#srQjK
Przez ich wypadek, sprawy urzędowe, spadki, kredyty i tak dalej dostałem depresji. Momentami bywało gorzej, momentami lepiej, najgorzej było po pierwszej "próbie" samobójczej. Na całe szczęście wymiękłem w trakcie i postanowiłem przeć dalej, najgorzej było gdy miałem 23 lata, wtedy też podjąłem decyzję życia - idę do wojska.
I wiecie co? To była najlepsza decyzja życia, wojsko mnie całkowicie wyleczyło z depresji, mimo że momentami już naprawdę miałem dość życia i chciałem po prostu ze sobą skończyć. W trakcie służby przygotowawczej miałem przez większość czasu takie myśli, nie chciało mi się, ale chciałem chociaż spróbować.
Potem nastąpił przydział do plutonu i bazy, wszystko sam sobie wybrałem, tam poznałem swoich prawdziwym przyjaciół, depresja zaczęła mnie opuszczać, finalnie depresja zniknęła w Iraku.
Tam nie było ja, ty, byliśmy tylko my, zawsze i wszędzie byliśmy "my", nigdy nie miałem problemu, to "my" mieliśmy problem.
Sama świadomość tego, że jestem otoczony ludźmi, którzy byli gotowi rzucić wszystko byle mi pomóc była dla mnie ważna, mogłem na nich zawsze polegać, do tego stopnia, że pewnego dnia się po prostu rozpłakałem w bazie. Ci, którzy wtedy byli z mojego oddziału natychmiast chcieli mi pomóc, wypytywali co się stało, więc cóż, opowiedziałem im. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jaka to była dla mnie ulga, móc po tylu latach to w końcu z siebie wyrzucić.
Nikt o mnie źle nie myślał, nikt też nie myślał o mnie jak o "mięczaku", cieszyli się, że głupim słuchaniem zapłakanego faceta mogli mi pomóc.
"W wieku 19 lat", brzmi, jakby Twoi rodzice zginęli, mając tyle lat
Ja właśnie tak najpierw pomyślałam, ale coś mi zaczęło nie pasować z tą depresją
No to zdanie dokładnie to znaczy, podmiot (rodzice) nie jest zbieżny z intencją autora (on sam).
Jak w klasyku "idąc chodnikiem potrącił mnie samochód" ;)
Wiesz o co chodzi to po co sie czepiasz wiedzac jaki smutny jest wydzwiek tego wyznania. Polonisci wielcy...
Nie trzeba być polonistą, aby poprawnie budować zdania w języku ojczystym.
KrowkaMaja Nie trzeba być polonistą, żeby szanować język. Pisanie z błędami to brak szacunku do odbiorcy, to raz. A dwa, sprawia, iż niepoprawne formy mogą zakorzenić się w naszej pamięci.Poza tym, zwrócenie uwagi, to nie czepianie się. A to jaki wyznanie ma wydźwięk, nie ma żadnego znaczenia. Błąd, to błąd.
Tylko polacy tak sie zachowuja na angielskojezycznych stronach nikt nikomu bledu nie wytyka jasli takowy sie pojawia i nie wywyższa sie poprawiajac błędy. Jesli zostal zrozumiany sens wypowiedzi to nie rozumiem po co to czepianie sie? Polski jest jednym z najtrudniejszych jezykow na swiecie. Ja gdy gadam po angielsku to nikt mnie nie poprawia, a na pewno popelniam jakies tam bledy, dziwnie bym sie czula gdyby ktos to robil...
Masa ludzi zginęła w obronie polskości, to chyba nie po to, żeby kaleczyć język ojczysty. Żołnierz WP powinien posługiwać się poprawną polszczyzną. Pobłażanie błędom językowym jest gorsze niż kulturalne ich wytykanie, bo to drugie daje szansę pracy nad sobą a pierwsze pokazuje tylko, że błąd może popełnić każdy, ale chyba tylko idiota będzie temu pobłażał.
Dziewczyno jesteś bardzo przewrażliwiona, skoro kulturalne zwrócenie uwagi uznajesz za wywyższanie się. Współczuję serdecznie.
@ToTylkoJa90
Błąd to błąd, bez przecinka. :)
Lucyfereu Ehh, mam się z tymi przecinkami. 🙈
Dzięki. 👊
Trafiłeś na cudownych ludzi :)
Mięczakiem nie jest facet, który okazuje emocje, a ten, który się ich wstydzi. Bardzo fajnie, że udało Ci się podnieść i znaleźć takich kumpli. Co jak co, ale wspólne działanie w obliczu śmierci mocno zacieśnia więzi.
Bardzo ładne opowiadanie ale osób z problemami psychicznymi nie przyjmuje się do wojska. Po prostu takie są przepisy.
Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak łatwo oszukać testy psychologiczne.
Jeśli chorował na depresje i pojawiał się u lekarzy, a to bardzo prawdopodobne po stracie rodziców, to zapewne pozostała jakaś dokumentacja medyczna, którą myślę, że ciężko byłoby oszukać.
@egzemita przyjmą ;)
W mundurówce jest więcej świrów niż w innych zawodach. Poczucie przywilejów wynikających z posiadania odznaki czy prawa do posługiwania się bronią, niechęć policji do karania kolegów lub strach jeśli ktoś z nich ma plecy i może się zemścić, oraz niemoc w egzekwowaniu konsekwencji u żołnierzy (tylko żandarmeria może ich zdyscypliniwać, policja gówno może) wzmaga u nich poczucie bezkarności i stanie ponad prawem. Daleki Jestem od stwierdzenia że wszyscy są yebnięci, ale nie wiesz nawet ilu z nich takich jest.
Jak po śmierci kogoś bliskiego był u psychiatry to raczej normalne. Chyba, że ktoś jest cyborgiem bez uczuć. Poza tym depresja to nie schizofrenia, nie ma żadnej renty ani orzeczenia o niepełnosprawności.
Fajni z nich goście, trzymaj z nimi.
Na początku myślałem, że będzie to kolejne wyznanie typu: Chcę się zabić, jestem nieszczęśliwy, tak mi źle." Na szczęście się myliłem. Powodzenia!