#JJwld
Zawsze jak ich myłam, to myłam po kolei, żeby wiedzieć jaki kolor kropki na nowo postawić. Trwało to jakiś czas, ja czułam się już dużo lepiej, skoro byłam w stanie ich odróżnić, więc kontynuowałam te kropkowanie. Aż raz moja mama dała im po cichu czekoladę i poszła im umyć rączki po wszystkim. Moje kropki zniknęły i ja na nowo nie wiem który jest który...
Moze jednemu podetnil krocej włosy🐴
A co jeżeli są jeszcze łysi? :D Mi urosły włosy dopiero w wieku 3 lat. Zawsze może im założyć materiałowe bransoletki z imieniem.
Nie musisz ich ''kropkować''. Wystarczy, że zawiążesz im np. kolorowe chustki na ramionach. A jak ktoś spyta, to po prostu przyznaj, że masz problem z rozróżnieniem ich.
A do tego będzie wyglądać przesłodziaśnie :3
Może i tak, ale dla mnie dzieci nie są słodkie w jakiejkolwiek formie by nie były.
Gorzej jak będą mieli swoje wzajemne imiona w dowodzie
Zawsze mnie ciekawiło, ile bliźniąt weszło w rolę swojego brata/siostry. Tzn najpierw je nazwano, a potem się pomieszało i jeden został drugim :D
Zawsze się zastanawiałem, czy to możliwe. Myślałem, że jednak mama zauważa jakieś mikroróżnice
różnie to chyba bywa. Może to ze mną coś nie tak ale dla mnie każdy niemowlak wygląda identycznie, baaardzo małe dzieci też
A nie mogłaś ich po prostu inaczej ubierać? Albo chociaż myśleć przy tym, co robisz? Tylu zawsze najpierw kąpię bliźniaka A, potem bliźniaka B?
Mam siostry bliźniaczki. Jak się urodziły były praktycznie identyczne i nikt ich prócz mnie nie odróżniał. Moja mama jednak, która od zawsze twierdziła, że to, że są identyczne nie znaczy, że muszą mieć wszystko identyczne i finalnie może pięć rzeczy miały takie same.
Te dzieci może nigdy się nie dowiedzą, że matka notorycznie je myliła, ale z drugiej strony to trochę śmieszne, że nie potrafisz się na tyle ogarnąć, żeby móc rozpoznać swoje dzieci i od maleńkości zadbać o ich indywidualność, bo to nie ma znaczenia, że teraz są identyczne. To dwójka różnych dzieci i traktowanie je jako po prostu "bliźniaki" jest dużym błędem.
Coś mi tu nie pasuje. Dzieci były kropkowane, żebyś mogła je odróżnić. Skoro je odróżniałaś, to wiedziałaś do którego jak się zwracać po imieniu. Dzieci mają około roku, więc powinny reagować na swoje imiona.
Powinny, ale nie zawsze reagują. A takie bliźniaki to przez pewien czas mogą reagować na obydwa imiona.
Linie papilarne każdy ma inne.
Jednojajowe mają bardzo podobne, prawie identyczne
Widziałam kiedyś jak mama bliźniaków malowała im lakierem do paznokci mały paznokieć u stopy lub dłoni. Każdy miał swój określony kolor i nie było problemu z rozróżnianiem dzieci 😉😉
"Moja mama/siostra/ciotka/sąsiadka rozróżniała swoje bliźniaki". "Jak moje bliźniaki były małe to je rozróżniałam". Wszyscy Ci piszący te teksty, cz Wy naprawdę myślicie że u wszystkich bliźniaków jest tak samo??? Czy brak widocznych różnic to powód żeby potępiać matkę która przyznała że ma problem?? Nie każda kobieta zostaje od razu super matka na 200%. Serio taki problem żeby dzieciaki sobie oznaczyć? Uwielbiam takie potępianie... Potem nie dziwota że tyle młodych mam wpada w depresje, jak się od inncyh kobiet nasłucha jaką jest okropną matką, tylko dlatego że ułatwia sobie życie bransoletkami. Kobieta kobiecie kobietą.
Tak się zastanawiam: Czy na tym etapie ma to znaczenie, który jest Tomkiem, a który Romkiem?
Myślę, że olanie tego teraz może jednak zostawić ślad na ich psychikach, szczególnie poczuciu własnej wartości i nie byciu anonimowym członkiem tłumu.
To, jak traktujesz dziecko, ma znaczenie na każdym etapie życia, także tych, których nie będzie pamiętać. Małe dzieci wprawdzie nie zapamiętują świadomie, ale zachowania rodziców też je kształtują, najprawdopodobniej w jeszcze większym stopniu niż ma to miejsce u mówiących kilkulatków.
Myśle, ze to bardziej kwestia, kiedy ktory był karmiony, albo przyjął jakieś lekarstwa na przykład.
Opieka nad dzieckiem to nie tylko karmienie i przewijanie. Z niemowlakiem tez nawiązujesz personalny kontakt, mowisz, zwracasz się do niego po imieniu. Traktowanie dzieci jak jednej i tej samej osoby nie jest bez znaczenia.
Nie ma znaczenia, oczywiście. Przecież nikt się nie przeuje, czy to jego dziecko ma alergię ma jad pszczół, czy dziecko sąsiada, czy to Kasia ma mieć usunięty wyrostek czy może jednak Asia, czy to Brajanek dostał pałę z matematyki czy Kewin. No zero znaczenia.