#t9w01

Natknęłam się w poczekalni na historię o niewymawianiu "R" i postanowiłam podzielić się swoją. Nie będzie raczej porywająca, choć może kogoś rozbawi.

Zacznę może od tego, że chodziłam do logopedy przez jakieś 4 lata, gdy byłam dzieckiem, nie przyniosło to jednak szczególnych efektów. Mimo powtarzania wierszyków i łamańców, rozumienia schematów tego jak ma się język ułożyć, jak drgać itd. oraz ćwiczeniu tego ile tylko można, po prostu nie wychodziło (potem okazało się, że może to utrudniać zła budowa podniebienia, ale to już inna historia i opowiem ją innym razem). W końcu sama nauczyłam się jakoś maskować tę wadę, lecz wciąż nie jest to prawdziwe, dźwięczne "R", a bardziej takie jak we francuskim czy niemieckim. W normalnej rozmowie aż tak tego nie słychać, lecz są momenty, gdy rzuca się w oczy (czy raczej w uszy).

1. Wszelkie urządzenia elektroniczne: telefon, mikrofony, dyktafon. Nie wiem, jak to się dzieje, ale gdy mówię przez któreś z nich, od razu słychać, że z moim "R" jest coś nie tak. Tym sposobem ludzie, których znam z internetu i rozmawiam z nimi przez komunikatory głosowe, od pierwszej rozmowy słyszą, że coś jest "nie tak", podczas gdy osoby z mojej klasy czy sąsiedztwa nie zauważają tego zwykle, póki sama się nie przyznam i nie zaczną się nad tym głębiej zastanawiać.

2. Języki obce. Do pewnego momentu moje "R" było nawet atutem (angielski, niemiecki, francuski, języki skandynawskie itp.), lecz kiedy przychodzi do rosyjskiego lub, z drugiej strony, hiszpańskiego, czuję wielką niemoc. Wielokrotnie zwracano mi uwagę na "za dużo wpływów z angielskiego/francuskiego", a mi głupio się przyznać...

3. Emocje. Maskowanie wady wymowy wymaga właściwie ciągłego skupienia, a kiedy zaczynam się denerwować albo ekscytować, mówić dużo i szybko - oczywiście mówię też dużo mniej wyraźnie i w pewnym momencie wszystko przestaje działać tak jak powinno. Gdy w szczycie złości powiem komuś "pieldol się", zwykle nie udaje się już utrzymać powagi sytuacji.

4. Najbardziej problematyczne są jednak nagromadzenia "R" obok siebie. Rower? Masakra. Czarna krowa w kropki bordo? Wolę nawet o tym nie myśleć. Niestety, rodzice nie przewidzieli katastrofy i obdarzyli mnie zacnym imieniem BARBARA. Cóż, niedługo będę musiała przestać przedstawiać się jako "Basia", bo na pewnym etapie życia już trochę nie przystoi. Już nie mogę się doczekać kilkukrotnego powtarzania danych osobowych za każdym razem, gdy będzie je trzeba gdzieś podać. Będzie zabawnie.

PozdRRRawiam :D
Ohwellson Odpowiedz

Oplułam się kawą przy 'pieldol się' :D

Yasamen

Ludzie mają mnie za grzeczną i dobrze wychowaną, a prawda jest taka że prawie wszystkie niecenzuralne wyrazy mają to okropne r. Wyobraź sobie wkurzoną dziewczynę krzyczącą "cholela jasna" albo "kulwa mać" xD może nie do końca brzmi to jak L, ale dźwięczne R to nie jest

bazienka

a ty rowerku jedz!

GirlHasNoName

@bazienka, powinno być "a ty lowelku jedź!" :D

SpanieMoimNalogiem

@GirlHasNoName: Dobrze zapisał, tak jak w kawale o Jasiu :)

efektmotyla

W kawale o Jasiu było "spieRRR*alaj staRRRa k*RRRwo! A ty lowelku jedź!"

bazienka

ano macie racje, zwracam honor ;)

TurnDownForWAT

Spieladalaj

SosSpaghetti Odpowiedz

Też nie potrafię mówić "r", a mam imię na właśnie tą literkę :D znam ten ból xD

xyRon

Rzaneta?

SpinkaJustynka

Lobelt??

Naia

Rak? Chyba tylko na nazwisko. :P

PlastelinowyKubeczek

Bobisia- to trochę tak, jak nazwa na lęk przed długimi wyrazami :D

Barto10

Lyszald, ty dlaniu, oddawaj lowel!

Julsowa Odpowiedz

Czuję twój dystans do wady wymowy, podoba mi się to :D

HoustonNaZadupiu Odpowiedz

Pojechaliśmy kiedyś ekipą na wycieczke do Biebrzańskiego Parku Narodowego. W pewnym momencie jeden z kumpli krzyknął: "ej, patrzcie! Tam jest bóbł!" wszyscy patrzą na niego jak na kosmitę - że co? "No bóbł, kułwa, bóbł!" I takim oto sposobem zauważyliśmy po latach znajomośći, że kolega ma wadę wymowy 😅

kadabro Odpowiedz

A skąd pomysł, że trzeba być Barbarą a nie Basią? W byłej pracy miałam trzy Katarzyny, najmłodsza skończyła 50 lat i każda przedstawiała się jako Kasia, nawet dzwoniąc do klientów. Moja koleżanka całe studia na kolokwiach i egzaminach pisemnych podpisywała się jako Natalka, bo nie znosiła swojego imienia w formie "Natalia". Ba, byłam kiedyś u lekarza i tabliczka na drzwiach głosiła dumnie "Dr Bartek Iksiński", mimo, że za drzwiami siedział facet dobrze po czterdziestce, który na pieczątce był już dr Bartłomiejem Iksińskim.

Skylla

No nie wiem, może jestem jakąś sztywniarą, ale posługiwanie się zdrobnieniem w poważnym zawodzie nie wygląda najlepiej. Też nie przepadam za pełną wersją mojego imienia, ale czasami to wręcz razi- np. ostatnio natknęłam się na wywiad ze starszym panem, autorem książki o Holokauście- na okładce widniało imię "Władek"...

Angeel Odpowiedz

Mój ziomek był Jobejt

JessMat Odpowiedz

Też mam wadę R i też mam na imię Barbara także pozdrawiam.😂👊
PS znam ten ból.

SenoritaDistraida

Mam znajomą o tym imieniu + wada wymowy :D Barbara, czy to Ty? :D

KapitanPatelnia Odpowiedz

U mnie okazało się że mam za krótkie wędzidełko ( przez co nie mogę popRawnie wymawiać r) w maju jadę na operację, trzymajcie kciuki

P.S najgorzej jest jak chcesz komuś wygarnąć, coby się od ciebie odczepił a z twoich ust wydobywa się wesołe "spieldalaj"

stokrotkarozowa Odpowiedz

Moja pani od plastyki już po 40 wiosnach, a nadal się przedstawia jako Baśka

Zupkazchinczyka Odpowiedz

Bałtosz nie wymiawiajaący "r" pozdławia

Zobacz więcej komentarzy (18)
Dodaj anonimowe wyznanie