#snKDI
Niedawno umówiłam się w kawiarni z facetem poznanym w internecie, tak się złożyło, że mieszka zaledwie dziesięć kilometrów od mojego miasta. Fajnie nam się pisało, myślałam, że może coś z tego będzie. W dodatku zdjęcie nie kłamało, facet może i nie jest mega przystojny, ale zadbany, co jeśli chodzi o wygląd jest dla mnie podstawą.
Kupiliśmy kawę i po ciastku, i zaczęliśmy rozmowę. Na wstępie ucieszył się, że nie jestem "taka jak inne" i pojawiłam się na spotkaniu. Podziękowałam mu i zaczęłam rozmowę na tematy typu hobby, zainteresowania, praca. Michał jednak co chwilę zmieniał temat na dziewczyny, które go skrzywdziły. Bo nie odpowiadała im jego wrażliwość, bo nie rozumiały jego potrzeby częstych miłych słów i komplementów, bo nie próbowały się zainteresować anime, które on uwielbia (ja też, o czym usiłowałam mu przypomnieć), a jedna to w ogóle się z nim nie spotkała, tylko pojechała do swojego dziadka do szpitala. Kiedy zwrócił jej uwagę, że mogła to zrobić dzień później, nazwała go egoistą i zerwała kontakt. Ani razu mnie o nic nie zapytał, pod koniec zaczął popłakiwać. Wtedy czerwona lampka w mojej głowie zaczęła głośno dzwonić. Już raz byłam w związku z chłopakiem, który był nadwrażliwy, lubił się użalać i płakać. Obiecałam sobie, że nigdy więcej takiego związku.
Przerwałam mu tę litanię i powiedziałam, że przykro mi, ale więcej się nie spotkamy. Szkoda, bo w internecie sprawiał wrażenie wrażliwego, ale ogarniętego faceta.
Poradziłam mu, żeby następnym razem bardziej zainteresował się dziewczyną, z którą się spotyka. Pożegnałam się i wyszłam. Później dostałam wiadomość, że jestem taka sama jak inne.
Nie wiem, czy autor tamtego wyznania też nie bardzo interesował się dziewczynami, z którymi chciał się związać i koncentrował się na swoim smutku, ale czytając jego komentarze mam takie wrażenie, bo jakoś nie przekonuje mnie, że dosłownie zawsze był natychmiast odtrącany. Chociaż możliwe, że się mylę i sama jestem lekko przewrażliwiona.
On nie był wrażliwy, tylko egoistyczny. Nie cierpię osób, które cały czas gadają o sobie. Pierwsze spotkanie powinno wyglądać tak, że się wymieniacie informacjami, a nie jedna osoba mówi cały czas o sobie. Chłopak nigdy nie znajdzie dziewczyny dopóki nie zrozumie tego.
Dzwoniąca lampka mnie rozbawiła
Mi też się przy tym zdaniu zaświecił dzwonek
Tak rodzą się incele
i mizogini
Co tu dużo pisać, pipa nie facet, jego zachowanie jest po prostu żałosne.
W dodatku bez szacunku do drugiego człowieka.
Spotkałem w życiu kilka takich dziewczyn/kobiet. Moja reakcja zawsze była dokładnie taka, jak Twoja.
Podałby ktoś link do wspomnianego wyznania?
eTH2w
Temat wyznania nasunął mi takie przemyślenia - czy nie zauważyliście, że ostatnimi czasy wielu chłopaków czy młodych mężczyzn zachowuje się tak mało męsko? Od wielu koleżanek słyszę, że spotykają się na randki, na których ci faceci od razu zaczynają narzekać i jęczeć o swoich najgłębszych problemach, a nawet i płakać, podobnie jak w wyznaniu. Nie mówię, że mężczyzna nie ma prawa mieć kłopotów i nawet się nimi z kimś podzielić, ale serio, żeby od razu ryczeć? Zamiast wziąć się po męsku w garść i pomyśleć nad rozwiązaniem problemów, to wielu facetów jest teraz takich rozmamłanych, niezaradnych, jakichś takich "wydelikaconych". Nieraz kobiety mają większe jaja od nich.
