Kiedy byłam mała to usłyszałam gdzieś o raku. Nie zwierzaku, tylko chorobie i nie wiem skąd mi się to wzięło, ale stwierdziłam, że chciałabym mieć raka. Przez długi czas wychodziłam z domu bez bluzy, żeby zachorować na raka, aż w końcu ktoś mi wyjaśnił, że rak to nie żarty i na to się umiera.
Dziś mam 23 lata i walczę z rakiem piersi...
Dodaj anonimowe wyznanie
Nawet ten cały zbieg okoliczności nie jest w najmniejszym stopniu śmieszny... Jedyne co mogę zrobić to napisać, że Ci po prostu współczuję. ?
Przypomniał mi się kawał o lekarzu, który nie wymawiał R.
- Bałdzo mi przykło, ma pan łaka
- Łaka?
- Tak, łaka
- Łaka maka fą? xD
Znam to :(.
Pamiętaj, musisz być silna! Wiem, że jest Ci ciężko, ale trzymaj się, jestem pewna, że wyzdrowiejesz!
Moja mama zawsze powtarza żeby uważać o co sie marzy bo może się spełnić
Dużo zdrowia ;)
Strasznie współczuję ?? Dużo zdrówka ?
Jestes młoda i silna osoba napewno wygrasz:-) powodzenia
Współczuję. Życzę Ci dużo siły. Jak człowiek jest mały, to jest zwyczajnie głupi. Jak byłem mały, to też latałem po przedszkolu, szkole i nieraz siałem ferment, że mam raka. Tak samo jak Ty, usłyszałem gdzieś o tej chorobie i mi się spodobała. Kilka lat temu zmarł mi ojciec na raka, potem zmarła ciotka, babka, dziadek.. Wszyscy na tę samą chorobę.
Współczuję. Nie wyobrażam sobie nawet jak.sie możesz czuć
wiem, że w tej sytuacji to nie śmieszne, ale jak byłam mała, lubiłam oglądać programy medyczne. na usg zawsze jest taki jakby półokrągły trójkąt z obciętym wierzchołkiem, czy fragment pierścienia koła, eh, mniejsza o to. pewnie wiecie jak to wygląda. ubzdurałam sobie, że to rak. zauważyłam, że po odpowiednim złożeniu kółka do pływania też wychodzi taki "rak". tak chodziłam po domu i mówiłam, że mam raka. właśnie wtedy mój tata zachorował...
Marzenie się spełniło.
O kurczaki przypieczone...