#Lvedt

Kiedy przyszłam na świat, moi rodzice od ponad 20 lat byli weganami. Od razu zaznaczę, że nie zmienili diety ze względów zdrowotnych. Była to zmiana podyktowana kwestiami światopoglądowymi.
Jak się domyślacie, w moim domu nie było mięsa, jajek itp. produktów odzwierzęcych. Rodzice surowo zabraniali mi ich jeść nawet kiedy jechaliśmy spotkać się z dalszą rodziną lub gdy wyjeżdżałam na zieloną szkołę. Przez to, że wychowywano mnie na wegankę, nie miałam zbyt wielu znajomych. Wielu rówieśników uważało to za dziwactwo i śmiało się z tego. Przez to, że nie mogłam iść jak inne dzieciaki do McDonalda czy poczęstować się wypiekami koleżanek, byłam uznawana za outsiderkę. Ciężko mi się było integrować, kiedy na wszystko musiałam odpowiadać "nie", bo przecież nie było mi wolno tego jeść.

Pewnego dnia spróbowałam mięsa. Miałam wtedy jakieś 12 lat. Skończyło się jednak wymiotami i bólami brzucha, ale byłam przekonana, że to może tylko jelitówka ze względu na to, że byłam wtedy na kolonii, więc łatwo było coś od kogoś złapać. Kilka lat później spróbowałam więc ponownie, zupełnie innego dania, w innym lokalu i... Wiecie co? Znowu to samo. Przestraszyłam się, bo na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy w życiu czułam się równie niedobrze, co po zjedzeniu czegoś niewegańskiego! Nie myślcie jednak, że uprawiam wegańską propagandę ;)

Na studiach miałam urwanie głowy. Musiałam pogodzić zajęcia z pracą i nie miałam czasu gotować, więc jadłam w biegu różne kupne wegańskie produkty, nie przywiązując wagi do tego, ile kalorii ani składników odżywczych spożywam. Po około dwóch latach to odbiło się na moim zdrowiu. Byłam osłabiona, szybko łapałam zadyszkę, często bolała mnie głowa i wszyscy dookoła mówili, że blado wyglądam. Zrzucałam to jednak na karb zmęczenia. W końcu doszło do tego, że zemdlałam na ulicy, a kiedy zabrano mnie do szpitala, badania wykazały, że mam anemię.

Zadzwoniłam do rodziców, a kiedy ci przyjechali by mnie odwiedzić, przez przypadek usłyszeli moją rozmowę z lekarzem. Byli oburzeni, kiedy wśród wymienianych produktów, które powinnam spożywać, by podnieść poziom żelaza, usłyszeli m.in. wątróbkę i że żelazo hemowe (to z większą przyswajalnością) znajduje się w mięsie, dlatego powinnam dla własnego dobra rozważyć zmianę diety.
Przemyślałam sprawę i postanowiłam, że spróbuję skorzystać z zaleceń lekarza.

Ostatni raz widziałam rodziców dzień przed wypisem ze szpitala, kiedy oznajmiłam im, że rezygnuję z diety wegańskiej.

W ciągu kilku miesięcy udało mi się pokonać anemię i nie wróciłam do weganizmu. Z rodzicami też nie rozmawiam, skoro dieta wynikająca ze światopoglądu była ważniejsza od mojego zdrowia.
karlitoska Odpowiedz

Dieta wegańska, a nawet wegetariańska wymaga dużej uwagi na odpowiedni dobór składników. Parę lat temu przestałam jeść mięso z powodu przekonań, a po 2 latach leciały mi włosy, co chwile miała opryszczkę i chorowałam. Diagnoza totalny niedobór żelaza i witamin z grupy B. Na pewno można było tą dietę robić lepiej, ale mi nie wyszło.

bazienka Odpowiedz

produkty miesne nalezy podawac malymi partiami i w lekkostrawnej postaci np. rosolu
twoje cialo nie produkuje (lub produkuje w znikomej ilosci) enzymy odpowiedzialne za trawienie miesa
dobrze zrobilas, zdrowie jest wazniejsze niz swiatopoglad, a jesli rodzice tego nie rozumieja, to sa niedojrzali

Vito857 Odpowiedz

Bo twoi rodzice wzięli swój weganizm za styl życia, a nie sposób odżywiania.
Życzę ci zdrowia, a twoim rodzicom chłodny okład na głowę i mózgu.

