#tHwxY
Moi rodzice zaraz po ślubie przeprowadzili się z wsi do miasta. I o ile mama miała małe gospodarstwo i szybko się przystosowała i polubiła miasto, tak tata pochodził z rodziny prawdziwych gospodarzy i tak też był wychowany, przez co nie lubił miasta. Ja od zawsze mieszkałem w mieście i pomimo tego, że jeździłem często z rodzicami na wieś, bo coś tam dla hobby i żeby mieć swoje zdrowe plony uprawiali, to nienawidziłem wsi. Przez to naprawdę często się z nim kłóciłem, bo on pragnął mnie wychować tak jak dziadek jego, a ja uważałem go za niewykształconego wieśniaka, który ma manie prześladowcze (jest okropnie nieufny do innych ludzi).
Pewnej niedzieli rano tato po prostu stracił przytomność jak się golił, ale po chwili ją odzyskał i myśląc, że się tylko przewrócił, dokończył golenie, nawet nikomu o tym nie wspominając. Jednak miesiąc później, jak się obudził i próbował wstać, przewrócił się i nie mógł wstać - niedowład lewej nogi, jak się później okazało całej lewej połowy ciała z wyjątkiem twarzy (w dużo mniejszym stopniu). Nie zgodził się wezwać karetki, a do auta szedł opierając się o mamę i starszego brata, walcząc o każdy krok.
W szpitalu się okazało, że to już 2 wylew (albo udar, byłem wtedy młody i nie ogarniałem sytuacji) i to wieloogniskowy.
Przez pierwsze 2 dni dostawał leki i zawsze jak przychodziliśmy był uśmiechnięty i żartował, a 3 dnia się okazało, że dostaje leki, na które jest uczulony i od dwóch dni ma ciągły ból głowy o takim nasileniu, że większość ludzi straciłaby przytomność, a on się nawet nie poskarżył.
Jak tylko pozwolili mu rozpocząć rehabilitację, ćwiczył prawie całymi dniami, pomimo tego, że sprawiało mu to ogromną trudność. Zamiast się martwić, czy wyzdrowieje, martwił się, jak radzimy sobie w domu. Ale dzięki uporowi w rekordowym czasie wyszedł z tego.
Pomimo tego, że dalej zdarza mi się z nim kłócić, to mam do niego ogromny szacunek i podziw.
I tak, napisałem to, żeby się pochwalić jakiego mam wspaniałego tatę :3
Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy pomimo tego, że wszystko ich boli nie przyznają się do tego. Tak samo jak mój śp. Dziadzio, mógł chorować, wszystko go mogło boleć a on się nawet nie poskarży.
Jak rozumiem nieprzyznawania sie do bólu bliskim, co znaczy ze stawia się dobro rodziny ponad swoją mękę, tak nie rozumiem nie przyznawania się że jest chorym i nie chodzenie na badania.... Tego juz nie jestem wstanie zrozumieć.
Jak byłam mała i się skarzylam na bóle, to słyszałam ze przesadzam. Teraz rzadko mówię jak cos mnie boli bo wydaje mi się że i tak przesadzam.
@GallaAnonim Mam to samo, więc trochę rozumiem dlaczego ludzie nie mówią jak ich coś boli. Ja po prostu nie potrafię. Próbuję z tym walczyć i czasem jak się źle czuję i komuś to powiem to potem mam myśli typu "po co to mówiłaś, robisz z siebie ofiarę" itp.
Tacy to ludzie, moja śp Babcia też nigdy nie narzekała, dużo w życiu przeszła, zawsze martwiła się o nas, nigdy o siebie..
@askdef nareszcie ktoś to zrozumiał :) cieszę się ze nie tylko ja tak mam bo już myslalam ze cos ze mną nie tak...
Dodaj komentarz@GallaAnonim ja tez tak mam i tez sie cieszę ze nie jestem jedyna
Moim zdaniem to trochę nieodpowiedzialne nie mówić nikomu o swoich problemach zdrowotnych, bo mimo tego, że chciał dobrze, mogłoby się to skończyć tragicznie.
Nie mniej jednak, trzeba przyznać, że masz bardzo dzielnego Tatę. :)
Jak to nie zgodził się wezwać karetki? To jest nie odpowiedzialne i głupie. Jak coś się komuś dzieje zwłaszcza takiego to jak najszybciej trzeba wezwać pomoc. Nie ma co jechac do szpitala na wlasną ręke, bo czasami kazda chwila się liczy, a ludzie z karetek są odrazu przyjmowani.
Wcale nie dziwię się, że się chwalisz ;)
Twój tata to super gość ;)
Moja babcia miała 2 udary, siedzi na wózku. Na początku rehabilitacji jeszcze próbowała wstawać,robić dwa,trzy kroczki. Teraz już jej się nie chce, siedzi przed TV albo robi wiejski monitoring w oknie.
Mój dziadek codziennie potrafi jeździć po dwa razy do miasteczka oddalonego o 3 km od naszego domu, ma dobry humor i potrafi żartować i z siebie, i ze starości. Mimo, że czasem tak bardzo bolą go kolana, że nie ma siły wstać z łóżka. Chciałabym mieć tyle siły, co on.
Szanuje tatę, tacy ojcowie to skarb coraz rzadszy niestety
no kurde wreszcie ktoś szczerze napisał że chce sie pochwalić :D a nie same 'no nie pisze tego żeby sie chwalić ale żeby was ostrzeć/poradzić/zmorałować'
Historia ciekawa, ale ten wstęp niepotrzebny bo nijak się ma do reszty historii.
Warto sie chwalic.....bo masz naprawde wspanialego tate :)
Ja również mam cudownego tatę. I czyta anonimowe 💕 kocham cię Grzegorz 💓