#t5kas
Mieszka w innym mieście, więc nie spodziewała się, że ojczulek może się dowiedzieć.
Środek nocy, wszyscy świetnie się bawią, wódka leje się litrami, jak to zwykle bywa. Aż tu nagle wpada pijany tatuś, furia w oczach. Wziął pustą flaszkę i rozbił na głowie pana młodego. Odszukał córkę, darł się na nią (nie będę tu opisywać jego słów, mało istotne), uderzył ją pięścią w twarz i zaczął ciągnąć za włosy. Musiało go odciągać paru facetów, wyrzucili go na dwór i wezwali policję.
W efekcie dzień, który miał być dla mojej przyjaciółki najpiękniejszym w życiu, skończył się w szpitalu. Mąż miał rozciętą głowę, a ona straciła dwa zęby.
Jakim trzeba być człowiekiem, żeby pobić córkę w najważniejszy dzień jej życie?
Jakim trzeba być człowiekiem żeby w ogóle pobić swoją córkę, niezależnie od sytuacji
To już nie jest człowieczeństwo. No chyba, że tak. W takim razie jestem surykatką.
To nie są ludzie. To jakieś istoty gorsze od śmieci.
To właśnie są ludzie. Ludzie tacy są
Smutna prawda. Od czasu powstania ludzkości, prawo dżungli panuje do dziś, tylko z innymi zasadami. Trzeba po prostu się przygotować na to, że w każdej chwili będziemy musieli o coś walczyć.
Wcale się nie dziwię, że go nie zaprosiła..
Jak mogli pozwolic na to żeby zdążył jej je*nąć i ciągnąć za włosy? I dopiero po takiej akcji go odciągnąć?
Pewnie wszyscy byli w szoku a ze to byl srodek nocy to pewnie wiekszosc byla w stanie wskazujacym, wiec troche musialo potrwac zanim zwoje jako tako zareagowaly.
Jak mówi @Glimi pewnie tak :( Szkoda dziewczyny i chłopaka :/ a z ojcem do pierdla :(
Niech tam zgnije jak gówno.
Aha, czyli ojciec tylko z nazwy.
Jak można się tak okropnie zachować w stosunku do bliskich osób? I to w takim ważnym dniu! Nienawidzę takich ludzi...
Zapamięta te noc na całe życie...
Chociaż lepiej by było jak by zapomniala...
Zdecydowanie Twoja koleżanka nie ma ojca sensu stricto. Jeżeli już coś można go określić jako dawcę plemników, takiego samca rozpłodowego. K*rwa, jakie to smutne.
Jak ja bym był np. świadkiem pana młodego. Albo nawet i gościem, to by taki taki tatuś wpierdziel. Po prostu bym nie wytrzymał.
ps. Ja bym swojego raczej też nie zaprosiłbym. Bo przesadza z alkoholem, aż za bardzo i aż od dawna. I wiem jak wyglądają takie imprezy rodzinne.
Ale i tak wątpię, żebym się żenił.
* dostał wpierdziel. Zeżarłem słowo "dostał" :)
Moim zdaniem to nie człowiek tylko skończony debil życiowy
Brak mi słów...
Ech, czytam i myślę sobie: ja to jednak w życiu mam szczęście.
Co za dupek!