#szPqg
Jestem młodym chłopakiem, 25 lat, i odniosłem całkiem spory sukces w swojej życiowej karierze. Mam własną firmę, inwestuję w nieruchomości i na giełdzie oraz pomagam w firmie rodzinnej jako przedstawiciel handlowy i kierownik sklepu internetowego. Ogólnie żyje mi się bardzo dobrze i dobrze też zarabiam. Można powiedzieć, że wiele lat mojej pracy i nauki się opłaciło. Niestety wraz z tym zaczęły się dziać przykre, krzywdzące incydenty.
Wszystko zaczęło się od momentu, w którym uznałem, że czas wydać na coś odłożone pieniądze. Długo się nie zastanawiałem, kupiłem sobie używane Porsche, sprawiłem sobie nowy komputer do grania z całym dodatkowym osprzętem plus motocykl i zmieniłem mieszkanie na większe. Moi bliżsi znajomi mi gratulowali, cieszyli się razem ze mną, ale nie wszyscy. Jeden szczególnie uprzykrzał mi życie, a konkretniej były dobry kolega, obecnie chłopak przyjaciółki mojej dziewczyny. Przy każdym spotkaniu słyszałem z pogardą, jakie to ja mam ogromne szczęście, że się w czepku urodziłem, że wszyscy wokół to muszą ciężko pracować, a mi to hajs z nieba spada i przez otwarte okno wpada do mieszkania... Tolerowałem te teksty, żeby nie robić burd przy wspólnych spotkaniach z naszymi partnerkami, ale z każdym kolejnym było coraz gorzej. Umniejszał moim wysiłkom i ciężkiej pracy, której poświęciłem prawie całą młodość, przy czym on ten czas przegrał na kompie, ledwo zdał maturę, a na studia poszedł, bo rodzice mu kazali i planów na życie nie ma żadnych. Nie mówię, że to źle i że jest przez to gorszy, ja nigdy nie zmieniłem do niego swojego podejścia, dalej traktowałem go jak dobrego kumpla z dawnych lat, za to on zaczął zwracać się do mnie i traktować mnie, jakbym był rozpieszczonym bananem, który wszystko dostaje przy zerowym wysiłku.
Miarka się przebrała, jak na ostatnim spotkaniu powiedział, że chciałby kupić mieszkanie i że chciałby, żebym się dorzucił z połowę, bo – UWAGA – mi nie zrobi różnicy, jak dam komuś 150 tys. złotych... Nie zapytał, czy może bym mu pożyczył ze spłatą w jakimś dłuższym terminie, na co mógłbym przystać. Nie, on po prostu przyszedł do mnie do domu i przy wszystkich wręcz zażądał, żebym mu te pieniądze dał. No odebrało mi mowę. Moja dziewczyna to w ogóle musiała aż wyjść z pokoju. On i jego partnerka z kolei uważali, że to jak najbardziej w porządku, bo jesteśmy „przyjaciółmi”. To już przelało czarę goryczy – wstałem, wyrzuciłem mu jego zachowanie względem mnie przez ostatnie 3 lata, powiedziałem, że nic ode mnie nie dostaną i że mają wyjść.
Od tamtej pory się nie spotykamy. Mi bardzo po tym ulżyło, mojej partnerce było trochę żal straty przyjaciółki, ale widzę, że i jej to powoli wychodzi na dobre.
"Umniejszał moim wysiłkom i ciężkiej pracy, której poświęciłem prawie całą młodość" - Ty nadal jesteś młody. "Można powiedzieć, że wiele lat mojej pracy i nauki się opłaciło". A piszesz jak stary dziadek. Jestem starsza od Ciebie, a nadal się czuję młodo!
To tyle z czepiania się. Bo to, że wyrzuciłeś z domu sępa i jego dziewczynę jest dla mnie całkowicie normalne. Skończy się nieprzyjemna atmosfera na spotkaniach. Nie ma co tracić czasu na ludzi, z którymi się nie dogadujemy.
Wszystko zaczęło się od momentu, w którym uznałem, że czas wydać na coś odłożone pieniądze. Długo się nie zastanawiałem, kupiłem sobie używane Porsche, sprawiłem sobie nowy komputer do grania z całym dodatkowym osprzętem plus motocykl i zmieniłem mieszkanie na większe.
Masz 25 lat i tyle pieniędzy? Masz własną firmę i jeszcze pomagasz w rodzinnej na dwóch stanowiskach?
Osiągnąłeś ro przez "wiele" lat ciężkiej pracy? "Wiele" to nie 3 czy 4 lata, tylko raczej kilkanaście, chcesz powiedzieć, że zaczynałeś mając 12,13 lat?
Potrenuj trochę i możesz startować w konkursach pisarskich :-)
A potem się obudziłeś po tym, jak zasnąłeś w firmie ojca zamiatając podłogę, bo tylko to był w stanie bezpiecznie Ci powierzyć :)
Tobie ojciec nawet by miotły nie dał, bo twoja tępota by doprowadziła tylko do tragedii.
Zapomniałeś dodać, że przecież oferowałeś im dobra pracę, ale oni woleli na sępa u ciebie podjadać rarytasy, które Modest Amaro specjalnie dla ciebie co rano szykuje. No i ten numer, gdy ich zaprosiłeś na wspólny rejs po Karaibach, laska się schlała i narobiła ci obciachu przy ziomkach z holiłudu, a ziom się upalił ziołem, które podkradł Bradowi.
Dobrze zrobiłeś, teraz wsiadaj za kierownicę porsche i dawaj czadu w forza harizon
a twoja dziewczyna przez wszystkie lata, jak ci tak dowalal, siedziala jak trusia i cie nie bronila?