Qehayoii

Nie styl zycia. Religia. I nie chodzi mi tutaj nawet o religie w ktorych praktykuje sie wegetarianizm, bo one sa w tym generalnie racjonalne - chodzi mi tutaj o pelny zestaw elementow religijnych, nadrzedne bostwo (koncept), dogmaty, symbolike, rytualy, swietych i swietych meczennikow, itp. itd. opartych tylko i wylacznie ja jedzeniu warzyw i niejedzeniu miesa czy produktow mlecznych.
Nie pamietam, ale gdzies na necie wciaz jest analiza psychologiczno-teologiczna kultu wegerarianskiego ktora ladnie pokazuje jak elementy z nim zwiazane nie majace sensu czy celu, bardzo ladnie ukladaja sie w spojna religijna calosc...

Qehayoii Odpowiedz

Skonsultuj sie moze z dietetykiem. Dieta zalecona przez lekarza moze nie byc optymalna pod tym wzgledem, ze nie bierze pod uwage tego ze ktos mogl przez cale swoje zycie nie miec miesa w ustach (czy tez biorac pod uwage twoje problemy ze zdrowiem, bez odpowiednich zamiennikow zwyczajnie ignorowanych przez pseudo-super veganskich imbec*). Ewentualnie poszukaj kogos kto mial jakies doswiadczenie z ludzmi wychowanymi w krajach 3go swiata, w stanie permanentnej kleski glodu.

Ps. A w maku mozna cos zjesc wegetariansko, wegansko pewnie tez od biedy, czy twoi rodzice byli z tych ktorym niepasowala nawet stycznosc z miejscami/osobami pracujacymi z miesem? Takie vego-halal?

Qehayoii

Kolejny Ps. I wiem, z jednej strony mozna powiedziec ze mloda studentka, w ramach oszczednosci czasu i pieniedzy zrezygnowala z prawdziwej veganskiej diety i wsuwala marchewke w ilosciach/proporchach ktore zaszkodzily by krolikowi.

Chociaz ja podejrzewam, ze w takich wypadkach nakladaja sie dwie rzeczy: "zmeczenie materialu" organizmu w ktorym czesc odpowiedzialna za przetwarzanie wazyw i owocow odwalala swoja prace i (nieefektywnie, z duzym wysilkiem) prace elementow odpowiedzialnych za dostarczanie komponentow i energi z miesa oraz zwyczajne ze wzgledu na starzenie sie organizmu, wydajnosc predzej czy pozniej spadnie ponizej wystrczajacej do utrzymania funkcjonowania organizmu.

Paradoksalnie, rodzice ktorzy ci to zafundowali moga nie miec zadnych problemow poniewaz, saczynajac w wieku doroslym nie dosc ze sa dekady do przodu to jeszcze byly to najbardziej intensywne dekady zycia.

KajKoLukx Odpowiedz

To się kupy nie trzyma.

"Przez to, że nie mogłam iść jak inne dzieciaki do McDonalda czy poczęstować się wypiekami koleżanek, byłam uznawana za outsiderkę. Ciężko mi się było integrować, kiedy na wszystko musiałam odpowiadać "nie", bo przecież nie było mi wolno tego jeść."

Frytki w McDonald są wegańskie. Czy dzieci w wieku przednastoletnim regularnie częstują kolegów własnoręcznie stworzonymi wypiekami? I kiedy to było, skoro dieta wegańska wzbudzała takie emocje? Czy te dzieci nie robiły niczego innego poza żarciem, skoro weganizm uniemożliwiał integrację?

"Zadzwoniłam do rodziców, a kiedy ci przyjechali by mnie odwiedzić, przez przypadek usłyszeli moją rozmowę z lekarzem. "
Lekarz też akurat cię odwiedzał? Czy zadzwoniłaś do niego przypadkiem, kiedy tylko rodzice weszli i przypadkiem ustawiłaś na głośnomówiący, żeby na pewno usłyszeli?

"W ciągu kilku miesięcy udało mi się pokonać anemię i nie wróciłam do weganizmu."
I rzygasz przy każdym posiłku? Dopiero co napisałaś, że od mięsa okropnie chorujesz.