Nie wiem, może to tylko ja tak uważam, może się posługuję pewnymi stereotypami, ale jednak lubię kiedy facet zachowuje się jak facet, a nie baba :) Co o tym sądzicie?
Ja mam akurat delikatnego faceta i raczej to nie jest problem. Opiekuje się nim i bronię przed całym złem tego świata ;) nie zamieniłabym go na nikogo innego. Zero kłótni o gowna tylko szczera dyskusja. Zero dziwnych humorów i fochów tylko szczery smutek. Delikatni faceci tez są spoko tak jak baby z jajami. Moim zdaniem gorzej jeżeli facet jest życiowa fajtłapą. Dwie lewe ręce na których nie można w żadnej sytuacji polegać. To moim zdaniem dramat. Odnośnie kobiet tez. A ludzie to czuja od takich fajtłap i się wycofują.
Gdyby na randkę ze mną przyszła kobieta która zaczęłaby narzekać i marudzić i nie dalaby mi dojść do słowa, to też nie byłoby rozmowy. Nawet nie chodzi o to, żeby "facet zachowywał się jak facet", tylko żeby człowiek zachowywał się tak, żeby nie zniechęcac innych.
Czy nie zauważyliście że ostatnimi czasy kobiety swoją rzekoma wrażliwość i empatie mają tylko na pokaz i są mistrzyniami w psychicznej przemocy? Tak, też generalizuje. Nic nie bierze się z niczego.
Dzięki za odzew, dobrze jest poznać opinie innych osób :) Macie rację, nikt, ani facet ani kobieta, nie powinien zachowywać się tak, by to aż odrzucało innych. Trzeba umieć kontrolować emocje i to działa w dwie strony. Pisałam o mężczyznach, bo taki był temat wyznania, ale kobietki też mają swoje za uszami, nie przeczę :)
Mój jest mega wrażliwym artystą a ja z kolei jestem dość ostrą dziewczyną i to ja go raczej będę bronić niż on mnie :3 i jak tak myślę... On mi też na pierwszym spotkaniu opowiadał o swoich nieszczęśliwych miłościach. No ale po prostu musiał się wygadać (bo poza mną nikt się nim tak bliżej nie interesuje)... Może to taki wiek? On ma 15 lat, ja 17(i mu kupuję fajki bo się sam boi Xdd tak do tej męskości)
eleczka, wolalabym wrażliwego i nawet trochę geeka niż macho albo dominującego
chodzi o to, by nie smierdziec desperacja na kilometr, nie uzalac się nad sobą i nie prowadzic monologow martyrologicznych...
Masz rację, Eleczka. Też to obserwuję i mam wrażenie, że z czasem będzie coraz gorzej w tej kwestii. Pogląd może nie popularny, ale uważam, że to wina zdejmowania rzekomej "presji" z obojga płci. Ja nie mówię, że facet ma obowiązkowo harować w kopalni, a kobieta nosić spódnice i być na maksa delikatna, ale pewne role w związku dawno już się zatarły, a szkoda.
Nuxus, nikt ci nie broni powielać jakiś kuriozalnych schematów i kierować się stereotypami przy wyborze znajomych czy partnera, ale chcę tylko przypomnieć że nie możesz mówić innym jak mają żyć.
to nie jest kwestia bycia męskim albo niemęskim. to jest kwestia bycia niewychowanym egoistą. kobieta, która przychodzi na pierwsze spotkanie i zamiast dbać o miłą atmosferę zaczyna płakać i obwiniać losowego faceta o to, że "wszyscy faceci to świnie" też jest czymś raczej niedopuszczalnym i atrakcyjnym najwyżej dla skończonych desperatów.
