#tJ4Wb
Wszystko się zmieniło, gdy urodziła nam się córeczka. Moja żona zmieniła podejście do mojej siostry o 180°. Nagle zaczęło jej przeszkadzać, że siostra nas odwiedza, nie pozwalała jej zbliżać się do małej, brać jej na ręce ani się bawić. Na każdą próbę rozmowy reagowała agresją, a mojej siorce było po prostu przykro, mi zresztą też.
Gdy raz siostra zaproponowała, że przebierze córce pampersa, moja żona wpadła w szał, powiedziała, żeby się nie zbliżała, bo wydrapie jej oczy. Dosłownie takich słów użyła.
W końcu postanowiłem, że nie odpuszczę, dopóki żona nie wyjaśni mi o co chodzi.
Okazało się, że problem jest w tym, że moja siostra jest lesbijką... Żonie uroiło się w głowie, że każdy dotyk i spojrzenie mojej siostry w kierunku naszej córki ma podtekst seksualny. Gdzieś wyczytała, że wśród homoseksualistów występuje więcej pedofilów.
Nie wiem co mam z tym zrobić. Kocham moją żonę, jesteśmy razem 8 lat i to pierwszy raz, gdy naprawdę jej odbiło, wcześniej nie mieliśmy żadnych problemów, praktycznie o nic się nie kłóciliśmy. Może to hormony, nie mam pojęcia, ale nie chcę przekreślać tylu lat z powodu jednej sytuacji. Z drugiej strony kocham moją siostrę, zawsze była jedną z najważniejszych osób w moim życiu, nigdy nic złego nie zrobiła i nie zasługuje na takie traktowanie. Coraz bardziej się oddalamy, sama przestała przychodzić, bo każda wizyta u nas kończyła się kłótnią. Chcę, by miała normalny kontakt ze swoją bratanicą, by mogła się z nią bawić, wziąć na spacer, by mogła ją przytulić. Tym bardziej że moja żona również ma siostry i one normalnie mogą zajmować się małą, brać ją na ręce, nawet kąpać i przewijać. Próbowałem postawić na swoim, ale każda rozmowa z żoną kończy się jej histerią i jazdą po moim sumieniu, że nie obchodzi mnie bezpieczeństwo córki i chcę ją wrzucić w ręce pedofilki. I strasznie mi wstyd, ale pod wpływem żony w pewnym momencie sam zacząłem obserwować siostrę, jej zachowanie, to jak patrzy i jakie wykonuje gesty. Nie zauważyłem nigdy niczego nieodpowiedniego, wiem, że nie skrzywdziłaby mojej córeczki. Niestety żona nie odpuszcza, do psychologa też nie chce iść, bo twierdzi, że to nie z nią jest problem, tylko z moją siostrą. Jestem załamany.
Zachowanie żony średnio logiczne. Skoro wcześniej były blisko, to musiała wiedzieć jakie siostra ma obiekty zainteresowania i że nie są nimi osoby nieletnie. Kontakty można ewentualnie ograniczyć, ale potem, by baba nie przekazała dzieciakowi jakichś trenczowych wzorców.
Trencz to jest płaszcz. Upodobań seksualnych się nie przekazuje, a tylko pryszczaty gnój mówi o kobiecie 'baba'.
A kto pisze o upodobaniach? Napisałam o wzorcach, tępy debilu.
O, trafiłam. Jesteś wzorcowym wykopkowym pryszczakiem, który o całe zło tego świata obwinia kobiety, które niewystarczająco doceniają twoje tłuste włosy i słabiutką inteligencję.
Jestem kobietą, baranie - „truskawka”. Tak trudno się domyślić po nicku?
Jesteś gównem. Nietrudno się domyślić. To ja jestem kobietą.
To musiał pisać tłusty gej. Kobieta o kobiecie nigdy by nie napisała baba". Tłusty obleśny pastuch.