MaryL

Nie wiem jak u innych, ale u mnie na każdej wycieczce czy po każdym wyjściu do kina McDonald był obowiązkowy, niektorzy tam nawet urodziny maluchom organizują. Natomiast impreza szkolna to było ognisko i kiełbaski. Więc jeśli przy każdej takiej okazji jej rodzice robili problem, albo ona sama powtarzała jakieś głupoty zasłyszane w domu, to rzeczywiście mogli się z niej śmiać, że jest jakaś dziwna i problematyczna.

MaryL

A co do wypieków, to pewnie chodzi o te wszystkie mikołajki, Wigilię, karnawały, andrzejki, kiermasze i inne, gdzie rodzice pieką ciasta. Serio to mogło być problematyczne. U nas jak jakiś rodzic był odstrzelony, to same nauczycielki nastawiały dzieci przeciwko takiej osobie. Pamiętam jak raz rodzice jednego dziecka wezwali jakieś służby, żeby sprawdziły stan techniczny autokaru. Do końca wycieczki nie miał życia, zarówno ze strony dzieci jak i nauczycieli.

A rodzice odwiedzili ja w szpitalu, i wtedy usłyszeli jak gada z lekarzem. No nie wiem, jak dla mnie wszystko się trzyma kupy.

KajKoLukx

MaryL:
W McDonalds da się zjeść coś wegańskiego, na ogniskach zwykle są też ziemniaki i grzanki z chleba. A rodzice nie mogli upiec wegańskiego ciasta? Kto się aż tak przejmuje i sprawdza dokładnie co jedzą jego koledzy z klasy?
No i jeszcze skoro jeździła na kolonie, to musiała tam mieć wykupione wegańskie obiady, a skoro tam już były takie opcje, to musiały być też w innych miejscach, więc wątpię żeby nie było takiej możliwości na innych wycieczkach.
W lekarza przekazującego zalecenia akurat w trakcie odwiedzin rodziców, też nie wierzę.

Na koniec najważniejsze; Strasznie choruje od mięsa, ale błyskawicznie wyleczyło ją ono z anemii? Raczej powinna jej się pogorszyć od ciągłych wymiotów.
W ogóle co za lekarz słysząc, że pacjentka ma bóle brzucha od jakiegoś składnika dalej jej go zaleca?
To tak jakbyś miała alergię na porzeczki, ale lekarz kazał ci jeść je codziennie, bo jest w nich najwięcej witaminy C. No prawda, jest, ale to nie znaczy, że umrzesz na szkorbut, jeśli nie będziesz ich jadła.
Nie ma też nic o tym, czy w ogóle zapisał suplementację żelaza i czy zrobił badania, żeby ustalić skąd się wzięła anemia.

MaryL

No można było wziąć frytki, ale rodzice pewnie jej do tego Maca nawet nie puścili, skoro tak bardzo bolał ich temat. "Kto się aż tak przejmuje i sprawdza dokładnie co jedzą jego koledzy z klasy?" uwierz, niewiele trzeba, by w podstawówce stać się pośmiewiskiem, zwłaszcza, jak jesteś trochę nieśmiały plus robisz coś dziwnego. U mnie jedna dziewczyna zawsze miała kanapki ze smalcem albo salcesonem, i kiedyś jej dzieci ten salceson wyjęły z kanapki i się śmiali. Niewiele trzeba, nawet wystarczy, że powtarzała głupoty, które jej rodzice natlukli do głowy. Ktoś się jej zapyta, czemu nie maluje jajek wielkanocnych na plastyce, ona odpowie "bo to kurzy okres" i już beka. Jeśli jej rodzice robili problem przy każdym wydarzeniu i wymagali dla niej specjalnego traktowania, to tym bardziej

Qehayoii

@KojoKuLukx

1. W religiach weganskich jakakolwiek restauracja nie nalezaca do kultu to praktcznie swiatynia mieso-diabla...

2. W gotowych przekaskach, czyli czyms czym mogly czestowac dzieciaki bardzo czesto sa rozne dodatki pochodzenia zwierzecego, z mleka, kosci itp. Sladowe ilosci, ale wystarczajace zeby zbeszczescic jedzenie.

3. Co nie mialo by sensu w tym, gdyby ona zorganizowala to tak zeby usyszeli lekarza? muslisz ze dziecieca gadanina przekona swira? podejrzewam, ze co sie stalo to dziewczyna myslala ze to kwestja autorytetu i kompetencji dlatego zawsze ustepowala im nawet majac racje, a tu sie okazalo ze du* oni zwyczajnie maja wszystko i wszystkich gdzies, sami wiedza lepiej, tacy medrcy.

