#sjex2

Kiedyś jeździłem do Norwegii w poszukiwaniu przygód, dorywczej pracy i ładnych dziewczyn. Tych ostatnich, niestety, nie znalazłem, ale za to widziałem mnóstwo pięknych krajobrazów, a za kasę z malowania domków nad oceanem mogłem zasponsorować sobie dalszą podróż.

Pierwszy raz, kiedy z kolegą dostaliśmy zapłatę za wykonaną pracę, postanowiliśmy spełnić naszą wspólną obietnicę i… kupić sobie po czteropaku piwa. Czemu miałoby to być tak spektakularne przedsięwzięcie? Ano temu, że napoje alkoholowe w Norwegii są niewyobrażalnie wręcz drogie – to efekt częściowej prohibicji, którą w tym kraju wprowadzono wiele lat temu.

Kupiliśmy więc sobie po cztery browarki, wydając na nie po połowie dniówki. Usiedliśmy na górce, z której rozpościerał się malowniczy widok na ocean i zastanawialiśmy się czemu po wypiciu dwóch butelek nadal nie czujemy działania procentów. Ponadto w smaku było to naprawdę ohydne (wyobraźcie sobie ciepłe, wygazowane piwko, do którego ktoś wrzucił zdechłego, nadpsutego dorsza – tak to smakowało!). Dopiero po osuszeniu ostatniej flaszki zorientowaliśmy się co było powodem tego stanu rzeczy. Tego wieczorem dowiedziałem się o istnieniu kraftowych piw bezalkoholowych, jeszcze zanim te stały się popularne w Polsce. Szkoda tylko, że musiałem wydać na to świństwo prawie 200 zł...
karlitoska Odpowiedz

Ja miałam na odwrót w Indiach. Jako, że alkohol nie jest tam zbyt popularny, przez pierwszy miesiąc pobytu nie wypiłam ani łyka, ale pewnego piątku poprosiłam kumpla, żeby przywiózł mi piwko. Koleś przejechał pół miasta w poszukiwaniu browara i pierwszy raz w życiu kupił alkohol. Przywiózł mi pięknego, zielonego Calsberga 0,66. Wypiłam jakieś pół zimnego napoju bogów i poczułam, że mnie nie źle trykło, Wtedy mnie coś podkusiło, żeby spojrzeć na etykietę, a tam 9%... XD

Mathilda

W Belgii takie piwa to normalka :)

rutabo Odpowiedz

Wystarczyło iść na parking cięzarówek i popytac kierowców, dostalibyscie bez problemu flachę Żóbrówki i do tego karton fajek.

Dodatkowo kazda wiocha ma swoja melinę, pędzą na potege. Widać słabo rozeznaliście teren.

Trzecie wyjscie to pojechać do Szwecji jak jest blisko granica, tam z zaopatrzeniem troche lepiej i mozna cos przywieźć na zapas, sa takie miejsca gdzie nikt nie stoi na granicy.

JMoriartyy Odpowiedz

A wystarczyło przeczytać etykietę.

kociak301

@JMoriartyy Czasem w szale zakupów nie myśli się logicznie :)

Solange

A jak się nie wie, że istnieje bezalkoholowa wersja to zwraca się uwagę na inne rzeczy na etykiecie (moja mama w marcu kupiła tak bezalkoholowe wino, bo się skupiła na tym, że ma być półsłodkie).

Dragomir Odpowiedz

To chamówa, że za piwo bezalkoholowe płacisz tyle samo co za alkoholowe, bo napoje alkoholowe są drogie. Ale piwo bezalkoholowe nie jest napojem alkoholowym, tylko izotonicznym.

chlef123 Odpowiedz

czy tylko ja nie wierzę, że bezalkoholowe piwo jest objęte jakąś potworną akcyzą... na alkohol?

Ultraviolett

Czy w cos wierzysz, czy nie, to nie zmienia faktow.

Dragomir

A czemu coca-cola zero (cukru) zdrożała po wprowadzeniu podatku cukrowego?

greenwitch

Dragomir, bo podatek cukrowy obejmuje wszystkie napoje z dodatkiem substancji o właściwościach słodzących oraz kofeiny.

Dragomir

Ale nazywa się cukrowy a nie cukrowo-zamiennikowo-kofeinowy. Może tak samo jest z piwem. Wiadomo, jak się da zarobić to się doi, aj waj.

Dodaj anonimowe wyznanie