie szukać.
Co się stało to się już nie odstanie, stój na wysokości zadania i bądź zawsze oparciem dla bratowej, mamy i reszty rodziny.
Trzymaj się.
Eeee... wyrastając w warunkach prawie idealnych - kochając i troskliwa rodzina - jedyne co mogę ci życzyć to nie umieraj młodo - może jeszcze będziesz mogła odpokutować za to co zrobiłaś - choć nieumyślnie ...
ale współczuć ci nie dam rady
choć współczuje twojej rodzinie...
To straszne, ze czasem musi zdarzyc sie az taka tragedia, zebysmy zrozumieli swoje błędy. Strasznie Ci współczuje, rozumiem, że zostawiło to na Twojej psychice wielkie piętno, niestety jesteśmy tylko ludźmi nie mamy daru przewidywania przeszłości i naprawiania przeszłości, życze siły i tego żebyś mimo wszystko ułożyła sobie życie. Musimy cieszyć się życiem bo jest takie krótkie i ulotne ,robić wszystko jak najlepsze mimo przeciwności losu, bo przecież jeśli nie potrafimy byc szczesliwymi dzis jak mozemy byc szczesliwi jutro ? Troche sie rozpisałam ale bardzo przejela mnie Twoja historia pozdrawiam i życze wszystkiego co najlepsze!:-)
Bardzo współczuję.Niestety młody wiek, rządzi się czasem swoimi prawami. Ja też byłam zbuntowaną nastolatką, wagary, ucieczki, całonocne imprezy, używki itp. Kiedy pomyślę, co przeżyli moi rodzice, jest mi strasznie wstyd. Ale czasu już nie cofnę, mogę tylko pracować nad tym, żeby jakoś to zrekompensować mamie i tacie. Trzymaj się i spróbuj nie zadręczać się wyrzutami sumienia.
Uwazam, ze nie powinnas miec wyrzutow sumienia. To byl wypadek, nie Ty go spowodowalas, rownie dobrze mogli miec wypadek jadac do sklepu. Jednak jak najbardziej zgadzam sie z moralem, ze nie powinno sie tak bliskich zostawiac w niewiedzy...