#smS0C
Zawsze jak wchodzę po zmroku do kamienicy, to od razu ją zamykam, nie zapalając światła, bo włącznik jest jakieś pięć kroków dalej, więc jak zamykam, to idę dopiero włączyć światło. Tak było i wtedy. Zamykam drzwi, podchodzę do włącznika, naciskam i czuję coś miękkiego pod palcami. No nic, ignoruję to. Kiedy już światło się zaświeciło dostałam zawału.
Zmiażdżyłam wielkiego, czarnego, włochatego pająka.
Od tamtego czasu świecę sobie telefonem.