4. Nagla i powaznia zmiana diety wycienczonego ZŁĄ DIETĄ organizmu spowodowala problemy a ty winisz mieso? Kapusciane bóstwo razilo cie piorunem z marchewkowej kapliczki? Logicznie: jej zdrowie polepszylo sie w wyniku prawidlowej diety na ktora tez mialo czas przestawic sie jej cialo wiec dziewczyna czuje sie pewnie lepiej (chociaz raczej i tak gorzej niz osoba wychowana przez sensownych rodzicow dbajacych cokolwiek o zycie i zdrowie swojego dziecka)

Qehayoii

Ad2. Barwniki! teraz sobie przypomnialem notorycznie wystepujace w "mugolskim" jedzeniu tez bardzo czesto pozyskiwane ze zwierzat. Nie zdziwil bym sie gdyby rodzice nalozyli calkowity zakaz na wszystko czym mogli czestowac koledzy (tak na wszelki wypadek, ale technicznie sie zgadzalo bo wiekszosc jedzenia faktycznie ma cos z jakiegos zwierzaka - weganskie jedzenie to kompromis, wiec jesli nie pisze wielkimi literami, ze weganskie to pewnie nie jest).

Qehayoii

A co do maca, jako dziecko niezbyt lubilem i jest wciaz gorszy od wlasnej kuchni, ale jest dosc sensowna oferta na tle tego co odchodzilo ostatnimi czasami w branzy restauracyjnej - lepsze zarcie stare ale przetworzone (cokolwiek z tym robia ze sie nie psuje) z maca niz takie w podobnym wieku od konkurencji odswierzone srodkiem do podlog i gotowane w syntetycznych przyprawach az do zabicia smrodu...

Qehayoii

Ps. Troche to brzmialo jak antyreklama z tym makiem a nie o to mi chodzilo.
Wiem, ze ich jedzenie legendarnie dlugo sie nie psuje, i wiem tez ze nigdy nie zjadlem u nich nic nieswiezego - tak czy inaczej jest to skutek sensownych dzialan z ich strony, wiec uczciwie jest zalozyc, ze zawsze bylo swieze (konsekwencja w zachowaniu i brak mechanizmow poglebiajacych problemy gdzie indziej).

KajKoLukx

Qehayoii;
"Nagla i powaznia zmiana diety wycienczonego ZŁĄ DIETĄ organizmu spowodowala problemy a ty winisz mieso? Kapusciane bóstwo razilo cie piorunem z marchewkowej kapliczki? Logicznie: jej zdrowie polepszylo sie w wyniku prawidlowej diety na ktora tez mialo czas przestawic sie jej cialo wiec dziewczyna czuje sie pewnie lepiej (chociaz raczej i tak gorzej niz osoba wychowana przez sensownych rodzicow dbajacych cokolwiek o zycie i zdrowie swojego dziecka)"

Umiesz czytać, czy twoje bóstwo poskąpiło ci tego daru? Napisała wyraźnie, że rzygała po mięsie już jako dziecko, jakby już wtedy była wycieńczona dietą, to by miała poważniejsze problemy niż anemia.
Anemii dostała w wieku dorosłym w wyniku kiepskiego odżywiania na studiach.
I ten wycieńczony organizm, nie wycieńczył się jeszcze bardziej, od nagłej zmiany diety, na coś czego wcześniej nie trawił?

MaryL Odpowiedz

Autorko, aż mi się przykro zrobiło :( mimo wszystko postaraj się, żeby to dziwne wychowanie nie rzutowało na całe Twoje życie. Już i tak miałaś przez to wystarczająco problemów

ohlala Odpowiedz

Każdy powinien mieć taką dietę, jak chce. Natomiast nawet na diecie wegańskiej można być zdrowym, tylko trzeba zwracać uwagę na to, co się je. I ile. Generalnie weganizm zmusza do porządnego zainteresowania się swoim żywieniem, co jest dobre, ale wiadomo, nie każdemu się chce (bo tak, ma to związek z chęcią, a nie umiejętnościami).
Ludzie wszystkożerni też niestety mają różne problemy wynikające z beznadziejnej diety.

Dodaj anonimowe wyznanie