Selevan, ja uważam że to faceci mają jakiś taki fantazmat empatycznych i wrażliwych kobiet. Nie spotkałam w życiu ani jednej kobiety podającej wrażliwość i empatię jako swoje wiodące zalety. To raczej konserwatywni, starsi faceci typu Korwin najbardziej lubią głosić, że "no tak, wprawdzie mężczyźni są silniejsi, sprawniejsi i inteligentniejsi od kobiet, ale za to kobiety... yyy... SĄ WRAŻLIWE i MAJĄ EMPATIĘ".
Także za swoje rozczarowania polecam obwiniać właśnie konserwatywnych bajkopisarzy, a nie kobiety.
taaaak i potem koles sam utwierdza siebie w przekonaniu, ze to my jesteśmy zle
podczas gdy problemem jest to, ze on nie potrafi zrozumieć, ze niekoniecznie chcemy sluchac streszczenia jego życiowych porażek...
tak miałam dziwnych byłych, którzy odwalali maniany, ale nie spowiadałam się z tego litaniowo na pierwszej randce
pierwsze spotkanie powinno polegac na poznawaniu siebie nawzajem, a nie monologu
najsmutniejsze jest to, ze dopóki mu ktoś dobitnie nie powie, w czym problem, to będzie sobie w tym tkwil i się uzalal... a nawet jeśli dostanie jasny komunikat, to może być ciężko z przyjęciem konstruktywnej krytyki
No prawde Ci powiedzial, dla niego jestes taka jak inne 🤣 Poniewaz, dalas mu kosza ;p Ale w tym wypadku czy to złe byc jak inne ? ;p
Widzisz, tu nie chodzi o to, że nie przypadly mi do gustu te rady. Może byłem trochę zbyt agresywny, ale bardziej miałem na myśli to, że były to po prostu bardzo proste do ogarnięcia rzeczy do których rozumna istota dojdzie dość szybko.
Czytając tę razy i później komentarze czułem się jakbyście tłumaczyły mi jak działa koło albo jak sznuruje się buty..
To naprawdę nie było tak, że ja siedziałem obok dziewczyny, czy kontaktując się z jakąś w internecie rozprawialem o swoich wadach, o nieudanych znajomościach, o tym że nikt mnie nie lubi. Naprawdę byłbym kretynem gdybym po dwóch dniach znajomości starał się dowiedzieć czy jesteśmy już w zwiazku, a po trzech się zkochiwal. Nie zaczynałem rozmowy od tego że jestem 29 letnim incelem piwniczakiem, czy że "nienawidzę kobiet i mam nadzieję że ty jesteś inna"
Ja naprawdę próbowałem szukać kogoś w miejscach związanych z moimi zainteresowaniami, żeby mieć np o co zahaczyć rozmowę.. jestem bardzo wrażliwy, ale nie płacze z byle powodu, zwłaszcza gdy jestem na początku znajomości z nową osobą bo wiem, że to odstrasza
Nic nie pomogło na dłuższą metę. Po prostu tak jakby prawie każda kobieta z którą rozmawiam, po kilku dniach stowerdzila że jestem nudny, a te kilka które zaciekawilem to po prostu.. No było widać że nie mam szans na nic więcej od przyjaźni.
Ja rozumiem że często taki typek jak ja zachowuje się jak ten z twojego wyznania lub gorzej.. no cóż, nie udowodnię wam samymi słowami, że ja taki nie jestem i naprawdę do tej pory wkładałem całe swoje serce i zalety podczas prób nawiązywania znajomości.
