Jestem sezonowym alkoholikiem. Nie lubię zimy i przedwiośnia, więc piję codziennie, aby było weselej. Potem, od maja do końca listopada, nie piję prawie wcale. Ma ktoś podobnie?
Nie mam podobnie w kwestii alkoholu, ale również nie lubię zimy i zimna. U mnie jest lenistwo i zmuszanie się do obowiązków kiedy jest szaruga i zimno. Od wiosny do jesieni chętnie wszystko robię, nie czuje zmęczenia. Robię obiady wymyślne, pieke, w domu porządek, ogarniam ogródek i to z trójką dzieci. A wieczorem nawet nie padam na ryj. Od jesieni do wiosny jeden wielki len, w domu bałagan, mimo że sprzątam, ale nie umiem produktywnie, jeśli nie ma słońca.
Mam totalnie na odwrót. Przedwiośnie to dla mnie magiczny czas budzenia się do życia wszystkiego
Gosik
Arelia to wiosna. Przedwiośnie jest zimne, ponure, śmierdzi psią kupą i zawiewa w oczy piaskiem z chodników.
Dragomir
O ile jest sucho, jeśli mokro to jest błoto i jeszcze-nie-zielono, ale szyby rano się skrobie jeszcze.
Postac
Przedwiośnie - zimno, wieje, pada. Już nie mroźna zima, a jeszcze nie zielona wiosna. Wszędzie szaro i ponuro.
Wiosnę lubię, jesień też. Nie jest tak gorąco jak latem, a już przyjemnie spędza się czas na dworze.
Niektórzy pensjonariusze klinik odwykowych.
Też nie lubiłem przedwiośnia, tak jak Chłopów, Lalki i Nad Niemnem. Ale żeby tak chlać przez to?
A na serio, to skonsultuj się z lekarzem uzależnień, bo już niedługo nie będzie Ci aż tak wesoło, nawet jak popijesz.
Nie mam podobnie w kwestii alkoholu, ale również nie lubię zimy i zimna. U mnie jest lenistwo i zmuszanie się do obowiązków kiedy jest szaruga i zimno. Od wiosny do jesieni chętnie wszystko robię, nie czuje zmęczenia. Robię obiady wymyślne, pieke, w domu porządek, ogarniam ogródek i to z trójką dzieci. A wieczorem nawet nie padam na ryj. Od jesieni do wiosny jeden wielki len, w domu bałagan, mimo że sprzątam, ale nie umiem produktywnie, jeśli nie ma słońca.
Ja nie, jak coś.
Też nie lubię zimy i przedwiośnia.
Mam totalnie na odwrót. Przedwiośnie to dla mnie magiczny czas budzenia się do życia wszystkiego
Arelia to wiosna. Przedwiośnie jest zimne, ponure, śmierdzi psią kupą i zawiewa w oczy piaskiem z chodników.
O ile jest sucho, jeśli mokro to jest błoto i jeszcze-nie-zielono, ale szyby rano się skrobie jeszcze.
Przedwiośnie - zimno, wieje, pada. Już nie mroźna zima, a jeszcze nie zielona wiosna. Wszędzie szaro i ponuro.
Wiosnę lubię, jesień też. Nie jest tak gorąco jak latem, a już przyjemnie spędza się czas na dworze.