#swcRV
Jeśli mam jechać z drugą osobą to nie ma problemu. Natomiast kiedy np. idę do kogoś w odwiedziny sama i powinnam jechać windą bo szybciej i wygodniej, to idę schodami. Nieważne które piętro, pójdę schodami. Nie wiem skąd to mi się wzięło. Może to przez filmy, w których ktoś jedzie windą, ta się zatrzymuje i pasażer musi czekać parę godzin aż go wyciągną.
Parę razy próbowałam się przełamać i pojechać sama, chociaż jedno piętro. Drzwi windy się otwierały, patrzyłam jak debilka i odchodziłam. Raz mi się nawet udało wejść do środka, ale zanim zdecydowałam się wcisnąć piętro to już byłam poza windą. Takie dziwactwo, o którym wie tylko chłopak.
Od czasu obejrzenia Another moja luba przestała używać parasola.
Możesz jej kupić taki bez czubka
a ja ilekroć wchodzę do windy mam przed oczami t a m t ą scenę :(
A jeśli autorka też obejrzy Another i będzie miała parasolkę? Po schodach nie wejdzie, do windy nie wsiądzie...
Ja mam w pracy windę która co jakiś czas się zacina i właśnie jak w filmie. Ale jest na to sposób, zawsze miej przy sobie telefon. Ja mam zasięg w niej, inni też. Kiedyś szefa z niej ratowali o 11 w nocy na dyżurze. Wypuścili go dopiero koło 2 w nocy. PS. Też dzwonił do nas o pomoc.
Jakbym o naszym lokalnym szpitalu czytała.
Nie tylko Ty się boisz. Jako dzieciak zaciąłem się w windzie. Potem jako dorosły przez 11 lat mieszkałem na 8 piętrze. Chodziłem na piechotę nieraz dźwigając zakupy (mój rekord to 45 kg). Kiedyś próbowałem się przemóc i udało mi się stanąć między piętrami na dosłownie pół minuty. Zobaczyłem niemal swój pogrzeb i grób. Więcej prób oswojenia nie podjąłem.
To chyba bardziej fobia niż dziwactwo.
Ja się boję nawet z kimś. Chyba że jest to szklana winda i w razie czego wszyscy dookoła będą widzieć, że np. utknęłam między piętrami i szybko mnie wyciągną, zanim się w niej uduszę i wyzionę ducha.
Winda raczej nie jest na tyle szczelna żeby się udusić
Wiem, ale mam lęk przed ciasnymi i zamkniętymi pomieszczeniami, w takich miejscach od razu czuję, że brakuje mi powietrza, nawet jeśli to powietrze tam jest.
Totalnie to rozumiem, jak w akademiku winda na chwilę się zatrzymała i od razu miałam wrażenie, że brakuje mi tlenu. Ale można próbować mówić sobie, że to niemożliwe :) ale jednak lęk to lęk
No właśnie wmawianie sobie niewiele działa ;D. Zawsze sobie powtarzam w głowie "spokojnie, spokojnie, nic się nie dzieje, tlen nie ucieka, masz czym oddychać", ale wrażenie, że jednak tego tlenu brakuje jest cały czas i jest na tyle silne, że mózg po prostu nie chce przyswoić tej informacji, że ja się naprawdę nie uduszę ;D. Do tego dochodzi panika, że nie mam jak uciec, nie jestem w stanie otworzyć żadnych drzwi czy okna, że jestem zamknięta z każdej strony, a wyjście jest niemożliwe. Ściany się automatycznie jakby przybliżają, dochodzi wrażenie, że z każdą minutą miejsca jest co raz mniej i niedługo nie będę mogła się nawet ruszyć.
@AmziToIzma Szklana winda to dla mnie zło największe
Ja mam tak z taksówkami, jak jadę z kimś to wszystko jest w porządku, a jak mam jechać sama to od razu się boje i w głowie mam najczarniejsze scenariusze..
A ja raz spadłam z windą na dół. Na szczęście z parteru.
Miałam tak samo... do czasu aż w hotelu w Dżakarcie mój pokój był na 40 piętrze a znajomych na 30... akurat nikt nie zjeżdżał bo była noc a z daną karta można było wjechać tylko na piętro gdzie był pokój :(
Chyba już wolałabym utknąć sama niż z kimś. Dzwonisz po pomoc, czekasz i tyle.
Ludzie mają różne fobie, lęki czy dziwactwa. Tacy już jesteśmy :) problemem dla Ciebie może być tylko to że jak wchodzisz wysoko schodami to się bardziej zmęczysz, ale przynajmniej będziesz miała kondycję :D