Poznałam fajnego chłopaka. Nigdy nie wierzyłam w coś takiego jak „miłość od pierwszego wejrzenia”, ale kiedy pierwszy raz na mnie spojrzał i uśmiechnął się... straciłam głowę. Zagadał do mnie pierwszy. Sama nigdy bym tego nie zrobiła, bo jestem cholernie nieśmiała i mam problemy w nawiązywaniu nowych znajomości. Gadało nam się nieziemsko. W sumie to on mówił, ja tylko przytakiwałam lub kręciłam głową, co dziś wydaje mi się strasznie głupie. Kiedy wróciłam do domu, nerwowo czekałam, aż zaprosi mnie na Facebooku, albo gdziekolwiek. Ale nie odezwał się.
Spotkaliśmy się potem przypadkowo dwa razy. Coś się zmieniło. Nie było już tak bajecznie. Nie flirtował już ze mną. Rozmawialiśmy o szkole itp.
Minęło kilka lat. Wczoraj go spotkałam. I w końcu spytałam go, dlaczego wtedy przestało mu zależeć. Powiedział, że moja przyjaciółka (z którą wtedy się przyjaźniłam) powiedziała mu, że mam chłopaka, a poza tym i tak nie jest w moim typie.
Wiecie co jest najgorsze? Że to ona wtedy, kiedy się nie odzywał, pocieszała mnie.
A co najlepsze... Właśnie dowiedziałam się, że dziś jest jego żoną.
Dodaj anonimowe wyznanie
"Boże, chroń mnie przed przyjaciółmi, z wrogami poradzę sobie sama"
znam to powiedzenie ale teraz ryknęłam śmiechem... pasuje jak ulał ;)
Dlatego jestem zdania, że ludzie powinni rozmawiać przede wszystkim ze sobą.. bo później ktoś coś powie i wychodzą takie hocki klocki
Jaka suka... 😬
Mam nadzieję, że oświeciłaś go, jak wielkoduszną ma żonę.
I co to niby zmieni, skoro są ze sobą to chyba jednak decyzji nie podjął pod wpływem ahh jest zajęta to biorę co jest pod ręką
Nie znam was, ale powyrywałabym jej nogi z dupy (nie "na twoim miejscu", ale osobiście, że JA) XD
No trochę Ci zeszło... skoro Ci zależało trzeba było reagować od razu. Widocznie nie było to dla Ciebie tak istotne. Jej zależało to zaczęła działać, w sposób głupi i nie fair wobec Ciebie ale się zawziela i osiągnęła sukces.
Owszem masz trochę racji, ale autorka napisała że jest nieśmiała i to co dla kogoś innego będzie czym normalnym dla osoby która jest nieśmiała może być niewykonalne
No to ma lekcję, oby czegoś ją nauczyła.
Kobiety prawie nigdy nie mają prawdziwych przyjaciółek...nie wiem dlaczego, ale to prawda.
Jako kobieta niestety potwierdzam
ja mam, ale to jest chyba wlasnie to "prawie"
miałąm podobnie w robocie. Niestety faceci popelniają ten błąd, że zamiast bezpośrednio się wypytać laski, albo po prostu się z nią zaprzyjaźnić/zakumplować, to pytają "przyjaciółeczek". tak to się wówczas kończy, podobnei było w moim pryzpadku, tylko, że laska to pies ogrodnika. po prostu nei mogła znieść, że ja bym kogoś miała a ona już kilkanaście lat sama...
Pomijając zjebane zachowanie przyjaciółki to również sama jesteś sobie wina. Skoro widziałaś, że chłopak o Ciebie zabiega to było mu również pokazać że się nim interesujesz. A nie liczysz, że zrobi wszystko za Ciebie. Skoro już wykonał pierwszy krok dalej było już dla Ciebie łatwiej a Ty czekałaś na cud.
Weźcie mnie nie straszcie, o mnie też kolega się starał, a jakiś miesiąc temu zaczął olewać... Nawet mi nie odpisuje... A podobał się mojej przyjaciólce
Aha, i niby miał się domyślać bo nie ma pojęcia, że Tobie na nim zależało? No to powodzenia.
Ale suka