"Truskawka" brzmi bardziej kobieco niż "jo", gdzie trzeba tłumaczyć kim się jest bo nie sposób poznać, czy to on, ona, ono czy się czujesz tak jak określają Cię Twoje chromosomy czy nie.
Z tymi wzorcami to też nie do końca reguła. Mam kumpla, który jest homo (dwie jego siostry są normalne w tej sferze). Rodzina tradycyjna, z megadobrymi wzorcami, wierząca. W sumie nie jest wcale jakiś zniewieściały ani nic takiego. Nie wybierał sobie, w okresie dorastania już czuł że nie jest taki jak inni chłopcy. Wolałby być "standardowy", próbował związku z kobietą ale czuł że byłoby to oszukiwaniem...I nic mądrego tu nie wymyślisz.
@joł, nie obrażaj pasterzy. To mogli być Twoi przodkowie.
Może się akurat taki urodził. Są wrodzone choroby, więc czemu nie. A z wzorcami chodziło mi o ten tęczowy ściek w mediach, który młode osoby chłoną jak gąbkę i powielają potem lewackie głupoty.
Trochę muszę się zgodzić z tzw. modą na homoseksualizm. Bycie nieokreślonym "onym" uważane było, jeszcze parę lat wstecz przynajmniej, za dobrą cechę wśród młodzieży w wieku licealnym. Skądś ta moda musiała wypełznąć. Chyba teraz to tiktoki są taką wylęgarnią takich modnisiów, tam co drugi to elemelek :)
Zachowanie twojej żony jest niedopuszczalne. Ty masz prawo kochać siostrę, a siostra ma prawo spędzać czas ze swoją bratanicą. Bądź facetem i powiedz wprost co o tym myślisz, inaczej jej psychoza będzie eskalować.
@Hvafaen tak, autor też jest rodzicem. Jeśli żona ma problem niech się po prostu nie spotyka, i tyle. A autor może sam zabrać córkę do siostry jak tak bardzo chce
@izka, chyba nie wiesz jak poyebane potrafią być psychotyczki.
W badaniach na które powołuje się Twoja żona wyszło im, że homoseksualiści to pedofile, dlatego że źle wyciągnęli wnioski. Jak przez mężczyznę byli molestowani chłopcy, to stwierdzali, że musiał być homoseksualistą. Co jest nieprawdą, bo pedofila pociągają dzieci, a płeć ma drugorzędne znaczenie. Co więcej jest więcej pedofili-mężczyzn niż kobiet. Odsetek pedofilów jest taki sam dla homo i hetero. A jedyną grupą społeczną z niepokojąco wysoką ilością pedofilów są księża.
Nie ma drugorzędnego znaczenia. U pedofilów są wyraźne preferencje co do płci. Są tacy, którzy będą dobierać się tylko do chłopców.
Pedofilia u księży razi bardziej, bo ksiądz cieszy(ł) się dużym zaufaniem społecznym i powinien być sługą Bożym i żyć wedle Jego przykazań. Jakiś odsetek rzutuje na postrzeganie całej grupy. W kościele jest też tak, że problemem jest zamiatanie sprawy pod dywan zamiast oddanie w ręce wymiaru sprawiedliwości, w praktyce przenosi się księży tam gdzie jeszcze nikt ich nie zna. Zepsucie władz, również kościelnych choć mam na myśli ogół, oraz ich dewiacje to dość częste zjawisko.
Na samym początku zbierz dowody jej zachowania. Zrób nagranie mikrofonem w telefonie, jak żona reaguje na propozycje zmiany pieluchy czy wzięcia na ręce przez twoją siostrę. Przeprowadź jeszcze raz kłótnię i nagraj jak oskarża bezdpostawnie twoją siostrę o pedofilię. I ważne żeby podczas tej rozmowy sama wypowiedziała, że nie ma dowodów na tą pedofilę.