Nie wiem co mam ci powiedzieć, ja nie rozumiem dlaczego tak jest :(
Wiesz czego tak naprawdę potrzebujesz? Wrzucić na luz. Ot tak, po prostu. Zamiast się nad sobą użalać i być rozgoryczonym, że żadna Cię nie chce - skup się na własnym rozwoju. Musisz poczuć się "sobą", ale tak stuprocentowo. Stać się najlepszą wersją samego siebie, która nie ma wyrzutów z powodu odrzucenia. Kimś kto potrafi przekuć swoje porażki w sukces i czuje się swobodnie we własnej skórze. Poznawaj kobiety, z którymi rozmawiasz. Nie traktuj ich jako materiału na potencjalne partnerki tylko dlatego, że się do Ciebie odezwały. Daj tym znajomościom trochę czasu. Po jakimś czasie któraś z tych znajomości może przerodzić się w coś więcej, innego razu kontakt się urwie i nic z tego nie będzie. Wiele z tych znajomości zakończy się odrzuceniem - to potrafi boleć, ale to jest wyłącznie ich strata. Nie myśl w takich kategoriach, że żadna Cię nie chce. Każda kobieta, którą poznajesz ma swój własny powód. Jedna wyczuje Twoją desperację. Inna stwierdzi, że nie jesteście kompatybilni. Kolejna uzna, że nie spełniasz jej wymagań. Są dziesiątki powodów. Weź jednak pod uwagę, że każda kobieta ma pełne prawo do własnego zdania. Nie jest zainteresowana, trudno, szukasz dalej. Wreszcie znajdziesz, ale musisz zmienić swój sposób myślenia i nastawienie. Bez tego zwyczajnie nie da rady.
@PhantomThief ten komentarz jest tak mądry, że aż chciałam go polajkować ponownie 😂🔼
O, myślę że to bardzo podobny case - dziewczyna coś mówi, a ty zaczynasz gadać O SOBIE, i produkujesz komentarz O SOBIE, który jest dłuższy od jej wyznania.
@sinusoidazemniejest - Dziękuję :) To efekt wielu przemyśleń i rozważań na ten temat. Sam staram się żyć według tej myśli. Zmiana nastawienia zdecydowanie pomogła :)
@wilawianki Odpowiadałem na wyznanie, i podane tam wątpliwości, to chyba oczywiste że musiałem powiedzieć w tym przypadku jak ja się zachowywałem? Chociaż widze że według 30 osób nie tak się to robi.
@phantomthief Dobry komentarz, :)
Selevan - to prawda, że były to proste rady, podstawowe. Nikt z nas Cię nie zna na tyle, żeby dawać inne. No i
niby każdy powinien te rzeczy wiedzieć, a doświadczenia kobiet są właśnie takie jak autorki.
Wszystkich kobiet? Na tym poziomie dyskusji ja też mogę powiedzieć że doświadczenia wszystkich facetów to najczęściej wysmianie przy próbie rozmowy.
Nie generalizujmy błagam.
@Firkraag Jak chcesz to pisz, pogadamy: 68232812 (GG)
Trochę późno tu wpadłem...
Phantom - tacy ludzie nie wiedzą, co to znaczy "wrzucić na luz". Im się wydaje, że są wyluzowani.
Selevan - o swoje porażki z kobietami obwiniasz kobiety. To tak, jak kiepski kierowca wini innych uczestników ruchu za swoje błędy. A samochód za to, że mu zgasł jak ruszał.
Podpowiem Ci coś, co jest strasznie trudno wykonać - uznaj, że powodem Twoich niepowodzeń jesteś Ty. A przy następnym spotkaniu z dziewczyną, zagraj kogoś, kim nie jesteś. Zrób coś, czego normalnie nigdy byś nie zrobił. Dam Ci nawet siebie za przykład: dopiero co poznaną dziewczynę zaprosiłem do siebie do domu na kawę, a mieszkałem rzecz jasna sam. Była zaskoczona, rozbawiona, zaczęliśmy sobie żartować, że co dalej, czy tylko kawa, i tak to się potoczyło. Gdyby był koło mnie wtedy kierowca autobusu, to zacząłby klaskać bez dwóch zdań.
Ale ja wiem ze to ja jestem temu winny. Nigdzie nie twierdziłem że większą winę ponoszą kobiety i społeczeństwo.
Poza tym mi jest ciężko grać kogoś kim nie jestem, zawsze czuję się wtedy bardzo źle I niezręcznie bo wiem że udaje. Ostatnie czego bym chciał, to żeby jakąś osoba polubila nieprawdziwa wersje mnie.
Co nie znaczy że będę tkwił w miejscu, bo zmiany są konieczne, ale stopniowo i nie o 180 stopni.