#Xq1KL
Gdy skończyłam dwanaście lat, wujek wyszedł. Któregoś dnia do nas przyjechał. Był typowym sebkiem, króciutkie włosy, markowe ubrania, dresy i niezbyt ciekawa przeszłość. Patrzyłam na niego dosyć krzywym wzrokiem, w końcu stereotypy, prawda? Lecz on był dla mnie niezmiernie miły, rozmawiał ze mną o szkole, rodzicach, moim dzieciństwie, problemach... Tak jakoś można powiedzieć, że go polubiłam. Wydawał się w porządku. Parę dni później przyjechał do nas na motocyklu. Zabrał mnie na moją pierwszą w życiu przejażdżkę. Było cudownie.
Minął rok, a moja więź z wujkiem stawała się coraz silniejsza. Pokochałam go. Któregoś dnia wyznał mi, że przesiedział prawie dwadzieścia lat za zabicie człowieka. Przeraziłam się, z początku nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć, lecz po chwili uśmiechnęłam się i wymamrotałam:
- To przeszłość. Wierzę, że teraz się zmieniłeś, wujku.
Od tego momentu wujek stał się moim przyjacielem. Był mi bliższy od rodziców i nawet mojej przyjaciółki. Był wspaniałym człowiekiem. Jako jedyny mnie rozumiał, jemu zwierzyłam się z sekretu, o którym nikt dotychczas nie wiedział...
Rok temu zmarł. Przedawkował narkotyki. To było dla mnie niczym cios prosto w serce. Nie mogłam się po tym kompletnie pozbierać. Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Popadłam w depresję...
Prawie wcale nie odwiedzam jego grobu. Po prostu nie mogę. Dostaję wtedy jakiegoś niezrozumiałego ataku paniki, zaczynam się trząść i zalewam się płaczem.
Bardzo ciężko było mi pisać to wyznanie, bo jest ono dla mnie bardzo bolesne, ale chciałabym, aby ludzie przełamali stereotypy i przestali postrzegać ludzi z więzień jak wiecznych złoczyńców. Owszem, to, co zrobili jest złe, ale oni już swoje wycierpieli w więzieniu, więc dajcie im spokój. Każdy zasługuje na drugą szansę, każdy ma prawo się zmienić. Tak jak mój wujek...
Spoczywaj w spokoju, wujku Janie...
nie każdy się zmienia w więzieniu, więc nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora.
Doklaaaaadnie. Gdyby wyznanie zakończyło się słowami, że wujek jednak pomimo tego, że przez długi czas był ciepły, serdeczny, to jednak później kogoś np dotkliwie pobił, a potem przedawkował, to zaraz wszyscy by mówili że ludzie w więzieniu się nie zmieniają, że nie wolno im ufać jeśli raz coś takiego zrobili. Moim zdaniem jeżeli morderca jest poczytalny i nie działał w swojej obronie, to nie ma dla niego wytłumaczenia. Żaden żal ani skrucha nie cofną cierpienia bliskich ofiary, ani nie zwrócą życia..... Świadome morderstwo to najgorsza rzecz świata.... Mam nadzieję że wujek autorki nie działał świadomie ani z premedytacją ....
A nie może być takie 2 w 1? Przecież to, że był wspaniały dla autorki i innych członków swojej rodziny nie znaczy, że nie mógł być postrachem na dzielni. Słyszałam na przykład, że w więzieniu najbardziej przejebane ma pedofil, bo współwięźniowie też często mają dzieci, które kochają ponad wszystko i wiedzą, że one mogły być ofiarami, a tego nie będą akceptować
Miejmy nadzieje ,że będzie pomagał ci z góry za to ,że go nie potępiłaś za dawne czyny
Jeśli prawdziwie żałował czynu, który popełnił, to Bóg mu wybaczył. Jest w końcu miłosierny, tak?
Jeśli odpowiedź brzmi tak, to z nieba.
Niby piękne... ale niechęć do morderców to chyba nie stereotyp.
Poza tym: "chciałabym, aby ludzie przełamali stereotypy i przestali postrzegać ludzi z więzień jak wiecznych złoczyńców. Owszem, to, co zrobili jest złe, ale oni już swoje wycierpieli w więzieniu, więc dajcie im spokój. Każdy zasługuje na drugą szansę, każdy ma prawo się zmienić." - Serio? to może od razu zatrudnię pedofila do opieki nad dziećmi, zaprzyjaźnię się z miłym mordercą i razem z gwłałcicielem-recydywistą pójdziemy na piwo?
Nie, nie jestem przeciwnikiem powrotu do społeczeństwa, ale uważam, że jednak do osób z poważną kryminalną przeszłością warto podejść ze sporą dawką nieufności.