Uwierz, że Ci się to przyda. Problem może eskalować. Jeśli żona nie zacznie leczenia to może się jej pogarszać. Zafiksowanie na punkcie bezpieczeństwa dziecka samo nie przechodzi. Masz pewność, że Ciebie nie oskarży? Te dowody pomogą Ci, jeśli będziesz rozmawiać z psychologiem lub psychiatrą w imieniu żony.
I po przeczytaniu tego zmieniła tak diametralnie ten stosunek do osoby, z którą zna się jak dwa łyse konie? Nice bait.
Z jednej strony historia jest nieprawdopodobna, z drugiej widzę kilka wyjaśnień. Być może żona ma (być może typowe) objawy po porodzie. Niektóre kobiety przechodzą depresję poporodową, inne są zwyczajnie najszczęśliwszymi matkami, jeszcze innym coś w rodzaju nadmiaru instynktu macierzyńskiego (?) szkodzi.
W tym wypadku możecie oboje zajrzeć do psychologa, raczej nie zaszkodzi.
Jest też coś takiego, co robią osoby winne, by nie być podejrzane. Zdradzam partnera? Oskarżę go, że to on zdradza mnie! Ukradłam coś? Nie uciekam, stoję, pokazuję palcem na przypadkowego przechodnia krzycząc "złodziej!". Nie znam się na swojej pracy? To nic, szefowi powiem, że moi współpracownicy są niekompetentni.
Nie mówię, że na pewno, ale być może to z Twoją wybranką jest coś bardzo nie tak, więc broni się w ten sposób? Oskarżając szwagierkę o swoje złe myśli?
Oba te zjawiska występują. Ale w kontekście tego drugiego - dużo bardziej prawdopodobne jest uleganie stereotypom. Niestety kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się "prawdą". Jeśli z każdej strony docierają do niej takie informacje np. z zaufanych źródeł (może jej rodzice albo koleżanki wierzą w takie cuda) to ciężko jej wyjść z presji społecznej. Zwłaszcza, że niestety pedofilów w społeczeństwie jest bardzo dużo i większość z nich się bardzo dobrze ukrywa.
Jak sobie jeszcze doczyta o morderstwach adoptowanych dzieci, jakie przydarzają się tęczowym, to siostra w ogóle nie będzie mieć wstępu do was do domu.
Jeśli oglądasz tvpis, tak xD
Statystycznie więcej niż w normalnych adopcyjnych rodzinach.
Obawiam się że jeśli tego nie rozwiążecie to skończy się rozwodem bo Twojej żonie za chwilę może się wkręcić że sąsiad ma zapędy, albo ktokolwiek. Zażądaj od żony twardych dowodów a nie że coś przeczytała w necie, gdzie przecież jest masa bzdur. Obawiam się że to będzie wymagać paru poważnych kłótni ale Twoja żona nie może tak traktować ludzi zwłaszcza tych bliskich dla Ciebie.
Autorze nagrywaj każdy taki tekst swojej żony. Każdy jeden. Jak nie nagrywasz, to zapisuj sobie co i kiedy powiedziała. Twoja siostra tak samo, niech przychodzi z dyktafonem. Teraz Twoja żona ma jazdy na siostrę, potem będą na Ciebie. A wychodzi na to, że jest to jeden z tych typów, który będzie walczył dzieckiem. I w razie ewentualnych problemów utrudni Ci kontakt z córką i zniszczy życie.
Poza tym, jak już ją kilka razy nagrasz, postaw jej ultimatum, że albo idzie i robi pełne badania (w tym hormony), a potem maszeruje do psychologa. Osoby chore należy leczyć, póki stan jeszcze na to pozwala, a nie pozwalać im trwać przy swoim.
Problem jest z twoją żoną, bo naczytała się gdzieś głupot i wpadła w paranoję. Szczególnie, że jesteście tyle lat razem i doskonale zna twoją siostrę.
Sytuacja jest trudna, bez psychologa moim zdaniem się tu nie obejdzie.