Zgadzam się z tobą. Nie wszyscy po wyjściu z więzienia są lepszymi ludźmi.
Jest mi bardzo przykro, że straciłaś kogoś bliskiego, jednak nie do końca zgadzam się z tym co piszesz.
Bo tu nie chodzi przecież tylko o głupie stereotypy. Jeśli koleś zgwałci kilkuletnie dziecko lub dorosłą kobietę, chłopca, kogokolwiek właściwie, zabije kogoś, śmiertelnie pobije, zrani, oszpeci lub zrobi cokolwiek innego, co w moim mniemaniu wykracza poza granice zwykłego "życiowego błędu" to głęboko w poważaniu mam jego "wielką duchową przemianę" w więzieniu, czy gdziekolwiek indziej trafi. Tu nie chodzi nawet o to, że nie będę tych ludzi akceptować, po prostu nie będę im ufać i już. Nie możesz oczekiwać ode mnie, że pozwolę np. Pedofilowi pracować w przedszkolu, bo w więzieniu przeszedł piekło a ludzie popełniają błędy.
No właśnie. Ludzie popełniają błędy, a co za tym idzie, muszą liczyć się z konsekwencjami. Jeśli popełniasz zło, licz się z tym, że ludzie będą się na ciebie patrzyć jak na złoczyńce.
Zaznaczam, że to wcale nie oznacza, że nie toleruje byłych więźniów. Wręcz przeciwnie, życzę im jak najlepiej. Po prostu moje zaufanie do nich jest ograniczone, w zależności od popełnione przez nich zbrodni :>
Autorko piszesz że wujek się zmienił ale narkotyki brał więc chyba jednak nie do końca.
Ps. Miłego minusowania
Też tak myślałam czytając to
Szkoda tylko ze ta osoba ktora zabil nie dostala 2 szansy szczerze? Jesli gosciu zabil czlowieka w innym celu niz samoobrona to dla mnie powinien dostac dożywocie. Odebral komus zycie to dlaczego sam ma zyc
Może 1. bronił kogoś innego, 2. Był pod wpływem narkotyków, 3. Niechcący zabił, typu stracił panowanie nad samochodem i spowodował wypadek czy bił się z kimś i to był skutek (nie zebym popierała takie bójki, ale jak ktoś chcesz niech się leje, wolna amerykanka)
poza tym pod samoobronę można by również podciągnąć zabójstwo żony, bo bronił swojego zdrowia psychicznego ;) ale to już tak półzartem :)
Powiedz to rodzinie tego człowieka, którego zabił Twój wujek..
Obstawiam, bo zazwyczaj ludzie mają rodziny. Nawet jeśli ta osoba była zła to nie nam wymierzać sprawiedliwość. Równie dobrze mogła być to jakaś młoda, niewinna osoba która miała całe życie przed sobą, więc niech autorka nie chrzani, żeby patrzeć na skazancow przychylnym okiem, bo to że może jej wujek się zmienił nie oznacza że każdy wychodzący z więzienia też.
Trochę to brutalne, ale zmarł na własne życzenie.
Możliwe że po prostu nie wyrzymywał presji ze strony społeczeństwa...
Jakiej presji? Że za zabicie kogoś musiał odsiedzieć i zacząć od nowa? Sam tego chciał.
Jak można komuś powiedzieć coś takiego?!? Kurna, ludzie, nigdy nie wiecie co się dzieje w psychice innego człowieka. Czy to narkomana czy to samobójcy. Nie wiecie czy ktoś ucieka w taki sposób od problemów, bo sobie po prostu nie radzi. @SamotnaPasażerko, naprawdę życzę Ci, żeby nikogo z Twojego otoczenia nie przerosła rzeczywistość i nie sięgnął po narkotyki albo w jakikolwiek inny sposób powoli lub szybko się zabijał. I żeby ktoś Ci wtedy nie powiedział: przecież to na własne życzenie.
Nie każdy w więzieniu się zmienia, nie każdy zasługuje na drugą szansę. Są recydywiści, którzy w tym samym dniu w którym wyjdą popełnią przestępstwo.
Jakoś nie mogłabym zaufać osobie, która celowo kogoś zamordowała
Jest napisane, że siedział 20 lat za zabicie a czy celowo czy nie nikt nie pisał.
Dlatego napisałam, że nie zaufałabym osobie która celowo kogoś zabiła, a nie, że nie zaufałabym wujkowi na miejscu autorki wyznania
Jeżeli byłoby to nieumyślne spowodowanie śmierci to by nie dostał 20 lat jak sądzę. Poza tym nie powinno się w takim razie ufać żołnierzom, bo w końcu jak by nie patrzeć są oni mordercami... nawet zawodowymi